niedziela, 30 maja 2021

Sernik kremowy z jogurtem greckim i polewą rabarbarową

 
Obiecałam sobie przerwę w rabarbarowym cyklu, no i nie wyszło.
Dzisiejszy sernik też dostał bonus w formie rabarbarowo - ananasowej polewy.
Sam w sobie pyszny i gdyby nie sezon rabarbarowy,
wierzch wykończyłaby po prostu gładka, biała śmietanowa polewa.
Ale..sezon trwa.
Serniczek pieczony na gotowym podkładzie z herbatników, 
co upraszcza i przyspiesza jego wykonanie.
Masa również nieskomplikowana w przygotowaniu, 
wszystkie składniki, w określonej przepisem kolejności 
po prostu miesza się ze sobą. 
Dodatek jogurtu podnosi walory smakowe, 
dodając lekkiej kwaskowatości, ale idealnie wyważonej. 
I jak to sernik -  nie wymaga wyjątkowych okazji, 
a jeśli takowe przed Wami - wpasuje się i w wykwintne menu dla gości.

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 22-23 cm

na spód : 
10 -12 sztuk herbatników petitków
1 kg sera sernikowego w wiaderku
300 gram jogurtu greckiego 
4 jaja
1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru
2/3 szklanki drobnego cukru
2 łyżki cukru waniliowego
1/2 szklanki śmietany 30 %

Polewa:
1/2 szklanki kwaśniej śmietany 18 %
1/2 szklanki śmietanki kremówki 30 %
2 łyżki cukru pudru

Wykończenie :
2 gałązki rabarbaru
1/2 słoiczka dżemu ananasowego - około 150 gram

Wykonanie:
Spód tortownicy wykładamy papierem i układamy ciasteczka petitki, 
boki natłuszczamy masłem lub olejem.
Składniki polewy śmietanowej wkładamy do miseczki 
mieszamy dokładnie ze sobą, odstawiamy.
Twaróg z wiaderka wkładamy do miski, dodajemy jogurt grecki 
i miksujemy do połączenia. Wsypujemy cukry, proszek budyniowy 
ponownie miksujemy na jednolitą masę.
Wbijamy po jednym jajku, po każdym krótko ucierając.
Na koniec wlewamy śmietankę i mieszamy już tylko szpatułką lub łyżką.
Tak przygotowaną masę serową przelewamy na spód z ciasteczek 
i wkładamy ciasto do piekarnika, do temperatury 180 stopni. 
Po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 160 stopni 
i pieczemy około 60 minut.
Po tym czasie serniczek wyciągamy i polewamy polewą śmietanową
- rozsamrowujemy ją łyżką równomiernie po powierzchni.
Ponownie wkładamy ciasto do piekarnika i dopiekamy jeszcze 10 minut.
Następnie wyłączamy grzanie,
przez około pół godziny nie otwieramy piekarnika, 
po tym czasie uchylamy drzwiczki 
i zostawiamy wypiek w środku jeszcze przez chwilkę.
W tym czasie przygotowujemy polewę rabarbarową:
dżem przekładamy do rondelka, dodajemy pokrojony 
w drobne plasterki rabarbar i gotujemy przez chwilkę mieszając, 
by rabarbar zmiekł. Studzimy.
Po wyciagnięciu i wystudzeniu sernika, 
jego wierzch polewamy tą mieniącą się polewą.
Gwarantuje Wam, że ananas dobrze dogaduje się z rabarbarem.
A sernik najlepszy oczywiście będzie po nocy spędzonej w lodówce.
Smacznego!!










wtorek, 18 maja 2021

Bajecznie puszyste ciasto z rabarbarem i kruszonką

Wrócił.
W trakcie zakupów mój wzrok pada na pierwsze czerwono - zielone gałązki.
Będą na wyciągnięcie ręki przez kilka kolejnych miesięcy, a jednak..
jednak inne przepisy odkładam na potem, czas na rabarbar.
W tym sezonie rabarbarowy cykl rozpoczynam 
najlżejszym z ciast biszkoptowych.
Pomimo delikatności - unosi ciężar cząstek rabarbaru, 
pod chrupiącą, rumianą, maślaną i absolutnie nie subtelną kruszonką.
Najsmaczniejsze świeże, po lekkim tylko przestudzeniu,
lecz część, która przetrwa dzień lub dwa, pozostaje delikatna jak obłoczek. 
 
