wtorek, 24 grudnia 2019

Makowiec z masą serową na kruchym spodzie



Wigilia.
Największa znaleziona papierowa torba wypakowana tym, co zabrać musimy dziś ze sobą.
Za kilka godzin wychodzimy,  by Ten wieczór spędzić w przybliżeniu tak,
jak planowaliśmy od dłuższego czasu.
Korzystajmy z chwil, które możemy sobie poświęcić.
Tak intensywnie, by niczego i nikogo nie zaniedbać.
Nie przeczekujmy świąt, przeżyjmy je.
Taki mam plan. Choć od rana już kilka wyrzutów sumienia się pojawiło.
Wykorzystując czas pozostały do rozpoczęcia świątecznej pogoni za wypełnianiem tradycji,
jeden przepis.

Mak. Ser. Galaretka z powideł. I kruchy spód maślano - migdałowy. Lukier cytrynowy.
Miękki biszkopt makowy, kremowy ser w nim zatopiony, chrupiące kruche ciasteczka.
Ciasto pracochłonne, ale kiedy, jeśli nie teraz powinniśmy znaleźć motywację.
A skąd u mnie ten pomysł?
W tym roku zapadła niełatwa decyzja. Nie ma kutii w menu świątecznym.
Od kilku lat zapomniana czekała na swój moment, odkładana na balkonie.
Z reguły do okolic marca.
W lodówce miejsca nie znajdowała,  przez świąteczne potrawy o statusie nieco wyższym.
W tym roku nie przetrwałaby do wiosny, konserwant w postaci mrozu nieprzewidywany.
Upiekłam zatem w zastępstwie ciasto z makiem, które losu tej tradycyjnej potrawy nie podzieliło.
Dziś zostały dwa kawałki.

Składniki:
Ciasto makowe z serem:
100 gram zmielonego maku
100 gram cukru
100 ml mleka
3 łyżki kaszki manny
2 łyżki bułki tartej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
4 jajka ( 3 żółtka, 4 białka )
1 łyżeczka cukru waniliowego

200 gram sera - użyłam kremowego śmietankowego i ricotty
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 żółtko
1 łyżka cukru
20 gram miękkiego masła
2 łyżki śmietany kremówki

1 słoiczek powideł śliwkowych
2 pełne łyżki galaretki malinowej
Kruche ciasteczka migdałowe upieczone z mojego przepisu na migdałowo - maślane gwiazdki,
tylko w formie kwadratów, lub w zastępstwie - gotowe kakaowe herbatniki.

Wykonanie:
Ciasto z makiem:
Mak w misce zalewamy gorącym mlekiem, mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.
Wsypujemy cukry,  3 żółtka, kaszkę, bułkę tartą oraz proszek do pieczenia. Mieszamy dokładnie.
4 białka ubijamy na sztywno, dodajemy delikatnie do masy makowej i mieszamy dokładnie.
Wylewamy ciasto do formy 20 cm / 20 cm,  wyłożonej papierem.

Masa serowa:
Ser miksujemy z pozostałymi składnikami i kleksami wykładamy na ciasto makowe.
Pieczemy około 35 minut w 180 stopniach, do suchego patyczka.

Po upieczeniu studzimy, wyciągamy z blaszki, zdejmujemy papier.
Dno blaszki wykładamy dokładnie ciasteczkami lub herbatnikami.
Powidła w rondelku podgrzewamy prawie do zagotowania,
wsypujemy galaretkę malinową i mieszamy do jej rozpuszczenia.
Chłodzimy chwilkę i wykładamy na herbatniki, rozsmarowujemy na całej powierzchni.
Na warstwę powideł kładziemy placek makowy
i polewamy go lukrem przygotowanym z cukru pudru i soku cytrynowego. Odstawiamy.
Po kilku godzinach ciasteczka na spodzie zmiękną,
ciasto przy krojeniu będzie stanowiło bardzo spójną całość.
Jest naprawdę bardzo smaczne.
Życzę smacznego!
W Tym uroczystym dniu życzę również sporego zapasu marzeń i motywacji by je spełniać.
Ale również sił, by akceptować potknięcia w pędzie za nimi.
Życzę wielu chwil, w których pomimo braku czasu dla siebie,
sprawimy, by inni zapomniani się nie czuli. Wesołych Świąt.






