wtorek, 30 kwietnia 2019

Ucierane orzechowo rabarbarowe



Jutro pierwszy dzień maja. Prognozy pogodowe - bez znaczenia. Ani dobre, ani złe.
Są szanse na przejaśnienia, ale w tym roku majówka nas nie zachwyci.
Chociaż, czy na tle ciemnego, pochmurnego, burze zwiastującego nieba,
fioletowe bzy, czysta, jasna zieleń nie wyglądają nawet piękniej?
Tak czy inaczej, nawet jeśli niebo zaciągnie się granatem,
wybieramy się na coroczny, biało czerwony działkowy zlot rodzinny.
Może z kilkoma jednostkowymi lukami, dzieci się pochorowały,
a ci bardziej zapobiegliwi wyjechali gdzieś poza zasięg.
Pozostali, cieszyć się swoją obecnością będą mieli okazję przy cieście z rabarbarem.
Nie ma odstępstw od tej reguły. Musi być rabarbar w tym dniu.
W ucieranym, drożdżowym, w ajerkoniakowym, z kruszonką lub bez.

Tym razem prostota podyktowana ciężkim dniem,
brakiem czasu i ilością zakupionego rabarbaru.
Chyba przesadziłam z ilością tegoż warzywa.
Na kompot również wystarczyło.
Z reguły puchate i miękkie ciasto poddało się hurtowej ilości pokrojonych krążków.
Pomimo tego placek jest przepyszny.
Wstydliwie niewysoki, ale bardzo aromatyczny, smaczny.
Prosty wypiek, idealny na działkę.
Mam nadzieje, że to nie tylko moja opinia. Przekonam się jutro.
Przepis natomiast już dziś.

Składniki:
3 jajka
1 szklanka cukru
2 pełne szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki oleju
3/4 szklanki kefiru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mielonych orzechów włoskich
2 gałązki rabarbaru
cukier waniliowy
cukier migdałowy
szczypta soli

Wykonanie:
Jaja ubijamy z cukrami na gęsty biały krem - około 5 - 8 minut.
Następnie wlewamy powoli olej -  cały czas miksujemy.
Przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, 
na dwie, trzy raty, na zmianę z dolewaniem kefiru.
Odkładamy mikser, wsypujemy mielone orzechy, delikatnie mieszamy szpatułką
i przelewamy do formy. U mnie tortownica o średnicy 24 cm.
Na górę masy wykładamy pokrojony dość drobno rabarbar,
obtoczony wcześniej w cukrze i odciśnięty z nadmiaru soku.
Pieczemy w 180 - 190 stopniach przez 1 godzinę.
Sprawdzamy patyczkiem, czy wypiek jest gotowy.
Studzimy i oprószamy cukrem pudrem.

Chowam ciasto,  by dotrwało do jutra.
Przynajmniej osiem porcji musi przetrwać. Niedosyt wprawdzie jest dobry,
ale rezerwowe produkty na grillowanie również przygotowałam.
Nie ja jedna o grillu myślałam, w związku z majówką.
Byliście w mięsnym na zakupach dziś :)?
Ja wyszłam z kolejki. Do parku.






Czuję, że komentarz winnam dopisać. Pierwszy dzień maja zaskoczył tym, że zmuszeni zostaliśmy do ściągnięcia zapobiegliwie zabranych w plener kurtek i swetrów.  Szczególnie to cenne z perspektywy dzisiejszego poranka. 
3 maja. Jaka była pogoda w 1791 roku w tym pamiętnym dniu? Może właśnie taka jak dziś.. Nie wygląda to dobrze.
Na Kasprowym jeżdżą na nartach. 
Grill dziś realny, ale tylko pod zadaszeniem.
Zamiast rozpalania rusztów w warunkach niesprzyjających, proponuję rozgrzanie piekarnika. Z przepisu na powyższego rabarbarowca upieczcie muffiny. Ja tak uczyniłam, bo po cieście pierwszomajowym pozostały tylko zdjęcia.
    I niedosyt. Zapraszam więc do zakładki z muffinami. Wpis z dziś.


czwartek, 25 kwietnia 2019

Kruche klawisze



Miałam troszkę nadprogramowego czasu. Niespodziewanie.
Takiego, którego nie mogłam wykorzystać na nicnierobienie.
W zasadzie mogłam.
Stwierdziłam jednakże, że to czas na zapełnienie słoika na ciastka,
od jakiegoś czasu straszącego pustkami.
Takimi ciasteczkami chrupiącymi, maślanymi, może owsianymi,
może razowymi, co to za zdrowsze od wersji "masło - cukier - mąka - jajo" można uznać.
Upiekłam - pyszne, chrupiące, maślane, pachnące,  z ciekawym posmakiem.
Idealne, jak się później okazało do przekładania nutellą, masłem orzechowym, lub masą ciasteczkową.

Jeśli lubicie ciasteczka rodzaju bellvita, albo krakuski pełnoziarniste,  to będziecie usatysfakcjonowani.
To herbatniczki, do szybkiego upieczenia, gdy cierpicie na niewielki nadmiar czasu.
Oby dane nam było, częściej takich cierpień doświadczać.


Składniki:
1 żółtko
130 gram mąki ( w tym połowa u mnie to mąka grahama )
50 gram masła miękkiego
5 łyżek kaszki owsianej bardzo drobnej ( takiej jak manna )
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
1 łyżka mielonych orzechów włoskich
2 łyżki budyniu waniliowego
szczypta soli
2-3 łyżki mleka zagęszczonego

Wykonanie:
Miękkie masło wkładamy do miski
i zasypujemy je mąką przesianą z proszkiem do pieczenia, robimy palcami zacierki.
Dodajemy resztę suchych składników, mieszamy ręką.
Wbijamy żółtko i wlewamy mleko zagęszczone ( takie do kawy ) - kilka łyżek ( 2-3 ),
tylko tyle by zlepić gładką, miękką, lepką kule ciasta.
Nie chłodzimy w lodówce, wałkujemy na blacie podsypanym mąką na grubość około 2 mm.
Wycinamy ciasteczka - ja zrobiłam to radełkiem, na kształt prostokątów,
które nakłułam widelcem.
Pieczemy w 180 stopniach na rumiano, około 12 minut.