Składniki:
na keksówkę o rozmiarach 11 cm / 30 cm, 
lub formę o podobnej powierzchni

1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
4 jajka
5 łyżek oleju rzepakowego
1 opakowanie budyniu waniliowego
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 gałązki rabarbaru, cukier i sok cytrynowy

na kruszonkę:
2 łyżki miękkiego masła
1 łyżka cukru
3 łyżki mąki pszennej

Wykonanie :
Rabarbar oczyszczamy, obieramy z włókien, tniemy na dość cienkie plasterki. 
Wkładamy do miseczki i zasypujemy łyżką cukru, skrapiamy odrobiną soku.
Odstawiamy na czas przygotowywania ciasta.
Składniki kruszonki wkładamy do miseczki,
zagniatamy palcami lub zlepiamy mieszając widelcem.
Jajka rozdzielamy na białka i żółtka, 
białka wkładamy do miski i ubijamy ze szczyptą soli na sztywno, 
pod koniec wsypując powoli cukier.
Do gęstej piany powoli wlewamy olej, cały czas miksując. 
Po połączeniu z olejem odkładamy mikser i przesiewamy na dwie raty mąkę, 
wcześniej wymieszaną z budyniem i proszkiem do pieczenia. 
Mieszamy dokładnie szpatułką, uważając by masa nie zrobiła się zbyt zbita.
Przelewamy ją do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, 
wykładamy na wierzch odciśniety z soku rabarbar.
Posypujemy powierzchnię kruszonką 
( nie może być jej zbyt wiele, by delikatne ciasto utrzymało jej ciężar ).
Wkładamy formę z ciastem do piekarnika 
nagrzanego do 170 stopni i pieczemy około 35 minut.
Wyciągamy z piekarnika, studzimy przynajmniej 20 - cia minut.
Wytęskniona, wyczekana wiosna w słodkiej odsłonie. 











niedziela, 16 maja 2021

Drożdżówka z tortownicy z jabłkowych podkówek

 

Ciasto wielokrotnie pieczone, tym razem w dość ciekawej odsłonie.
Puszyta, subtelnie maślana drożdżówka.
W jej zakamarkach aromatyczne jabłka, bez dodatku cynamonu.
Niewiele tłuszczu i cukru, 
a bułeczka zachwyca miękkością i delikatną słodyczą.
Zagniotłam ją bardzo szybko, w czasie wsłuchiwania się wykłady on - line. 
Przyjemne z pożytecznym.
Coś dla ducha, coś dla ciała.
Wystarczy jedno spore jabłko, starte na grubych oczkach 
- ukryte jest w każdym, podkówkę przypominającym elemencie, 
z których skonstruowana jest ta drożdżowa buła.
I jak to wypieki tego gatunku - fantastyczna świeżutka, jeszcze ciepła, 
jednak z czasem nie wysycha, wilgotność zapewniają jej 
jabłkowe wypełnienia poszczególnych fragmentów.

Składniki:
na tortownicę o średnicy 23 - 24 cm

25 gram świeżych drożdży
4 łyżki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
200 ml ciepłego mleka
1 rozbełtane jajko "L"
400 gram mąki pszennej tortowej
szczypta soli
3 łyżki miękkiego masła
1 duże, słodkie jabłko, sok cytrynowy do skropienia

Wykonanie:

Jabłko obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. 
Posypujemy łyżeczką cukru, skrapiamy sokiem cytrynowym i odstawiamy.
Drożdże wkruszamy do dużej miski, zasypujemy cukrem,
mieszamy i odstawiamy pod przykryciem na 10 minut.
Po tym czasie, gdy zaczyn "ruszy", przesiewamy do niego mąkę,
wsypujemy cukier waniliowy, sól i zaczynamy zagniatać.
Po chwili dodajemy miękkie, prawie rozpuszczone masło
i wyrabiamy ciasto, aż otrzymamy miękką, odchodzącą od dłoni kulę.
Wstawiamy ją w misce do wyrośnięcia,
do piekarnika rozgrzanego do temperatury 40 - 50 stopni,
aż podwoi objetość, tj. na około 30 minut.
Po wyciagnięciu, przekładamy ciasto na silikonową podkładkę
lub posypany mąką blat. Wałkujemy na grubość 2 mm.
Szklanką wycinamy kółka i na każde nakładamy 
łyżeczkę startych, odciśniętych jabłek. 
Wypełnione kółeczka zaginamy w podkówkę i zlepiamy rogi.
Uformowane podkówki układamy w natluszczonej i obsypanej mąką tortownicy, 
rozpoczynajac od brzegów, kończąc w środku - tworząc dwa lub trzy rzędy. 
W środek wkładamy kuleczke ciasta. Wierzch smarujemy mlekiem. 
Tak wypełnioną tortownicę ponownie wstawiamy 
do wyrośniecia w piekarniku, do 50 stopni. 
Gdy rozetka podrośnie prawie na wysokość formy, zwiększamy temperaturę do 180 stopni, 
i od momentu jej osiągnięcia, pieczemy drożdżowiaka na rumiano, około 25 minut.
Jeśli wcześniej zacznie się niepokojąco rumienić - wierzch możemy przykryć folią aluminiową.
Gotowe ciasto wyciągamy do przestudzenia, 
wierzch oczywiście możemy polać lukrem lub posypać cukrem pudrem.
Powodzenia! Świetny wypiek na śniadanie w wolnym dniu, 
w którym nikt niczego od nas nie oczekuje i nie wymaga.
Do upieczenia zmotywujcie się sami - warto!












Ptysie z kremem malinowym

 
Lekkie, delikatne i subtelne. Chmurki.
Nie wiem dlaczego, tak długo nie proponowałam Wam ptysi.
Znacie kogokolwiek, kto wzgardziłby lekkim ciastem parzonym 
i puszystością kremu śmietanowego? 
Sporadycznie kupuję gotowe ptysie, unikam tych wielkości talerza, 
obciążonych kilogramem kremu we wnętrzu.
Ewentualnie stawiam na maleństwa na wagę, 
z delikatnym śmietankowym wypełnieniem.
Dobre na każda okazję, szczególnie dla dzieci.
Upieczcie właśnie takie - nie tylko dla dzieciaków, 
uprzyjemnijcie sobie majowe, deszczowe popołudnie.
Z propowanego poniżej przepisu upieczecie około dziesięciu małych, 
okrągłych umilaczy, w optymistycznym różowym odcieniu.
Bazowałam na przepisie znalezionym w blogu - Domowy Smak Jedzenia.
Co wygodne - moja wersja nie wymaga 
zaopatrzenia się w świeże owoce, wystarczy słoik dobrej konfitury malinowej.

Składniki ciasta:
90 gram mąki pszennej
50 gram masła
125 ml wody
2 jajka 
szczypta soli
1 łyżeczka cukru

Wykonanie:
Blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, 
przygotowujemy rękaw cukierniczy lub woreczek ze ściętym narożnikiem.
Mąkę mieszamy w miseczce z cukrem.
W rondelku podgrzewamy wodę, masło i sól.
Gdy całość zacznie wrzeć, wsypujemy mąkę z cukrem 
i energicznie mieszamy drewnianą łyżką, do uzyskania gładkiego ciasta.
Ściągamy garnek z palnika i po chwili studzenia wbijamy po jednym jajku, 
po każdym zdecydowanie i szybko mieszając.
Masa powinna przypominać gęsty, kremowy budyń.
Gotowe ciasto przekładamy do rękawa lub woreczka 
i wyciskamy na przygotowaną blaszkę niewielkie ptysie.
Proponuję w kształcie ślimaczków o średnicy 4 cm i wysokości 1,5 - 2 cm.
Konieczne jest zachowanie odstępów, bo ciastka urosną - w górę i na boki.
Przez 15 minut ptysie pieczemy w temp. 180 stopni, 
potem zmniejszamy temp. do 160 stopni 
i dopiekamy je jeszcze około 15 minut.
Ważnie: nie otwieramy piekarnika w czasie, gdy ciastka się pieką 
- zmiana temperatury spowoduje ich opadnięcie.
Po upieczeniu, ptysie studzimy na kratce, 
przekrajamy ostrym nożem i możemy przystąpić do nadziewania.
Proponuję robić to bezpośrednio przed podaniem, 
by nie zdążyły zwilgotnieć i pozostały chrupiące.