piątek, 20 grudnia 2019

Migdałowo - maślane gwiazdki



Do Wigilii pozostało niewiele - ostatnia prosta.
Działamy z logistycznym planem w dłoni, układanym co roku na nowo,
bez wdrażania zmian jakichkolwiek.
Żadnych odstępstw.
Tradycja ponad wszelkie możliwe udogodnienia i ułatwienia.
Dziś ponownie różnorodność wigilijnych tradycji miałam okazję omówić,
w czasie kolejnego w tym roku spotkania opłatkowego.
Pomimo tak wielu różnic,  punkty odniesienia są podobne, często takie same.
Taką mamy kulturę.
Posługując się cytatem, taki też mamy klimat,  choć tu normy normami być przestały.
Dziś 18 stopni.
Dlaczego o tym wspominam, chcąc zaprezentować przepis na ciasteczka?
Bo to ciasteczka uniwersalne - w okresie świątecznym
uzupełnieniem niech będą tradycyjnych pierników,
po świętach - pyszną przekąską samą w sobie.
Smak migdałowo - cynamonowy. Kruche, pachnące masłem,
bez proszku do pieczenia, więc idealne do stempelkowania.
Upiekłam je, jako wkład własny w wigilię składkową biurową.
Ale zostały w słoiku - w zastępstwie pojechała miska z sałatką.
Chrupię je teraz z córką,  oglądając po raz zapewne dwudziesty film,
ze świętami związany nierozerwalnie.
Jeden z stałych punktów, we wspomnianej logistycznej liście świątecznego od A do Z.
Upieczcie ciasteczka do zalegiwania przy kultowych świątecznych filmach.
Są pyszne. Trochę żałuję, że nie zabrałam ich na zbiorową degustację,
bo zostałyby docenione.
Doceńcie je zatem :).

Składniki:
20 dag masła
20 dag mąki pszennej
10 dag mąki ziemniaczanej
2 łyżki mielonych migdałów
10 dag cukru pudru
2 łyżeczki cukru migdałowego
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli

Wykonanie:
Przesiewamy do miski mąki, dosypujemy cukier puder, waniliowy i migdałowy,
cynamon, sól i mieszamy. Dodajemy twarde masło pokrojone na kawałeczki i siekamy nożem.
Na koniec zagniatamy ciasto dłonią - dość szybko. Powinno być  plastyczne.
Wkładamy do lodówki na około pół godziny.
Po tym czasie rozwałkowujemy je na grubość około 2 mm i wykrawamy dowolne kształty
- u mnie talarki z motywem gwiazdki, zrobionej stempelkiem i kilka koników.

Ciasteczka układamy na blaszce wyłożonej papierem i pieczemy w 180 stopniach, przez 15 minut. Powinny nabrać złotego odcienia z rumianymi brzegami.
Część po wystudzeniu przełożyłam rozpuszczoną gorzką czekoladą, robiąc z nich markizy.

Zostało już kilka sztuk.
Zostało mi również kilka dni współpracy z ludźmi,
którym przy okazji składania dzisiejszych życzeń świątecznych, dziękowałam.
Dziękuję wyjątkowej szefowej, za dostrzeganie wartości,
o których istnieniu zapominamy zbyt często.
A wszystkim pozostałym życzę, by doceniali tych, którzy zajmują sąsiednie biurko.







Babka z jabłkiem i mielonymi orzechami


Proponuję przepis na puszystą, lekką, aromatyczną babkę.
Wanilia, orzechy i jabłko - czy więcej zachęty potrzeba?
Ciasto bardzo proste w wykonaniu.
Efekt idealny, dla tych którzy szukają przepisów na klasyczne,
nie udziwnione wypieki do herbatki.
Upiekłam ją o świcie, z przyzwyczajenia wstając dość wcześnie.

Urlop przymusowy. Przed końcem roku rozliczam wszystko,
co od stycznia staje się zamkniętym rozdziałem.
Przede mną nowe. Nowe obowiązki, nowe relacje.
A dziś, tak naprawdę życzę sobie tylko,
by Ci, których pożegnam, czekali czasem na możliwość witania się ze mną.
Za tydzień Wigilia.Wszystko wokół sprawia wrażenie,
że pozostało nam tak mało czasu,
że nie zdążymy z tym, z czym powinniśmy.
A może to i fakt. Zawsze coś zaniedbam.
Choć - ciasto na piernik dojrzewa.
Ostatnie okno - już przejrzyste.
Jarmarków odwiedzonych kilka - jutro kolejny.
Tradycyjny wyjazd w rodzinne strony przede mną.
Dwa dni izolacji od tych którzy zostają na posterunku.
I dla nich ta oto babka. Niech kroją i pomyślą przez moment o autorce :)

Składniki:
( bardzo ważne - w temperaturze pokojowej )
1 3/4 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
90 gram miękkiego masła
2 jajka
1/3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru ( użyłam trzcinowego )
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 słodkie jabłko, pokrojone w drobną kostkę
3 łyżki mielonych orzechów laskowych
szczypta soli
1/2 łyżeczki cynamonu

Wykonanie:
Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem i cukrem waniliowym.
Gdy masa będzie jednolita, wlewamy etapowo rozkłócone wcześniej w szklance jajka.
Tak na cztery raty, po każdym dodaniu miksując około pół minuty.
Odkładamy mikser i przesiewamy na raz mąkę z proszkiem do pieczenia,
mieszamy całość delikatnie łyżką metalową, dolewając jednocześnie mleko.
Gdy wszystko połączy się w gładką, dość gęstą masę,
większą część ciasta przekładamy do  średniej formy babkowej z kominkiem.
Ja używam silikonowej, więc niczym jej nie natłuszczam.
Do pozostałej w misce masy ( tak około 1/3 ) wsypujemy zmielone orzechy
i pokrojone w drobną kostkę, posypane cynamonem jabłuszko.
Mieszamy całość i wykładamy na ciasto w foremce.
Wygładzamy wierzch i wkładamy do 180 stopni na około 45 min.
Po tym czasie sprawdzamy co słychać wewnątrz patyczkiem.
Jeśli suchy, wyłączamy piekarnik.
Babkę wyjmujemy po 5 min studzenia przy otwartych drzwiczkach,
a z formy wyciągamy po 10 minutach.
Jak już wspomniałam, jest bardzo delikatna, żaden ze smaków nie dominuje,
idealnie się komponują.
Skórka jest chrupiąca, a wnętrze rozpływa się w ustach.