Po wystudzeniu na kratce oprószamy cukrem pudrem.
Powodzenia i do dzieła :)

Warto wracać w zapominane miejsca,
Warto dawać kolejna szansę.
Ludziom przede wszystkim.
Miejscom również.







Ucierane z rabarbarem i bezą



Postaram się szybko i skrótowo, bo dziś cały czas w pędzie. I końca nie widać.
Dwa debiuty sezonowe - krótki rękaw bez obwiniania prognostów o przekłamanie
i.. kupiłam dziś po raz pierwszy RABARBAR.
Bez okazji też bym to uczyniła, bo był piękny.
Grubszy od mego nadgarstka i czerwony intensywnie.
A okazja i tak się znalazła - imieniny dziadka.
Swoją drogą to ciekawe, dlaczego do własnych rodziców,
z czasem pojawienia się ich wnuków na świecie,
zaczynamy zwracać się  per dziadek, babcia.

Tak wiec po bieganinie , doznałam stłuczki na ruchliwym skrzyżowaniu
( miły pan w volvo oglądał się na swego pieska w bagażniku usadzonego,
też miłego i z impetem wjechał w tył auta mego ).
Cud. Ani jednej rysy.
Wyciągnęłam mikser, zasypałam rabarbar cukrem i do dzieła.

Składniki:
ciasto:
- 2 grube, piękne gałązki rabarbaru
- 4 żółtka
- 200 gram miękkiego masła
- 150 gram cukru
- 320 gram mąki
- 2 pełne łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 cukier waniliowy
- 150 ml kefiru lub maślanki
- szczypta soli

beza:

- 4 białka
- 5 łyżek cukru
- cukier waniliowy

Wykonanie:
Miękkie masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na pulchna masę.
Dodajemy po kolei żółtka, cały czas ucierając.
Następnie przesiewamy do masy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia,
na zmianę z dolewaniem maślanki lub kefiru.
Dość gęste ciasto wykładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia ( 20 cm / 30 cm)
Na ciasto wykładamy pocięty w krążki, wcześniej zasypany cukrem i odciśnięty rabarbar.
Dodałam dziś też pokrojone w kostkę jedno jabłko.
Wkładamy do nagrzanego do 170 -175 stopni piekarnika na 45 minut.
Przed końcem pieczenia, ubijamy pianę z białek i cukru.
Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika, nakładamy na jego wierzch gęstą pianę białkową łyżką,
i ponownie wkładamy ciasto  do piekarnika,
na około 15 minut, do zarumienienia się bezy.

Wyciągamy i studzimy. Kroimy na całkiem spore kwadraty.
W każdym kwadracie po prostu wiosna.


Ja piekę ciasto, per babcia sadzi surfinie
Per dziadek i per babcia



niedziela, 21 kwietnia 2019

Tort orzechowo - smietanowy "skisły"




Nie pytajcie, skąd ta nazwa.

Nie mogę się nią nie posłużyć,  w mojej rodzinie funkcjonuje ona od.. któż to pamięta.. Ja nie.
Stara receptura, sprawdzona dziesiątki razy na okazje wszelakie.
Święta, urodziny, jubileusze.
Inny niż wszystkie torty.
Kruche amoniakowe blaty, które z każdym dniem stają się bardziej delikatne.
Orzechowa masa, ucierana na kwaśnej śmietanie.
Nie wymaga ozdabiania - powinien wyglądać skromnie, elegancko, klasycznie.
Jest bardzo wytrzymały - masa w upale się nie rozpłynie,
gdy zaistnieje potrzeba przewiezienia toru w nagrzanym samochodzie.
Syty, wystarczy niewielki trójkącik, by zadowolić poczęstunkiem wielu gości.
Mała, 21 cm tortownica wystarczy na przynajmniej 15 porcji.
Podaje jednak proporcje na porządny kawał ciasta, na tortownicę 26 cm:

Składniki:
Ciasto:
1/2 kg mąki
1 całe jajko, 1 żółtko
25 dag cukru pudru
1 kostka margaryny Kasia maślany smak
1 płaska łyżeczka amoniaku

Masa:
25 dag mielonych orzechów włoskich
3/4 litra śmietany kwaśniej 18 %
20 dag cukru pudru
1 śmietan - fix

Wykonanie:
Zagniatamy kruche ciasto z podanych składników i chłodzimy w lodówce,
zawinięte w folię,  przez godzinę.
Po wyciągnięciu dzielimy na cztery równe części.
Każdą z nich rozwałkowujemy dość cienko, na rozmiar koła o średnicy 25-26 cm.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, po kolei wykładamy w niej
rozwałkowane blaty i pieczemy każdy po 15 - 20 minut,
do lekkiego zrumienienia, w 170 stopniach.
Gdy komplet czterech placków mamy już gotowy, układamy jeden na drugim,
owijamy w papier i odstawiamy na jeden dzień
( nie do lodówki, wystarczy temperatura pokojowa ).

Na masę ubijamy bardzo mocno schłodzoną śmietanę z cukrem i śmietan - fixem.
Gdy masa zgęstnieje, dosypujemy orzechy włoskie, mieszamy łyżką.
I przekładamy blaty ( warstwa masy powinna mieć około 1 cm ).
Tort posypujemy cukrem pudrem i wstawiamy go na jeden nocleg do lodówki.

Dziś wreszcie doczekaliśmy się. W związku z nadal rozpieszczającą nas wiosenną aurą
rozpoczęliśmy sezon wyjazdów na działkę. Tym razem czysta rekreacja, żadnego przekopywania, grabienia i pompowania wody ze studni. No może tylko walka z kretowiskami.
Pod domkiem zimą zamieszkał lis. Na razie, niech siedzi i korzysta z gościny.
Dziś jeszcze świętujemy.
Przy kawałku naprawdę pysznego ciasta i kubku kawy, na którą trzeba cierpliwie czekać
- butla gazowa to nie czajnik elektryczny.