Składniki kremu:
300 ml śmietany kremówki 30 %
1/2 słoiczka dżemu lub konfitury malinowej - 200 gram
2 łyżki malinowej galaretki w proszku
ewentualnie śmietan - fix, 1/2 saszetki

Wykonanie:
Mocno schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno,  
pod koniec możemy dosypać śmietan - fix.
Konfiturę podgrzewamy w rondelku, 
do gorącej wsypujemy galaretkę i mieszamy, aż się rozpuści.
Przecieramy całość przez sitko, by pozbyć się pesteczek malinowych.
Wkładamy do lodówki i studzimy, uważając by galaretka nie stężała zupełnie. 
Gdy się schłodzi, delikatnie łączymy ją z ubitą śmietanką, 
dokładnie mieszając łyżką.
Pozostaje już wyłącznie nadziewanie: 
w każdego przeciętego ptysia 
wkładamy pełną łyżkę masy malinowej i składamy. 
Obowiązkowo posypujemy cukrem pudrem.
Są lekkie i każda porcja jest możliwa do skonsumowania, 
choć z podanych proporcji, sporej piramidy ptyśków nie upieczemy. 
Z niedosytu warto zaplanować ponowne pieczenie. 
Ja już planuję, z nadzieniem rabarbarowo - chałwowym. Rabarbar wrócił ! :)









poniedziałek, 3 maja 2021

Tort czekoladowy czarno - biały na biszkoptach w galaretce

 

Imieninowy.
Kolejne kłopotliwe wyzwanie, 
bo solenizant lubuje się w biszkoptach z owocami, 
sernikach i murzynkach. A poprosił o tort. 
Zlecenie więc na pieczenie szybkie, spontaniczne, bez planowania.
I oto tort, przebiegle łączący w swym wnętrzu wszystko, 
co ulubione - biszkopty z elementem owocowym ukrytym w galaretce,
murzynka w biszkopt ubranego i kremowe masy, 
z których jedna jest sernikowa.
Pyszna układanka, która przynajmniej jednym ze swych składników 
musi trafić w gusta tych, którym go zaproponujecie.
Polecam na okazje, gdy przy stole znajdą się osoby, 
o nieodkrytych dotąd preferencjach :)

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 21 cm:

Ciasto:
1 opakowanie mieszanki do wypieku "Babeczki czarne " Dr.Oetker
1 opakowanie okrągłych biszkoptów
1/2 słoiczka dżemu morelowego - gładkiego
1 łyżka galaretki brzoskwiniowej

Masa budyniowo - serowa:
1 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu śmietankowego
4  łyżki cukru
1 łyżka żelatyny
125 gram serka mascarpone

Masa czekoladowa:
300 ml śmietany 36 %
125 gram serka mascarpone
3 łyżki kremu czekoladowego 
1 tabliczka gorzkiej czekolady

Wykonanie:
Dżem morelowy wkładamy do rondelka, podgrzewamy,
wsypujemy galaretkę i mieszamy do jej rozpuszczenia. Odstawiamy.
Dno tortownicy wykładamy okrągłymi biszkoptami 
i pokrywamy warstwą powstałej żelki morelowej,
wypełniajac dokładnie szczeliny pomiędzy ciastkami.

Ciasto:
Przygotowałam z gotowej mieszanki, którą zachwyca się moja córka.
Jest niebywale puszysta, delikatna 
i przekracza wszelkie skale intensywności kakaowej. 
Jej wykorzystanie upraszcza i przyspiesza cały proces wykonywania tortu, 
a jak wspomniałam, tym razem czasu nie miałam zbyt wiele.
Polecam piekącym w popłochu i pod presją czasu drogę na skróty,
dzięki wykorzystaniu gotowego produktu.
Daje pewność udanego wypieku tym, którzy boją się walki z kapryśnymi biszkoptami. 
Ponadto nie wymaga ponczowania, sam w sobie jest miękki i wilgotny.
Biszkopt kakaowy, klasyczny, oczywiście, również się tu sprawdzi.
Więc - w torownicy wyłożonej papierem do pieczenia pieczemy ciasto, 
wykorzystyując tylko połowę mieszanki 
i postępując zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Po upieczeniu i ostudzeniu przekrajamy na dwa równe, dośc cienkie blaty.