Polecam na pożegnanie i powitanie.
Częstujcie tych, za którymi będziecie tęsknić,
i tych, z którymi rozstawać się nie musicie.
Właśnie, część babki trafiło dziś w ręce tych, co urlopu nie wykorzystują
i chcąc - nie chcąc,  mnie zastępują.
Z wyrazami podziękowania :)



Fotorelacja z efektów wypiekania
kogoś, kto mieszka na tyle daleko, że smak
tych pierniczków, poza zasięgiem :(








sobota, 14 grudnia 2019

Tort serowy na miodowym cieście


Pozory bywają mylące.
Oto tort. Na pozór pracochłonny. I to zmyłka.
Jeśli szukacie ciasta, którym zrobicie wrażenie,
z dumą kładąc je na stole - to idealny przepis.
Wykonanie kilkuetapowe, ale bez ryzyka popełnienia pomyłki.
Kremowa masa serowa, jak z sernika na zimno, 
intensywnie miodowe w smaku kruche ciasto, wkładka wiśniowo - malinowa.
To już trio idealne, ale wplątał się pomiędzy jeszcze jeden, 
czwarty element - polewa ajerkoniakowa.
Procentowo - jajeczny akcent jest bardzo trafiony.
Atrakcyjny przekrój, idealna konsystencja -
ciasto łatwo poddaje się krojeniu nożem.
Myślę, że całkiem trafiona propozycja na świąteczne przyjęcie.

Składniki:
Miodowe kruche blaty:
180 gram mąki
50 gram masła
1 jajko
30 gram cukru
3 łyżki miodu lub golden syropu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu

Masa serowa:
1 kg sera wiaderkowego
2/3 szklanki kremówki 30 %
2 - 3 łyżki żelatyny
1/2 szklanki mleka
cukier z prawdziwą wanilią - 2 łyżeczki
3/4 szklanki cukru pudru

Wkładka wiśniowa:
1/2 słoika konfitury wiśniowej lub czereśniowej
2 łyżki galaretki malinowej w proszku

Polewa ajerkoniakowa:
2/3 szklanki ajerkoniaku
1/2 szklanki śmietany kremówki
2 łyżeczki żelatyny

Wykonanie:

Ciasto miodowe:
Masło roztapiamy w rondelku z miodem i cukrem, studzimy.
Mąkę przesiewamy do miski z proszkiem, solą, cynamonem, wbijamy jajko
i wlewamy wystudzoną masę miodową.
Mieszamy i zagniatamy ciasto. Wkładamy do lodówki na około godzinę, by stwardniało.
Po wyciągnięciu z lodówki rozwałkowujemy na dwa cienkie - 3 mm blaty,
o średnicy używanej tortownicy ( polecam 24 cm ).
Pieczemy oddzielnie na rumiano, w 180 stopniach,  przez około 20 minut. Studzimy.

Masa serowa:
Mleko zagotowujemy, wsypujemy do niego żelatynę,
mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. studzimy.
Ser ucieramy z cukrem pudrem, waniliowym i śmietanką.
Powoli wlewamy żelatynowe mleko, cały czas miksując.

Wkładka galaretkowa - wiśniowa:
Konfiturę podgrzewamy w rondelku, aż zrobi się płynna i na tyle ciepła, by rozpuścił się w niej proszek galaretki malinowej. Wsypujemy galaretkę, mieszamy na gładko, przelewamy do głębokiego talerza, lub miseczki o średnicy mniejszej od tortownicy. Wstawiamy do lodówki do stężenia.

Polewa ajerkoniakowa:

Mieszamy ajerkoniak ze śmietanką.
Żelatynę rozpuszczamy w minimalnej ilości zimnej wody,
odstawiamy do stężenia.
Po chwili rozpuszczamy w rondelku lub mikrofalówce,
wlewamy do ajerkoniaku i mieszamy.
Na chwilę wstawiamy do lodówki, by lekko zaczęła tężeć.

Składanie tortu:

Na dnie tortownicy kładziemy jeden blat ciasta miodowego, nasączamy go mocną,
słodzoną, chłodną herbatą. Zakładamy obręcz tortownicy.
Wykładamy warstwę masy serowej ( tak około 1/3 całości ), wyrównujemy.
Na środku kładziemy wyciągniętą z naczynia w którym zastygała, wiśniową wkładkę galaretkową.
Czynność tą ułatwi delikatne podgrzanie na parze dna talerza lub miseczki z żelką
( wystarczy położyć na kilka chwil talerz na garnku z gotującą się wodą ).
Na ulokowaną w tortownicy galaretkę wykładamy masę serową
( znów tak około 1/3 ) i wykładamy drugi blat ciasta.
Ponownie nasączamy herbatą i smarujemy pozostałą masą serową.
Gdy przygotowana polewa ajerkoniakowa lekko zacznie tężeć,
ale nadal będzie płynna - wylewamy na wierzch i wyrównujemy powierzchnię.
Ja przyozdobiłam górę tortu potartymi ciasteczkami korzennymi,
które dobrze skomponowały się z miodowym ciastem.