Mazurek cytrynowo - mleczny



Nie piekło się mazurków w mojej rodzinie.
Pierwszy na wielkanocnym stole pojawił się kilka lat temu, zupełnie nieplanowany.
Zostało kruche ciasto z innego wypieku. I powstał niewielki, chrupiący, bodajże z konfiturą.
O ile pamiętam w kratkę, może w paski.
Był ładny niezaprzeczalnie, bo ręka mi nie zadrżała przy wykonywaniu napisu Alleluja.
W tym roku piękno mazurka było względne.
Ręka mi wprawdzie również nie drżała,
ale mazak lukrowy zasechł, gdzieś już w okolicy podwójnego "l"

Zależało mi, by reprezentacyjny był - przeznaczyłam go na poczęstunek dla współpracowników.
Piękno więc zostało ukryte pod rozpaczliwymi mazami, ale był tam również smak.
Delikatnie cytrynowy, z warstwa gładkiej polewy z mleka w proszku
( na niej te czerwone szlaczki nieszczęsne).
Niewysoki, jak to mazurek, wystarczy niewielki kawałeczek, by poczuć się nasyconym.

Proponuję dwie wersje. Pierwsza - błyskawiczny pewniak.
Druga - wymagająca zaangażowania w pieczenie biszkopta.

Do pierwszej wersji proponuję wykorzystać gotową mieszankę do pieczenia babki piaskowej. Wszystko należy zmiksować zgodnie z przepisem na opakowaniu,
dodatkowo smak można podkręcić odrobiną soku z cytryny.
Ciasto wykładamy na średnią blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy do suchego patyczka tj, znacznie krócej niż wskazuje producent ( przy użyciu formy na babę z kominem ).
Upieczone ciasto studzimy i kroimy na dwa idealnie równe blaty.

Wersja dla ambitnych:

Składniki biszkopta:
3 jajka
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki maki pszennej
1/2 opakowania budyniu śmietankowego
1 łyżeczka oleju
1 łyżeczka octu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:
Białka ubijamy stopniowo dodając cukier, na białą, sztywną masę.
Dodajemy pojedynczo żółtka i miksujemy na puszysto.
Przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem budyniowym i proszkiem do pieczenia.
Miksujemy szybko na najniższych obrotach dodając olej oraz ocet.
Wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy około 25 - 30 minut w 180 stopniach. Studzimy i przekrawamy równo na pół.

Masa cytrynowa:
2/3 szklanki wody
1 żółtko
sok z dwóch cytryn +  skórka
1 łyżka masła
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Wykonanie:
Wszystkie składniki ( za wyjątkiem mąki ) wkładamy do rondla i zagotowujemy mieszając cały czas.
Mąkę ziemniaczaną dodajemy na samym końcu, rozmieszaną w minimalnej ilości zimnej wody. Masa powinna zgęstnieć i mieć konsystencję gęstego kisielu.
Ja po ściągnięciu z ognia dodaję również dwie łyżki galaretki cytrynowej,
ale o tym nie wspominają zapiski mojej mamy sprzed 30 tu lat.

Masę wylewamy na spodni biszkoptowy blat,
przykładamy drugim i odstawiamy na czas robienia polewy.

Składniki polewy:
1/2 szklanki mleka w proszku
1/2 szklanki cukru pudru
1/4 kostki masła
3 - 4 łyżki wody

Masło rozpuszczamy w rondlu, wsypujemy cukier, mleko, wlewamy wodę.
Mieszamy i gotujemy przez chwile, aż mleko zupełnie się rozpuści, stanie się aksamitne.
Ciepłą masę wylewamy na wierzch mazurka i równiutko rozsmarowujemy.
Powinna stworzyć bardzo gładką, lśniącą warstwę.
No i gdy stwardnieje.. uważajcie jak będziecie tworzyć na niej wymyślne wzory.
Nie można ich zdrapać, nad czym bardzo ubolewałam.
Pocieszające, że po pokrojeniu w kwadraciki, efekt mój wątpliwej urody i tak się zatarł.

Smak cytrynowej masy w puchatym cieście, pokrytym lepką, bardzo słodką polewa mleczną.. zestawienie ciekawe i naprawdę trafione. Polecam z czystym sumieniem.






Sernik z bezą

Sernik z bezą na kruchym i pod kruchym ciastem


Chcąc sprostać oczekiwaniom
( przez grzeczność nie nazwę ich wymaganiami )
jednego z domowników, upiekłam sernik z bezą.
Beza, kruchy spód - zgodnie z życzeniem.
Nawet rodzynkom nie powiedziałam nie.

Serniczek na wielkanocny stół musi być smaczny długo po upieczeniu,
bo wraz z innymi słodkościami wyjadany jest etapowo, na zakładkę.
W tym roku konkurentem jest tort "skisły" i miękkie piernikowe kule,
nadziewane orzechami włoskimi.
Tort upieczony na moją prośbę przez specjalistkę w tej dziedzinie,
by móc w "Tradycjach rodzinnych" się znaleźć.
Zatem odsyłam do wspomnianej zakładki. Już tam jest.

Pierwszy dzień Świąt.

Słonce świeci bezlitośnie na mój ekran, nade mną korona kwitnącej dzikiej wiśni.
Szum wiatru w gałęziach i niepokojąco bliskie i głośne brzęczenie.
Błękit nieba absolutny.
Piszę zasłaniając osobistym cieniem ekran, przed promieniami.
Jedna z chwil, która powinna trwać i trwać.
Nie pokuszę się o dywagowanie na temat wyższości
Wielkiejnocy nad Bożym Narodzeniem.
Wszystko co piękne, gdzieś tam zarysowuje się przed nami.
Ma swój początek, nie finał.
Po 26 grudnia czuję często, że jest odwrotnie.

Życzę Wam byście odnaleźli takie miejsce, jak to.
Miejsce zupełnie nie moje, ale bezczelnie za takie je uważam. Łąka.
Dzika wiśnia, mizerna mirabelka przy polnej drodze.
Kilka sosen i nikła szansa na spotkanie kogokolwiek,
poza spacerującymi z psem, na skróty lub przez przypadek.
Wracam do przepisu, zanim bateria się rozładuje.

Składniki ciasta kruchego:
1 szklanka mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka cukru waniliowego
15 dag masła
2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli

Wykonanie:
Przesiewamy mąki do miski, dodajemy cukier puder, waniliowy,
proszek do pieczenia, sól i mieszamy.
Wlewamy rozbełtane w szklance jaja i posiekane drobno masło.
Palcami początkowo robimy zacierki, następnie zagniatamy zwarte ciasto.
Wkładamy do lodówki na przynajmniej jedną godzinę.
Po schłodzeniu dzielimy na pół.
Jedną część ścieramy na tarce o grubych oczkach na blaszkę oprószoną mąką
- wystarczy cienka warstwa, która pokryje całe dno - u mnie tortownica o średnicy 23 cm.
Podpiekamy w 180 stopniach przez około 15 min - powinno się delikatnie zarumienić.
Wyciągamy i po 5 minutach możemy wylać na spód masę serową.

Składniki masy serowej:
4 jaja
1 szklanka cukru pudru
90 dag sera wiaderkowego "Mój ulubiony"
100 gram rozpuszczonego masła
2/3 szklanki śmietany kremówki 30 %
1 opakowanie budyniu śmietankowego bez cukru
sok z cytryny
rodzynki
5 białek na bezę + 5 łyżek cukru

Wykonanie:
Całe jaja ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy ser, cały czas miksując.
Wlewamy rozpuszczone i wystudzone masło, mieszamy. Teraz kolej na śmietanę.
Do kubka ze śmietaną wsypujemy cały budyń i wlewamy sok z 1/2 cytryny,
mieszamy i całość wlewamy do masy serowej. Miksujemy do połączenia składników.
Na koniec ścieramy łyżeczkę skórki cytrynowej
i dodajemy oprószone mąka rodzynki.
Wylewamy na podpieczony spód.

Teraz wykładamy pianę ubitą z 5 białek i 5 łyżek cukru.
Nie jest to konieczne, ja wykorzystałam białka pozostałe
po żółtkach wykorzystanych do baby drożdżowej.
Na pianę ścieramy drugą połowę ciasta kruchego.
Możemy zetrzeć je bezpośrednio na ser, bez wykładania bezy.

Wkładamy ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 20 min,
zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy około 50 minut.
Wyłączamy piekarnik i studzimy wypiek w nim przynajmniej przez godzinę ( w zamkniętym ).
Sernik jest płaski, nie opada znacząco - przy bezie ewentualne zapadki po prostu nie są widoczne.
Masa jest bardzo delikatna i kremowa.

Bateria wytrzymała.




Drożdżowa baba



Raz w roku pojawia się na stole.
Rankiem, w Wielką Sobotę.
To początek świątecznych rytuałów.
Jeden z przyjemniejszych i smaczniejszych.
Połowa baby znika za pierwszym noża cięciem,
jeszcze ciepła na tyle, by rozpuścić masło.
Przepis mamy. Ona od lat odpowiedzialna jest za ten wyjątkowy wypiek.
Zawsze w tej samej, przywiezionej jeszcze przez babcię formie na babę.

Proces wyrabiania ciasta rozpoczyna się o świcie.
Wszystkie etapy wyrastania i zagniatania muszą odpowiednio długo przebiegać,
a trzeba zdążyć do śniadania.

Wielka Sobota. Pakowanie koszyczka, czysty obrus przynajmniej do wieczora, barszcz,
sernik, sałatka spod ojca ręki, jak zawsze z zawartością majonezu w ilości  "tak właśnie ma być".
Jak to w Wielka Sobotę. Zapełnianie lodówki by potem z ulgą ją opróżniać, zadając sobie pytanie, kiedy i kto to wszystko wykorzysta. No cóż. Święta.
Kiedy Wielkanoc rozpieściła nas tak cudowną pogodą, jak ta? Nie pamiętam.

Po raz pierwszy zapisuję przepis na Tą babkę.
Tak naprawdę dla Was. Bo ja za rok i tak przyjdę na gotowe ;)

Składniki:
5 żółtek
1/2 kg mąki
5 dag drożdży
1/4 litra mleka
12 - 15 dag cukru
10 dag masła

Wykonanie:
Pokruszone drożdże zalewamy małą ilością letniego mleka,
dodajemy łyżeczkę cukru, mieszamy - robimy zaczyn.
Odstawiamy na około 15 min, aż zacznie pracować.
Do dużej miski przesiewamy mąkę, wsypujemy cukier,
formujemy kopczyk z zagłębieniem w środku.
Wlewamy do niego zaczyn, przykrywamy ściereczką na 15 min.

Następnie wlewamy rozkłócone żółtka, resztę letniego mleka
i niestety zaczynamy wyrabiać ciasto.
Rozpuszczone i wystudzone masło dolewamy powoli, cały czas wyrabiając.
Męczymy się do momentu, aż ciasto zacznie odchodzi od ręki i od miski,
stanie się gładkie i szkliste.
Przykrywamy ponownie ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości, na około 30 minut.

Przekładamy do formy na babę z kominem i znów odstawiamy do podrośnięcia,
na około 15 minut.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na 35 - 40 minut.
Studzimy przez chwilę, bo gorące rzekomo jest szkodliwe.
Oprószamy cukrem pudrem i zaczynamy świętowanie.

Przed 
W trakcie
W zasadzie.. jeśli nie macie ochoty na zagniatanie.:)







czwartek, 18 kwietnia 2019

Tort śmietanowy z brzoskwiniami




Tort na lato. Lekki, z masą z gatunku delikatnych, 
śmietanowych, może troszkę kremówkowych,

bo z dodatkiem żółtek ucieranych na parze.
Idealnie pasują do masy brzoskwinie lub mandarynki z puszki.
Nie wiem jak sprawdzą się truskawki, lub inne owoce sezonowe, 
ale w sumie czemu nie.
Przyznaję, nie próbowałam jak dotąd.
Tort elegancko się prezentuje, nie rozpada się przy krojeniu, 
nie chwieje na talerzyku już w formie trójkątowej porcji.
Nie jest to rodzaj tortu komunijnego - zbyt mało masła w masie i innych dodatków
za wykwintne uchodzących. Na każdą inną wiosenno - letnią okoliczność, jak najbardziej.

Składniki:

Biszkopt

5 jajek
1 niepełna szklanka cukru pudru
5 łyżek mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masa
500 gram twarogu sernikowego
2 żółtka
1/2 szklanki cukru
1 cukier waniliowy
2 łyżki masła
1 cytryna lub limonka
1/2 puszki brzoskwiń
3 - 4  łyżeczki żelatyny

Wykonanie:

Biszkopt
Białka ubijamy na sztywno, dosypujemy powoli cukier. Gdy masa stanie się gęsta, delikatnie łączymy ją z żółtkami. Na koniec przesiewamy mąki z proszkiem. Mieszamy ostrożnie łyżką.
Przelewamy do tortownicy o średnicy około 22 cm i pieczemy 30 min w 190 stopniach.
Studzimy, przekrajamy zupełnie już zimny na trzy blaty.

Masa
Żelatynę rozpuszczamy w 1/4 szklanki mleka.
Żółtka ubijamy na parze z cukrami. Ciągle podgrzewając, miksujemy z twarogiem,
masłem i sokiem z cytryny lub limonki.
Łączymy teraz masę z pokrojonymi brzoskwiniami i płynną żelatyną
( gdy stężeje w mleku, rozpuszczamy ją ponownie podgrzewając, lecz nie zagotowując ).

Biszkoptowe blaty przekładamy równo masą serową.
Resztką pozostawioną na wykończenie, smarujemy cienko górę tortu.
Możemy całość ozdobić według uznania.
Polecam kawałkami pokrojonych w plasterki brzoskwiń.
Ciasto wkładamy do lodówki na cała noc koniecznie, by biszkopt zwilgotniał.
A, zapomniałam, blaty przed przełożeniem masami można
naponczować - wodą z sokiem z cytryny i cukrem.
Alkoholu do ponczu.. nie, nie tym razem:)



Dwukolorowy placek z rabarbarem



To już kolejny i myślę, że w tym sezonie ostatni pomysł na rabarbar.
Choć się nie zarzekam.
W formie tegoż wypieku rabarbar okazał się przyswajalny przez dzieci. To rzadkość.
Zapewne to zasługa czekoladowych fragmentów masy, nie będę się oszukiwać.
Ale nie tylko.
Ciasto ogółem jest bardzo przyjemne w strukturze, puchate,
aromatyczne i można w dodatku konsumować jeszcze ciepłe.
Upiekłam je w zasadzie spontanicznie, wpadła do nas przyjaciółka córki,
która poważnie oświadczyła, że musi zajadać stres. Zaznaczam, miała 8 lat.
Nie miałam nic,  poza kupionym po pracy rabarbarem.
Zapytałam, czy to na nerwy się nada. Nada.
W terapii uczestniczyć miała też moja córka antyrabarbarowa, pro - czekoladowa.
Upiekłam to ciasto.
Zuza w stresie zjadła dwa kawałki. Nie wiem, jak bezpośrednio przełożyło się na stan jej psychiki, ale przepis w archiwum się znalazł z dopiskiem, że rewelacja.
Polecam więc, na stresy, problemy dziecięce i nie tylko. Dla koneserów rabarbaru i czekolady.
Wczoraj po raz pierwszy widziałam rabarbar na targu. Taki ładny w dodatku.
Święta za pasem, potem przyjdzie jego kolej.
Teraz  priorytet ma baba i sernik.
Zapomniałam zamówić makowca. Na pieczenie śląskiego kołacza z makiem się nie porywam.

Składniki:
120 gram masła - miękkiego
3/4 szklanki cukru
cukier waniliowy
sól - szczypta
3 jaja
1 i  1/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szklanki mleka
1/3 szklanki kakao
2 - 3 łyżki wrzącej wody
dwie solidne gałązki rabarbaru
tabliczka gorzkiej czekolady drobno posiekana lub groszki czekoladowe

Wykonanie:
Rabarbar kroimy na drobne plasterki, zasypujemy łyżką cukru i odstawiamy na kilka minut.
Po tym czasie odciskamy, jeśli puścił sok i mieszamy z łyżeczką mąki ziemniaczanej.
Miękkie masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na jednolitą, puszysta masę.
Po kolei dodajemy jaja, dosypujemy mąkę przesiana z proszkiem, na przemian z wlewaniem mleka.
Połowę ciasta przekładamy do drugiej miski, wsypujemy kakao, wlewamy wrzącą wodę
( uwaga pryska ) - i miksujemy na gładko.

Do jasnego ciasta wsypujemy przygotowany rabarbar.
Do ciemnego ciasta wsypujemy poszatkowaną tabliczkę czekolady
lub groszki czekoladowe.
Plamiasto wykładamy ciasta na blaszkę o wymiarach około 22 cm/24 cm,
wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy w 180 stopniach około  35 min. 
Odczekajmy tak z 20 minut i możemy ratować tych, którzy w potrzebie.






wtorek, 16 kwietnia 2019

Biszkopt kawowy z czekoladą


Biszkopt kawowy Sabiny


Mamy zwyczaj niepisany, w naszym, niestety wykruszającym się zespole zakładowym.
Chcesz czy nie, w dniu urodzin przynosisz ciacho.
Z własnego piekarnika pochodzące.
Ewentualnie z piekarnika teściowej
( mamy jednego zakładowego mężczyznę ).