Masa budyniowa:
Żelatynę zalewamy niewielką ilością zimnej wody, mieszamy, 
gdy napęcznieje rozpuszczamy w mikrofalówce ( nie dopuszczając do zagotowania ).
Szklankę mleka zagotowujemy z cukrem, 
w pozostałym mleku rozpuszczamy proszek budyniowy.
Wlewamy do gorącego mleka i mieszając gotujemy gęsty budyń.
Ściagamy rondelek z palnika i wlewamy do niego żelatynę, 
mieszamy do połączenia. Studzimy.
Gdy budyń wystygnie, miksujemy go, by się rozpulchnił,
dodajemy serek mascarpone 
i miksujemy do połączenia w masę bez grudek.

Masa czekoladowa:
Czekoladę rozpuszczamy w kapieli wodnej lub w mikrofalówce, studzimy.
Do misy miksera wkładamy mascarpone, śmietanę 
i miksujemy chwilkę - do powstania gęstego kremu. 
Dodajemy krem czekoladowy, miksujemy. 
Na koniec wlewamy rozpuszczoną czekoladę
i delikatnie mieszamy - można już tylko szpatułką - do połączenia w gładki krem.

Składanie tortu:
Na biszkopty w tortownicy wypełnione żelką morelową wykładamy
2/3 masy budyniowo - serkowej. Wyrównujemy powierzchnie 
i ostrożnie, najlepiej małą łyżeczką wykładamy 1/3 masy czekoladowej.
Przykładamy jednym z placków czekoladowych.
Na ciasto wykładamy pozostałą masę budyniową 
a na niej ponownie, delikatnie rozsmarowujemy 1/3 masy czekoladowej.
Wkładamy drugi blat ciasta czekoladowego, 
wierzch smarujemy pozostałą masą czekoladową.
Wykończenie to oczywiście kwestia Waszej pomysłowości.
Będąc posiadaczką czarnego mazaka lukrowego, 
wykończyłam wierzch czarnymi wzorkami i  kuleczkami również w czerni.
Boki posypałam dodatkowo potartymi bezikami.

Niewielkie ciasto, do podziału na około 8 - 10 porcji, 
ale każda z nich zawiera w sobie całą gamę zróżnicowanych doznań smakowych. 
Polecam serdecznie!













sobota, 1 maja 2021

Absolutnie czarne ciasto czekoladowe


Tak to już jest. 
W pewnym etapie życia, nie zależnie od bliżej określonych zmiennych,
dla wielu nadchodzi czas na czerń. 
Zamiłowanie wszystkiego, co ciemne. 
Gdy na torcie urodzinowym zapalamy 13 świeczek, 
w tym zamiłowaniu właśnie tkwimy po uszy.
Już za kilka dni, przyjdzie mi się zmierzyć z tortem w mrocznej szacie,
dla córki, która przechodzi wspomniane zauroczenie.
Dziś prezentowane ciasto, 
jest próbą mego oswojenia się z czernią w słodkim wydaniu.
Główną rolę powierzyłam czarnemu kakao. 
Sprawdziło się rewelacyjnie, choć wygląd czarnej kostki na talerzu 
może budzić mieszane uczucia i rezerwę.
Smak czarnego kakao jest wytrawny, intensywny, 
odmienny od brązowego popularnego proszku.
Użyłam go zarówno do ciasta jak i do masy. 
Uzyskałam głęboki czarny kolor i mocny, wyrazisty czekoladowy smak. 
Ciasto smakuje jak najlepsze brownie ( takie troszkę przepieczone ).
Bazowałam na przepisie na murzynka, zapożyczonym od Małej Cukierenki.
Krem na bazie kakao, nutelli i budyniu, 
ma kremową, aksamitnie gładką konsystencję 
i pięknie lśni pod czeko - kruszonką.
Pomysł na planowany tort zatem nabrał kształtów, 
natomiast moje ciasto nie wymaga żadnych udoskonaleń.
Deserowy smak czekolady uzupełniłam nutą maliny - 
herbatniki które włożyłam do masy nasączyłam malinowym syropem. 
Górę ozdobiłam obtoczonymi malinową skorupką laskowymi orzeszkami.