Tort wstawiamy do lodówki, przynajmniej na kilka godzin.



Jarmark świąteczny
rozkręcony w Ostrawie.







niedziela, 8 grudnia 2019

Piernik z blachy z golden syropem


Prawdziwy piernik.
Żaden produkt zastępczy, dla spóźnionych i niecierpliwych
( babka piernikowa, ciasto korzenne z dżemem, mają swe zalety, ale to inna kategoria przecież ).
Oto wypiek z dodatkiem miodu, bakalii, na maśle.
Z każdym dniem nabiera mocy i aromatu.
Po upieczeniu, jeszcze ciepły i chrupiący równie smaczny.
Upiekłam go, by Święty Mikołaj nie pobłądził.
6 grudzień, czas na sprawianie radości tym, którzy wierzą,
albo tym, którym życie skorygowało pogląd na wiarę w cuda.
Ci pierwsi, z uśmiechami na twarzach wyczołgują się rano spod łóżek.
Wyjmują paczki wypełnione tym, co wymarzone.
Chyba, że Mikołaj złośliwy :)
Ci drudzy, gdyby mogli, też by pod łóżka zaglądali. Ja zaglądam.

W tym roku złośliwości nie odnotowałam.
Żałuję jedynie, że chwile wcielania się w role rodziców
zdziwionych nocnymi odwiedzinami Świętego, nie wrócą.

No i wieczór stał się wieczorem wspomnień,
wręczania drobnostek od spotkanego Mikołaja
i emocjonującego rozszyfrowywania nowej planszówki.
A do tego piernik. Ten prawdziwy, tak jak Mikołaj.
Lub przynajmniej wspomnienie tego, jak prawdziwa ta wiara niegdyś była.

Składniki:
50 dag miodu ( połowę zastąpiłam golden syropem)
10 dag cukru
15 dag masła
65 dag mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 paczka przyprawy piernikowej ( polecam Prymat )
3 płaskie łyżki kakao
2 małe jajka
10 dag pokrojonych orzechów laskowych
kilka pokrojonych suszonych fig i  moreli ( opcjonalnie )

Wykonanie:
W rondelku rozpuszczamy miód z cukrem i masłem, studzimy.
Do miski przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, przyprawą, kakao.
Dolewamy rozkłócone wcześniej dwa jajka i wsypujemy orzechy, mieszamy.
Teraz wlewamy masę miodową i mieszamy ponownie, wyrabiamy gładkie ciasto.
Jeśli lubimy - dodajemy bakalie.

Wykładamy ciasto do blaszki 22 cm / 24 cm lub o podobnej powierzchni.
Wyrównujemy wierzch i wkładamy do temperatury 180 stopni, na około godzinę.
Jeśli zbyt mocno będzie się przypiekać i rumienić,
można po 30 minutach przykryć folią aluminiową.
Sprawdzamy ciasto patyczkiem, jeśli jest suchy, gotowe.

Jak wspomniałam - przestudzony ale świeży jest przepyszny,
ma chrupiącą skórkę i aromat orzechów.
Można go przechowywać długo, z każdym dniem staje się bardziej wyrazisty w odbiorze.
Coż mogę jeszcze dodać na koniec,  poza HO HO HO.




sobota, 7 grudnia 2019

Ciasteczka brownie absolutne



Często wstępujemy do pewnej katowickiej cukierni,
przechodząc w jej pobliżu celowo,  przy okazji lub przypadkiem.
A może pobliże nie jest przypadkiem, a to miejsce celem jest zawsze ?

Co decyduje, że wracamy, idziemy utartym torem i finalnie, ponownie
rozsiadamy się w turkusowych, wygodnych  fotelach?
Ciepłą kawą nie można tu ogrzać dłoni, filiżanki mają podwójne ścianki.
Czasem to ciepło pod palcami mogłoby być praktyczne
( w minioną niedzielę na jarmarku świątecznym było zimno :))
Wszystkiemu winne ciasteczka.
Popękane, chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku.
Czekolada z nich prawie się wylewa.
Pytanie, czy potrafiłabym upiec Takie ciastka,  słyszałam razy sto.
Potrafiłabym. Udało się przy trzecim, może czwartym podejściu.
Naprawdę, oto one.

Składniki:
250 gram czekolady ( 150 gram gorzkiej, 100 gram mlecznej )
80 gram masła
3/4 szklanki cukru
2 jajka L
szczypta soli
1/2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao
opcjonalnie, jako dodatek:
poszatkowana gorzka czekolada lub pokrojone orzechy

Wykonanie:
Do rondelka wkładamy masło i połamaną na kostki czekoladę,
podgrzewamy i rozpuszczamy na jednolitą masę. Studzimy.