Drobne przekąski również na stole się pojawiają, wszystkie dostępne na pobliskim targu.
Jakiż to komfort - z kuchennego biurowego okna spoglądać na główne wejście dzielnicowego targu. :).
Życzenia - co  roku tak samo szczere i przemyślane. Wsparcia, zrozumienia, docenienia.
I tego, byśmy potrafili być przy sobie, trwać, przetrwać.
To coraz trudniejsze.

Jedna z moich koleżanek zawstydza mnie i nie tylko mnie, 
kunsztem swych wymyślnych wypieków. Niejeden z jej przepisów w moim blogu znajdziecie.
Tego jestem pewna.

Dziś ciasto proste w wykonaniu. Delikatne, pyszne, średnio zawstydzające.
Bo upiekłam je zachwycona po biurowej degustacji i wyszło. Tak samo pyszne.
Przed którąś z minionych Wielkanocy to było, stąd moja dzisiejsza propozycja.
Szukam pomysłu na ciasto, przy którym pomimo postnego Wielkiego Piątku,
usiądziemy na chwilę razem, zatrzymamy się.

Składniki:
3 jajka      
1/3 szklanki cukru
1/2 szklanki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka mielonej kawy
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
poszatkowana drobno tabliczka gorzkiej czekolady
garść pokrojonych drobno orzechów włoskich
1 słoik konfitury morelowej lub dżemu morelowego
2 łyżki galaretki morelowej lub brzoskwiniowej
1 tabliczka czekolady deserowej na polewę
+ 2 łyżki śmietanki 30%

Wykonanie:
Białka ubijamy z solą. Gdy są już sztywne, dosypujemy powoli cukier, cały czas miksując.  Dodajemy po kolei żółtka.
Mąki mieszamy z proszkiem do pieczenia i kawą. Przesiewamy do masy na trzy razy i delikatnie mieszamy łyżką. Na koniec dodajemy obtoczone w mące kawałki pokrojonej czekolady
( mogą być również czekoladowe groszki ) i orzechy.
Wylewamy do tortownicy o średnicy 21 cm, wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy około 30 minut w 170 stopniach.

Po wystudzeniu smarujemy wierzch konfiturą podgrzaną z dwoma łyżkami galaretki
( nie zagotować podgrzewając, bo galaretka się nie zetnie ).
Gdy konfitura zastygnie, polewamy całość polewą czekoladową
wykonaną z tabliczki czekolady deserowej rozpuszczonej z dwoma łyżkami śmietanki,
lub skondensowanego mleczka do kawy.

Gdy zastygnie - możemy rozpocząć degustację.

Ciasto nabiera wilgotności na drugi dzień, po nocy spędzonej w lodówce,
ale po upieczeniu, w wersji nieco bardziej suchej również bardzo mi odpowiada.
Do kawałeczka na talerzyku, w filiżance koniecznie kawa.
Mocna, słodka i bez mleka tym razem.
Prosty wypiek, ale kompozycja smaków - kawowego, orzechowego, czekoladowego i morelowego, zaskakuje. Ja uważam,  że jest naprawdę udana. Chyba że nie przepadacie za kawą. Albo za orzechami. Albo za morelami. Ale.. jest tam też czekolada, więc na resztę można przymknąć oko ;)

Smacznego i wszystkiego dobrego w czasie przedświątecznym. Dzięki Sabinko.


Orzech w pierwszym wcieleniu, jeszcze
w liści cieniu


poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Biszkoptowa rolada z jabłkami



Najprostszy z wypieków,  w dodatku daje nam gwarancję,
że zjedzony zostanie za pierwszym podejściem.
Wystarczy przy stole rozmieścić cztery osoby lubujące się w szarlotkach.
Albo omletach, bo w zasadzie można potraktować ten wypiek jako słodki podwieczorek.
Tak delikatny i lekki,  że możemy zapomnieć o zasadzie
odczekiwania okrutnych kilku godzin od ostatniego posiłku,
by spokojnie zapadanie w sen rozpocząć.
Godzina spokojnie wystarczy ;)

Składniki:

4 duże jaja
120 gram cukru pudru
120 gram mąki pszennej
1 cukier waniliowy
cynamon do smaku
50 gram płatków migdałowych
4 jabłka
1 łyżka cukru kryształu lub trzcinowego

Wykonanie:
Jabłka obieramy i ścieramy na tarce na cienkie plasterki. Skrapiamy sokiem cytrynowym.
Blaszkę o rozmiarach 36 cm / 26 cm wykładamy papierem do pieczenia,
smarujemy masłem i posypujemy całą powierzchnię płatkami migdałowymi.
Zabieramy się za biszkopt.

Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywno, dosypujemy stopniowo cukier i miksujemy.
Po kolei dodajemy żółtka, cały czas miksując - już na minimalnych obrotach.
Na koniec przesiewamy mąkę i cukier waniliowy, delikatnie mieszamy szpatułką.

Wylewamy masę na rozsypane migdały, ostrożnie, by się nie poprzesuwały
- by tego uniknąć, proponuję delikatnie wykładać masę łyżką.
Wyrównujemy, kładziemy jabłkowe plasterki na całą powierzchnię.
Spryskujemy jabłka wodą, posypujemy cukrem kryształem
i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni, na około 35 minut.
W połowie pieczenia przykrywamy całość folią aluminiową, dzięki czemu jabłka zmiękną.
Po upieczeniu wyciągamy ciasto, łapiąc za papier, wykładamy na blat
i składamy w rulon od dłuższej strony.
Zawijamy w papier, na którym ciasto się piekło i odwijamy dopiero po wystudzeniu.
Dekorujemy dowolnie - wystarczy cukier puder i gałka lodów.

Równie smaczne jak świeże jest również na drugi dzień, gdy zwilgotnieje troszkę.









Ciasto kefirowe



Wczoraj o rabarbarze myślałam i pisałam.
Chcąc wyczerpać temat z tym warzywem związany,
koniecznie muszę wspomnieć jeszcze o zastosowaniu tejże rośliny. Dwukrotnie.
Jeśli nie widzicie potrzeby wkręcać rabarbaru w tort o którym pisałam,
sprawdzi się również rzucony na puszyste, ucierane z kefirem ciacho.

Gdy piekłam je pierwszy raz, zapisałam sobie, pod przepisem:
- "można pomylić z drożdżowcem".
Jest miękki, jak dobra drożdżówka z kruszonką maślaną.
Ale w przygotowaniu nieporównywalnie prostszy.
Wyrasta bardzo wysoki - kefir ma moc!

Składniki:
2 i 1/2 szklanki mąki
2 jaja
1 niecała szklanka cukru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
1/2 szklanki oleju
1 pełna szklanka kefiru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
owoce - trzy porządne czerwone gałązki rabarbaru
kruszonka z mąki, masła i cukru. Ja dodaję jeszcze pół łyżeczki cynamonu.

Wykonanie:
Jaja ubijamy z cukrami dość długo - na gęstą, jasną masę.
Dolewamy olej, cały czas miksując.
Następnie dodajemy kefir, również nie przerywając miksowania.
Przesiewamy mąkę z proszkiem i mieszamy.
Masa jest dość gęsta, zatem można zamiast miksera użyć łyżki.
Wykładamy na blaszkę - 20 cm / 20 cm, lub niewielką tortownicę,
wyłożoną papierem do pieczenia.

Na ciasto wykładamy rabarbar
(wcześniej obrany, pocięty w dość cienkie plastry,
zasypany łyżką cukru i odłożony tak na około 15 min ).

Rabarbar pokrywamy gęsto maślaną kruszonką i gotowe.
Pieczemy w 180 stopniach około 60 minut.

Sprawdzi się jako miły gest, słodki prezent
- jeśli wybieracie się na imprezę działkową, ogrodową, grillową.
W moim odczuciu to takie idealne ciasto plenerowe,
nie wymaga specjalnej oprawy i porcelanowych talerzyków.
Wystarczy papierowa tacka, której przeznaczeniem był wcześniej
kawałek kiełbasy lub karkówki.
Czy jest coś, co na świeżym powietrzu nie smakuje wybornie?












niedziela, 14 kwietnia 2019

Katarzynki


Takie toruńskie, kopernikowskie, klasyczne, delikatne, lekkie, trwałe.


Wszystkim znane, od tylu lat niezmiennie obecne na każdej półce
z ciasteczkami, w marketach większych i mniejszych.
Nawet opakowanie nie ulegało przez lata tendencjom
upiększania i doskonalenia form, o ile dobrze pamiętam.
Są w wersjach - utopione w czekoladzie, utopione w lukrze
i w wersji delikatnej, bez żadnych udoskonaleń.

Przepis w zasadzie w internecie krąży jeden, modyfikowany przez twórców.
Przetestowałam i uwierzyłam, że możliwym jest odtworzenie wzorca.
W dodatku jakież to mało skomplikowane.

Wracam do tego przepisu, nie w okresie szaleństwa piernikowego, przedświątecznego.
Na Boże Narodzenie nigdy ich nie piekłam.
Wiozłam je natomiast,  jako prowiant podróżny - wakacyjny, między innymi nad Bałtyk.
Postój w Toruniu.
No oczywiście, że upolowałam foremkę do wycinania katarzynek.
Nareszcie słusznej wielkości.

Składniki:
100 gram miodu - polecam lipowy lub akacjowy
przyprawy piernikowe: 1 pełna łyżka
1 łyżka gorzkiego kakao
1 łyżka cukru pudru
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 rozmącone jajko - rozmiar L
200 - 250 gram mąki pszennej
szczypta soli

Wykonanie:
Miód rozpuszczamy w rondelku z przyprawami piernikowymi,
możemy dodać łyżeczkę cynamonu.
Wsypujemy cukier i kakao. Mieszamy na gładką masę. Studzimy.
Wlewamy jajko i mieszamy dokładnie łyżką lub trzepaczką.
Przesiewamy na koniec mąkę z proszkiem i solą, zagniatamy gładkie ciasto.
Wałkujemy dość grubo, na 4 lub 5 mm.
Wycinamy katarzynki i pieczemy je w 190 stopniach, około 11 minut.
Wyciągamy i przekładamy od razu na kratkę.

Są tak lekkie,  nie zawierają grama tłuszczu.
W szczelnym słoiku lub puszce mogą leżeć i leżeć.
Jeśli upieczecie je teraz - wytrwają nawet do wspomnianego
okresu letnich wyjazdów. 
Jeśli o nich zapomnicie przypadkiem.



Tort śmietanowy z kryształkami



Wyłącznie ku uciesze dziecięcej.
Ciasto stworzone na imprezę dziesięciorga nieprzykładnie zachowujących się kilkulatków.
Wszystko w nim jest przyjemne. Delikatna masa śmietanowa, słodkie kolorowe galaretki,
miękki spód, galaretka gładką warstwą pokrywająca całe dzieło.
I muszę przyznać, jest coś kręcącego w procesie wkręcania
pokrojonych w kosteczkę galaretek w masę śmietanową.

Na urodziny seniora rodu, święta lub imprezę biurową
raczej nie ośmieliłabym się z takowym cudem wyskoczyć.
Ale jeśli postawicie tak prezentujący się tort przed dzieciakami,
macie pewność, że nie będą wybrzydzać,
a tym bardziej wygrzebywać poszczególnych elementów,
by na brzegu talerzyka układać z nich szlaczek.
Wystarczy do kompletu jeszcze truskawkowy szampan ulepkowy
i ta nieszczęsna piniata.
Nie potrafię zrozumieć zamiłowania do walenia kijem w coś,
co ma formę zwierzątka lub ulubionej postaci bajkowej, będącej aktualnie na topie
( czyli : występującej w kinderejajach, okładkach zeszytów,
piórnikach, plecakach, ręcznikach, bluzeczkach, piżamach, pościeli, bidonach i piłkach ).
Wyposażcie się w następujące składniki na ciasto i w pokłady cierpliwości.
Imprezy dziecięce, po dwóch godzinach najczęściej dopiero się rozkręcają.