Składniki:
na formę keksową 10 cm / 40 cm lub blaszkę o podobnej powierzchni

Ciasto:
4 jajka rozmiar "L" 
190 gram drobnego cukru
1 cukier waniliowy
130 ml oleju rzepakowego
130 gram dżemu - ja użyłam ananasowego ( można zastąpić innym )
300 gram mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki czarnego kakao

Masa:
1 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu czekoladowego
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1/2 tabliczki mlecznej czekolady
3 łyżki czarnego kakao
150 gram śmietany kremówki 36 %
3 pełne łyżki kremu czekoladowego
 dodatkowo:
100 gram kakaowych herbatników typu petitki
1/4 szklanki syropu malinowego rozpuszczonego w 1/2 szklanki wody

Wykonanie:
Ciasto:
Mąkę mieszamy z kakao, sodą i proszkiem do pieczenia.
Jajka ubijamy z cukrem i cukrem waniliowym około 5 minut, 
do podwojenia objętości.
Odkładamy mikser i wlewamy olej, cały czas mieszając masę trzepaczką.
Następnie dodajemy dżem i również trzepaczką łączymy go z masą jajeczną.
Przesiewamy na dwie raty mąkę z dodatkami.
Mieszamy całość szpatułką delikatnie i krótko 
- tylko do połączenia w gładką, puszystą masę.
Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia 
i przelewamy do niej całą masę.
Wyrównujemy wierzch i wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. 
Pieczemy około 55 - 60 minut,
ciasto powinno odchodzić od brzegów blaszki 
i urosnać z lekką, pęknietą górką.
Studzimy przez 5 minut w piekarniku, otwieramy drzwiczki 
i po kolejnych 10 - ciu minutach wyciagamy do zupełnego wystudzenia.
Z ostudzonego ciasta ścinamy równo wierzch, 
zostawiając spód wysokości 2 - 3 cm.
Masa:
Do rondelka wlewamy szklankę mleka, 
wsypujemy czarne kakao i zagotowujemy. 
Budyń rozrabiamy w pozostałej 1/2 szklanki mleka, 
wlewamy do gotującego się kakao 
i mieszamy do powstania gęstego budyniu. Studzimy.
Czekoladę rozpuszczamy w mikrofalówce i studzimy.
Śmietankę ubijamy do zgęstnienia z 1 łyżką cukru pudru.
Dodajemy przestudzony budyń i miksujemy na gładko, 
dodajemy krem czekoladowy, miksujemy. 
Wlewamy rozpuszczoną czekoladę i ponownie miksujemy na gładki krem.

Składanie ciasta:
Herbatniki nasączamy, zanurzając je w soku malinowym 
przelanym do miseczki.
Na czekoladowy spód wykładamy połowę czarnej masy. 
Wyrównujemy powierzchnię i wykładamy rzędami herbatniki.
Na warstwę ciastek wykładamy drugą połowę masy, ponownie wygładzamy wierzch.
Ściętą górną część ciasta kruszymy drobno lub ścieramy na tarce 
i posypujemy grubą warstwą powierzchnię ciasta.
Ja wyłożyłam dodatkowo chrupiące kuleczki 
- orzechy laskowe w czekoladzie i malinowej cukrowej skorupce.
Gotowe ciasto wkładamy na kilka godzon do lodówki.
Wrażenia smakowe są fantastyczne - miękkie,
niewiarygodnie czekoladowe ciasto, 
aksamitna gęsta masa, plus miękkie, malinami słodzone herbatniki.
Tak więc, polecam już dziś - w zastepstwie tego, 
co upieczone miało być na zamokniętych, majówkowych, 
przygotowywanych od dawna rusztach grillowych.
Za tydzień zapraszam na kolejną odsłonę ciasta ubranego w czerń.
Bedzie tort. Trzynaście świeczek na czarnym tle.