Jaja ubijamy z cukrem na puszysty, jasny krem, około 5 minut - na wysokich obrotach miksera.
Zmniejszamy obroty i wlewamy powoli czekoladowe masło.
Teraz do masy przesiewamy mąkę, wcześniej wymieszaną z proszkiem, kakao i solą.
Całość dokładnie mieszamy łyżką.
Do masy można wrzucić w tym momencie pokrojoną drobniutko czekoladę
( pół tabliczki ), lub garść poszatkowanych orzechów.
Masę przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki, na godzinę.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Na blaszce wyłożonej papierem,  kładziemy łyżką porcje ciasta,
w sporych odstępach, ponieważ ciasteczka rozpłyną się w trakcie pieczenia.

Długość pieczenia nie może przekroczyć 8 - 10 min.
Ciastka powinny w środku pozostać mięciutkie, jak brownie.
Na wierzchu utworzy się popękana skorupka.

Po upieczeniu ciasteczka studzimy, by stwardniały
( gorące są zupełnie mięciutkie, trudno ściąga się je z blaszki ).

Przechowywać można je około 3 dni - w słoiku lub puszce.
Ale.. najlepsze są świeże.






niedziela, 1 grudnia 2019

Korzenne ciasto czekoladowe na winie



Kilka słów, które muszą znaleźć się właśnie tu,  zanim przejdę do przepisu.
Ciasto, które może być powodem do dumy.
Na wyjątkowe okazje, by zaakcentować to, jak są wyjątkowe.
W smaku - wykwintna wersja murzynka.
Podkręcona grzanym winem i dodatkiem czereśni z konfitury.
Ze sporą dawką gorzkiej czekolady Toblerone.
Na świątecznym stole, zastawionym rodową porcelaną,
będzie idealnie dopasowanym elementem.
To tyle w kwestii powodów do dumy, gdy już autorami tego wypieku się staniecie.
Ale..piszę ten wstęp przez duże W,
by zaznaczyć, że bliskość i życzliwość częstowanych,
jest cenniejsza stokroć, niż duma z jakości poczęstunku.
Ciasto o zapachu i smaku uzmysławiającym fakt zbliżających się świąt.
I uzmysławiającym, że święta to radość z chwil spędzonych z ludźmi,
którzy swą obecnością sprawiają, że się uśmiechamy.

Dziękuję Wam dziewczyny za wniesienie atmosfery wyjątkowej
i świątecznej w ten zwykły, nieświąteczny piątek.

Składniki:
1 szklanka białego, półsłodkiego wina
3 goździki
łyżeczka cynamonu
20 dag masła
20 dag cukru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
4 jajka
25 dag mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka kakao - dałam czarne
1 słoik konfitury czereśniowej lub wiśniowej
20 dag czekolady Toblerone ciemnej
200 ml śmietany kremówki 30 %
100 gram białej czekolady

Śmietanę z białą czekoladą rozpuszczamy dzień wcześniej, 
by spędziła noc w lodówce.
Ubijamy na sztywno i wykładamy na ciasto na chwilę przed degustacją.

Wykonanie:
Wino z cynamonem i goździkami gotujemy na małym ogniu,
aż ilość płynu zredukuje się do 125 ml. Wyjmujemy goździki, studzimy.

Miękkie masło miksujemy z cukrami i solą na jasny krem.
Pojedynczo dodajemy jajka, po każdym miksując około pół minuty.
Mąkę przesiewamy z kakao ( czarne kakao zmienia znacząco kolor ciasta,
na ciemniejszy, niż zwykłe gorzkie ) cynamonem, proszkiem do pieczenia.
Suche składniki dodajemy partiami do masy maślano - jajecznej,
nie przerywając miksowania, na zmianę z dolewaniem wina. Odkładamy mikser.
Do utartej, dość gęstej, ale puszystej masy, dodajemy czereśnie z konfitur
oraz posiekaną grubo czekoladę Toblerone - 100 gram.
Całość mieszamy łyżką i wykładamy do tortownicy o średnicy 26 cm.
Pieczemy w 180 stopniach do suchego patyczka, około 50 - 60 minut.
Studzimy 5 minut przy otwartych drzwiczkach i wyciągamy z piekarnika.
Ciasto wyrasta dość wysokie, nie opada po wyciągnięciu z piekarnika.

Po zupełnym wystudzeniu smarujemy wierzch grubą warstwą
czekolady Toblerone ( kolejne 100 gram ) rozpuszczonej z dwoma, trzema łyżkami śmietanki.

Jak już wspomniałam, dzień wcześniej śmietanę kremówkę podgrzewamy na małym ogniu,
aż do wrzenia. Wrzucamy tabliczkę połamanej na kostki białej czekolady i mieszamy do jej zupełnego rozpuszczenia.
Studzimy w lodówce, najlepiej całą noc.
Przed podaniem ciasta, śmietanę ubijamy na sztywno,
dodajemy delikatnie łyżkę konfitur czereśniowych i mieszamy, by powstał marmurkowy wzór.
Wykładamy na ciasto, posypujemy niewielką ilością startej czekolady.

Uprzedzam, że ciasto przechowywane w lodówce twardnieje.





Prezent, za który dziękować
mam ochotę, ile razy na niego spojrzę.



Ciasto drożdżowe z jabłkami i kruszonką



Ponownie przepis niedzielny.
Może dlatego, że nie wymaga hałasowania.
Odsypiający sobotni wieczór sąsiedzi i domownicy nie będą narażeni
na kojące odgłosy zwiększania i zmniejszania obrotów miksera.
Wystarczy miska, cisza i trochę cierpliwości.
I czas.
Owoców nie dodałam dużo, wystarczyły dwa spore jabłka.
Całość dopełnia kruszonka, wypełniająca kuchnię słodkim, maślanym zapachem.
Jeśli planowaliście przyjemniej spędzić niedzielny poranek,
niż lepiąc się do drożdżowego ciasta,
to znajdźcie w internecie filmik "39 sposobów na jajka".
Na śniadanie usmażcie zrolowanego omleta.
Ale - kiedyś, dajcie polecanemu dziś przeze mnie wypiekowi szansę.
Ciasto jest miękkie, jeśli przetrwa dwa, trzy dni - nie wysycha i nie kruszy się.

Składniki:
2 pełne szklanki mąki tortowej
3/4 szklanki cukru
1 cukier waniliowy
80 gram masła - rozpuszczonego
1 jajko L
40 gram drożdży
2/3 szklanki letniego mleka
szczypta soli

Dodatkowo:
2 duże jabłka pocięte w cienkie plasterki i uprażone przez 5 min
z odrobiną wody, cukru i cynamonu. Odcedzone i wystudzone na sitku.

Na kruszonkę:
3 łyżki mąki, 2 łyżki cukru, łyżeczka cukru waniliowego, szczypta soli, roztopione masło

Wykonanie:
Przygotowujemy zaczyn - w ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże i łyżkę cukru.
Mieszamy, odstawiamy na około 15 min, by zaczyn "ruszył".
W międzyczasie do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy resztę cukru,
cukier waniliowy, szczyptę soli.
Wlewamy wcześniej rozbełtane w szklance jajko oraz wyrośnięty zaczyn.
Teraz z odrobiną wysiłku, cierpliwie zagniatamy ciasto, wlewając roztopione masło.
Wyrabiamy do momentu, w którym przestanie kleić się do dłoni, stanie się gładkie i miękkie.
Wystarczy około 10 minut.

Wyrobioną kulę razem z miską, którą przykrywamy ściereczką,
wkładamy do piekarnika nagrzanego do 40 stopni, na około 45 minut.
Po tym czasie ciasto szybko zagniatamy na blacie oprószonym mąką
i dzielimy na dwie części, tak mniej więcej w proporcjach - 1/3 i 2/3.
Większą częścią wylepiamy dno tortownicy o średnicy 22 cm.
Posypujemy łyżką bułki tartej.
Wykładamy uprażone jabłka ( nie mogą być gorące ).
Na jabłka wykładamy drugą, rozwałkowaną na całą powierzchnię tortownicy,
dość cienką warstwę ciasta.
Posypujemy kruszonką zagniecioną z podanych składników.

Ciasto pieczemy w 180 stopniach, około 40 - 45 minut.

Z proponowanego przepisu można upiec wersję uproszczoną,
bez kruszonki i jabłkowej wkładki - w formie na babkę z kominkiem.
Proporcje takie same, procedura wyrabiania i wyrastania również.
Babka jest równie pyszna.










niedziela, 24 listopada 2019

Biszkopt z polewą z batoników Daim



Już po corocznym, przedświątecznym jarmarku szkolnym.
Dzieci z kalkulatorami w rękach, znów sprzedawały efekty swej radosnej twórczości.
Cel szczytny, inicjatywa cenna, pomoc rodzicielska nieunikniona.
O tym, że ciasto jest obiecanym towarem na stragan mojej córki,
poinformowano mnie dzień wcześniej, wieczorem.
Więc improwizacja.
Założenie początkowe: szybko, pewnie i czekoladowo
( czekolada sprawdza się tam, gdzie krążą dzieci ).
Weryfikacja planów : nerwowo, pracochłonnie, niepewnie do samego finału.
Przepis skonstruowany naprędce, po otwarciu jednej z gazet z przepisami sprzed trzech lat.
Jedyne, czego nie zabrakło - czekolada. I to ile!

Składniki chaotycznie skompletowane:
Paczka biszkopcików w wersji mini
6 batoników Daim
( nie tłumaczę się, dlaczego pozostawałam w posiadaniu batonów sztuk 6 )
I jeszcze krem o smaku ciasteczek korzennych.
Zakamuflowany w szufladzie, by czasem zanurzać w nim łyżeczkę.
I podkradziona mężowi czekolada, dla fanatyków gorzkich tabliczek,
o zawartości kakao 80 %.
Szklanka zaparzonej herbaty na poncz.
Ciasto zostało sprzedane w 80 %.
Trzy trójkąty nie znalazły kupców. 
Znalazły się na moim talerzu.
Mogłam obiektywnie ocenić ten eksperyment.
I stwierdziłam, że warto o nim tu wspomnieć.

Wykonanie:
Pieczemy biszkopt - wykorzystałam przepis na babkę korzenną.
Można upiec dowolnie wybrany biszkopt - waniliowy lub kakaowy.

Składniki ciasta:
1 3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
3/4 szklanki drobnego cukru
1/2 szklanki oleju
1 pełna łyżka masła orzechowego lub kremu o smaku ciastek korzennych
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka

Wykonanie:
Mieszamy obie mąki, przesiewamy z proszkiem do pieczenia i przyprawą piernikową.
Jajka ubijamy z cukrem na biały,  gęsty krem - około 5 minut, na wysokich obrotach.
Spowalniamy mikser, dodajemy masło orzechowe
i cienkim strumieniem wlewamy olej, cały czas ucierając.
Następnie przesiewamy mąki i miksujemy krótko, tylko do połączenia.
Ciasto wylewamy do tortownicy o średnicy 24 cm,
pieczemy w 170 stopniach około 40 minut, do suchego patyczka.
Upieczone wyciągamy, studzimy i ścinamy równo nożem wyrośniętą górkę.
Biszkopt ma być zupełnie płaski, wysoki na około 2 -3 cm.
Górkę można schrupać oczywiście.

Po całkowitym wystudzeniu, nasączamy ciasto obficie wystudzoną, słodką i mocną herbatą.

Po nasączeniu posmarowałam całość grubą warstwą kremu z ciasteczek korzennych ( koniec z podjadaniem ze słoika )
Proponuję zamiast tego smarowidła użyć masy
ze zmiksowanych:  serka mascarpone - 250 gram,  kajmaku z puszki - 120 gram
i masła orzechowego lub kremu z ciasteczek korzennych -70 gram.
Ja działałam w pośpiechu i nie posiadałam wspomnianych tych składników.
Proponowana masa będzie idealna do zastosowania w tym miejscu.

Na masę wykładamy jeden przy drugim, malutkie chrupiące biszkopciki,
które utworzą ciekawą strukturę bąbelków pod polewą czekoladową,
Inne ciasteczka nie sprawdzą się tu w zastępstwie.


No i na koniec polewa:

W rondelku umieszczamy:
150 ml mleka
6 batoników Daim
10 gram gorzkiej czekolady
szczyptę soli
Podgrzewamy i mieszamy, na niewielkim ogniu,
aż karmelowe wnętrze batoników zupełnie się rozpuści.
Masę studzimy, wylewamy na biszkopciki, równo rozprowadzamy.
Ciasto należy przechowywać w lodówce, by polewa pozostała ścięta.
Kroimy ostrym, zamoczonym we wrzątku nożem.

Wielbiciele czekolady będą wracali do tego przepisu,
bo największym atutem wypieku jest solidna porcja polewy czekoladowej.
Ja również wykonam je ponownie - spokojniej,
z wprowadzonymi modyfikacjami, które powyżej również zaproponowałam.











sobota, 23 listopada 2019

Piernik na Dzień Opiekacza 16



Kolejny piernik upieczony w dniu 21 listopada.
Podobnie jak rok temu, dwa lata temu. I trzy.
Ponownie my - pracownicy socjalni, wspólnie spędzamy Ten dzień.
Uświadamiamy sobie, jak czujemy się sobie bliscy.
Specyfika naszego zawodu ma to do siebie, że przetrwać potrafimy pomiędzy
kolejnymi, takimi jak ta rocznicami dlatego, że jesteśmy dla siebie ważni.
Jesteśmy dla siebie wsparciem i siłą napędową.
W tym roku to wyjątkowy dzień dla mnie.
To zawód, dla ludzi z głęboką wiarą w wartość
i sens wszystkich podejmowanych ryzykownych, trudnych decyzji, działań.
Jeżeli wiara ta zaczyna być wątpliwa, czas by odejść.
Dlatego to moje ostatnie święto,
w którym do grona tych silnych ludzi się zaliczam.
Moja wiara nie przetrwała.
Ale szacunek, przywiązanie i potrzeba bycia blisko tych, którzy zostają - przetrwa.
Życzę w tym dniu wszystkim pracownikom socjalnym,
by nie stracili potrzeby czynienia starań,
by wspierać tych, którym pomoc jest potrzebna i determinująca ich losy.
Tych, którzy wiedzą, co zrobić z wyciągniętą do nich dłonią.
Po wypełnionej życzliwościami uroczystej dniówce, popołudniu
jak co roku przyszedł czas na pieczenie piernika.
Każdorazowo innego.
To numer szesnaście.
Piernik Opiekacza Szesnasty. Ostatni.

Składniki:
Suche:
3 szklanki mąki krupczatki
3/4 szklanki cukru
2 łyżki gorzkiego kakao - użyłam czarnego
1 opakowanie przyprawy piernikowej Prymat
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
Mokre:
3 jajka rozmiar L
1 szklanka mleka
3/4 szklanki powideł z dzikiej róży lub śliwkowych
4 - 5 łyżek jasnego miodu
1/2 szklanki oleju
1 batonik marcepanowy w czekoladzie

Wykonanie:
W jednej misce mieszamy suche składniki
( mąkę z kakao, przyprawą, proszkiem i sodą przesiewamy przez sitko,
dopiero potem mieszamy z cukrem ).
W drugiej misce miksujemy składniki mokre.
Składniki mokre wlewamy stopniowo do suchych, cały czas miksując.
Gdy już połączą się w gęstą masę, miksujemy całość na średnich obrotach,
przez około 2 minuty.

Gotowe ciasto wlewamy do średniej blaszki ( 20 cm / 23 cm ),
wyłożonej papierem do pieczenia.
Pionowo, w kilku rzędach wciskamy w ciasto pokrojony batonik z marcepanem.
Blaszkę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 - 190 stopni
i pieczemy około 45 min, do suchego patyczka.
Piernik wyrasta niewiarygodnie wysoki.
Ma zwartą strukturę, pomimo sporej ilości powideł nie jest gliniasty i ciężki.
Doskonały do przechowywania przez kilka dni.
Może zostać przecięty na dwa blaty i przełożony wybraną masą
( wówczas rezygnujcie z batonika marcepanowego ).
Oczywiście można całość wykończyć grubą warstwą polewy czekoladowej.
Ja z reguły pierniki ozdabiam i dopieszczam bardzo oszczędnie.
Najistotniejszy dla mnie jest smak i struktura ciasta.
Ta w tym wypieku w mym odczuciu rewelacyjna.
A głównym atutem tego piernika, jest prostota jego wykonania.
Można ponadto kroić go, gdy jest nadal delikatnie ciepły
( czekolada z chlebka marcepanowego wówczas jest pociągająco płynna :))










wtorek, 19 listopada 2019

Dwukolorowy wieniec drożdżowy



Wypiek dla osób zorganizowanych pomimo nadmiaru obowiązków.
Lub takich, które w sposób pożyteczny chcą zagospodarować nadmiar wolnego czasu.
Ewentualnie dla narzekających na jego brak, ale znajdujących  motywację,
by wstać wcześniej w weekend.
Mimo, że poranki już ciemne.
W ciemnościach, walcząc z sennością, 
trzeba odmierzyć proporcje składników, zagnieść ciasto, pozwolić mu wyrosnąć.
Trzeba pobawić się w zawijanie, rozcinanie, formowanie, w końcu pieczenie.
Ale efekt wynagradza podjęty trud - w międzyczasie za oknem się rozjaśnia,
więc podziwiamy nasze dzieło w świetle dnia.
Wieniec jest piękny, wyrośnięty, z chrupiącą rumianą skórką,
atrakcyjnie pasiasty w przekroju i delikatny w smaku.
Po tym zachęcającym wyjątkowo wstępie,
będącym zakamuflowaną relacją z mego niedzielnego poranka, proponuję przepis.

Składniki:
170 ml ciepłego mleka
330 gram mąki pszennej
1 łyżka kakao
80 gram cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
1 jajko
40 gram masła
szczypta soli
20 gram świeżych drożdży

Wykonanie:
Masło rozpuszczamy i studzimy.
Drożdże wkruszamy do ciepłego mleka, mieszamy do rozpuszczenia, dodajemy łyżeczkę cukru.
Odstawiamy na 15 min, by zaczęły pracować.
W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, mieszamy ją z cukrami, solą.
Dodajemy rozbełtane jajko i wystudzone masło.
Na koniec wlewamy wyrośnięty zaczyn drożdżowy i wyrabiamy ciasto ręką na gładką,
odchodzącą od ręki i miski kulę.
Jeśli to konieczne, możemy dosypać troszkę mąki.
1/3 masy odrywamy i zagniatamy z 1 łyżką gorzkiego kakao.
Obie masy w miskach wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 40 stopni, na około pół godziny.

Po tym czasie jasne ciasto wyciągamy na blat obsypany mąką lub wyłożony podkładką silikonową. Na górę jasnego ciasta wykładamy równo, na całej powierzchni, rozciągając od brzegu do brzegu ciasto kakaowe. Rozwałkowujemy razem na równy prostokąt, o grubości około 3 mm.

Rolujemy wzdłuż dłuższego boku i  powstałą roladę zawijamy w pierścień,
zlepiając dokładnie ze sobą końce.
Wieniec kładziemy na blaszkę do pieczenia wyłożoną papierem
i nacinamy brzegi ostrym nożem, co 2, 3 cm.

Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni na około 30 minut.
Na fakt, że wieniec jest gotowy, wskazuje kolor jego skórki, 
dwukrotnie powiększony rozmiar i zapach.

Wyciągamy z piekarnika i studzimy, choć przez chwilkę.
Doskonały z masłem, z serkiem śmietankowym, miodem, konfiturą.
Doskonały bez dodatków.
Doskonały na weekendowe śniadanie - pierwsze, drugie.
U mnie przetrwał kawałek do poniedziałkowego przedśniadania. Też doskonały.
Powodzenia w zagniataniu!