Składniki:                                                                                         
4 jajka
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
1 mała puszka kajmaku - gotowej masy
1 kubeczek śmietany 30 %
2 łyżki żelatyny
2 łyżki cukru pudru
2 waniliowe serki homogenizowane, lub jeden duży, np "Świeżuch"
3 opakowania kolorowych galaretek

Zacznijmy od rozpuszczenia w dwóch naczyniach dwóch galaretek i odstawienia ich do stężenia.
Gdy będziemy mieć gotową masę śmietanową, muszą być odpowiednio ścięte do krojenia.
Trzecią galaretkę możemy rozpuścić później, wylejemy ja na górę już po wykonaniu całości.
Wcześniej również rozpuśćmy żelatynę w zimnej wodzie, odstawmy do napęcznienia.
Później, przed dodaniem do masy należy ją podgrzać, tylko do rozpuszczenia 
( nie zagotowywać ).

Wykonanie biszkopta:

Z białek i szczypty soli ubijmy sztywna pianę.
Cały czas miksując, powoli wsypujemy cukier.
Gdy piana będzie sztywna i lśniąca, dodajemy jedno po drugim żółtka i cukier waniliowy,  miksujemy.
Teraz wsypujemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia
i delikatnie mieszamy łyżką, bardzo dokładnie.
Ciasto wlewamy do małej tortownicy - 21 cm średnicy, wyścielonej papierem do pieczenia.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na około 35 minut.
Po upieczeniu studzimy i przecinamy na pół.
Smarujemy dolny blat masą kajmakową i przykładamy górą ciasta.

Wykonanie masy śmietanowo - serowej:

Dwie wcześniej zastygnięte galaretki kroimy na kosteczkę, taką około 1 cm.
Śmietanę miksujmy z cukrem,  na pół - sztywno.
Dodajemy dwa serki waniliowe - polecam Świeżucha.
Jest smaczny, odpowiednio kremowy i gęsty, poza tym ma dobry skład, bez konserwantów.
Teraz wlewamy płynną żelatynę i dokładnie mieszamy ją z masą.
Uważajcie, jeśli masa będzie zbyt zimna, żelatyna momentalnie zacznie się ścinać
i mogą powstać grudki.
Teraz najprzyjemniejszy etap - do masy wrzucamy pokrojone galaretki
i mieszamy łyżką, by je dokładnie rozprowadzić.
Gotową masę wylewamy na przygotowany,  przełożony kajmakiem
i  umieszczony w tortownicy biszkopt.
Na wyrównaną masę z galaretkami wylewamy trzecią, tężejącą galaretkę,
koniecznie w jeszcze innym kolorze, niż dwie wmieszane w masę.
Jak się bawić, to się bawić.

Wkładamy gotowy tort do lodówki.
Na drugi dzień wieszamy Bogu ducha winną piniatę,
rozlewamy do szklaneczek różowy lub żółty płyn z bąbelkami,
zapalamy świeczkę lub świeczki i niech się dzieje.



Tort rabarbarowy


To warzywo raczej z tortami się nie kojarzy, prawda?
Zbliża się okres, w którym gałązki tegoż cuda zaczną się pojawiać.
Lubię rabarbar, tak umiarkowanie. Po odpowiednim docukrzeniu,
doprawieniu i wtopieniu w ciasto, które wszystkie jego zalety podkreśla,
ale nie pozwala mu dominować.
Tak jest właśnie z tym ciastem.
Masa jest subtelnie rabarbarowa.
Słodki, delikatny śmietanowy, majowy tort.
Bardzo dobry biszkopt a tort śliczny w przekroju.
W zasadzie rabarbar, można śmiało zastąpić innym owocem,
chociażby jabłkiem, ale ja jestem wierna głównemu bohaterowi.
Zatem czekam i polecam już teraz.

Składniki biszkopta:
3 jaja
5 łyżek wody
70 gram cukru
50 gram mąki ziemniaczanej
100 gram mąki pszennej
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Wykonanie:
Całe jaja ubijamy z wodą, cukrem i proszkiem do pieczenia na gęstą  masę.
Przesiewamy następnie obie mąki ( wcześniej wymieszane ze sobą ).
Mieszamy delikatnie ( ewentualnie można szybko zmiksować na wolnych obrotach ).
Przekładamy do małej tortownicy o średnicy 21 cm,
wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy około 25 - 30 minut.
Studzimy 15 minut w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Ja stosuję metodę zrzucania tortownicy z wysokości około pół metra na ziemię,
zaraz po wypieczeniu,  wstawiam ponownie ciacho do piekarnika
i uchylam drzwiczki.

Składniki masy rabarbarowo - serowej:
250 gram rabarbaru
100 gram cukru
2 galaretki cytrynowe
400 gram sera wiaderkowego do serników
1/2 łyżeczki cynamonu
150 ml śmietany 30 %

Wykonanie:
Rabarbar obieramy,  kroimy w drobne plastry,
podlewamy 1/4 szklanki wody i wsypujemy cukier.
Gotujemy do miękkości, tak około  20 minut.
Do gorącego, zestawionego już z palnika,
wsypujemy galaretki i mieszamy do ich rozpuszczenia.
Masę studzimy.

Miksujemy ze sobą jednocześnie ser, cynamon i śmietanę.

Do rabarbaru dodajemy dwie łyżki masy serowej i mieszamy.
Następnie całą rabarbarową masę dodajemy do sera
ze śmietaną i miksujemy na jednolity krem.

Biszkopt kroimy na dwa blaty i przekładamy masą
- 1/2 pomiędzy blaty tortu, 1/2 masy na wierzch
( tort składamy przy założonej obręczy tortownicy ).
Można pokruszyć na górę ściętą wcześniej górę biszkopta,
lub wyłożyć dodatkowo warstwę z bitej śmietany
- 200 ml kremówki 30 % ubitej z 1 łyżką cukru pudru
i śmietan - fixem. Polecam tę wersję.