KLASYKA RODZINNA

 a babcia nie miała miksera..

Nie miała. A jej biszkopt i omlet godnych następców, 
pomimo upływu lat pięćdziesięciu, nie znalazły.
Nie znalazły się również jej cenne receptury.
Nie dlatego, że zagubiono notatki babcine. Takowych nie było.
Nie wiem, w jakim stopniu tej specjalistycznej wiedzy deficyt 
przyczynił się do tego, że piszę ten tekst.
Ileż to eksperymentów ambitna ma matka i równie ambitne jej siostry poczyniły,
by przywołać smaki dzieciństwa.
Przypomnieć chwile, w których z najprostszych, dostępnych składników ich mama czarowała.
Nie udało nam się odtworzyć smaku masy do wafli, nugatu orzechowego,
cytrynowej masy do piernika bożonarodzeniowego, bezy z konfiturą malinową ubijanej.
Ja tęsknie za zapachem babci pierników.
Wszystkie w formie koniczynek czterolistnych 
z orzeszkiem włoskim w środku ulokowanym. 
Przysyłane w paczce sznurkiem obwiązanej,
pismem kaligraficznym zaadresowanej.
Prezent dla mnie na czas adwentu. Forma adwentowego kalendarza.
Codziennie szeleściłam tym brązowym papierem i zastanawiałam się - po co te orzechy?
A dziś piekę pierniki, z reguły z orzechami.
Przy okazji, a jeszcze częściej bez niej.
Bloga mogłabym poświecić im wyłącznie.
Jeśli w moim odczuciu odtworzenie któregokolwiek ze smaków rodzimych jest tak cenne ,
dla mojej córki, może również takowym się stać. 
Błędu zaniechania więc nie popełnię.
To stało się impulsem, bym zapełniała kolejne zeszyty, notatniki.
Może po to, by każdy z etapów jej dzieciństwa choć mgliście zarysowany został,
byśmy przeglądając kiedyś strony tych zeszytów, wspominali.
Pierwsze słowa,  pierwsze symptomy zwiastujące charakteru córki przekornego rysy, 
pierwsze troski, pierwszy ząb utracony, uprzednio w mydło wbity, do dziś nie wiem w jakim celu.
Tort ze świeczką nr 1. Zdjęcia, ryciny, a gdzieś pomiędzy kilka przepisów.
Tort urodzinowy, ciasto na Dzień Dziecka, na Dzień Babci, Dziadka, Ojca,
z okazji wiosny, jesieni, zimy, świąt  jednych, drugich, piątych,
do przedszkola, do pracy, do szkoły.
Kronika naszej rodziny stała się notesem z przepisami.
Analogowa forma bloga. Sporo w nich treści, które wolałabym, by tylko tam pozostały.
Ale więcej takich, którymi pragnę się dzielić.
Nie wiem, czy to dobry moment. 
Nie wiem, czy nie powinnam poczekać, 
nie wiem czy nie powinnam zmotywować się przed pięcioma laty.
Mam wątpliwości. To wyzwanie. To nowy rozdział. To przygoda. 
To otwarcie nowych drzwi.
Warto doświadczać, przez otwieranie nowych drzwi.
Doświadczać można zawsze więcej, nigdy mniej.
Jedenaście lat temu nie miałam piekarnika.
Znałam jeden przepis, na ciasto wiewiórką zwane.
Dziś upiekę wiewiórkę. Zabieram się za krojenie jabłek.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz