niedziela, 4 grudnia 2022

Korzenny piernik z powidłami i masą grysikową




W klimatach przedświatecznych trwając, znów pierniczek.
Kalendarz adwentowy pozbawiony już zawartości kilku pierwszych okienek, 
litewski chleb jarmarkowy o czarnej skórce, pachnący kminkiem,
już uszczuplony o kilka słodkawo - kwaskowatych kromek.
I zapętlona już została świąteczna play lista radiowa, 
z utworami sprzed sezonu, dwóch i dwudziestu.
Włączam silnik i jadąc słucham z dziecięcą radością.
Znaczy się, już blisko.
Jednak jeszcze na tyle daleko, by namawiać Was 
do testowania kolejnych propozycji, 
by znaleźć tą trafioną w punkt - tegoroczny świąteczny punkt.
Dziś jedna z nich. Piernik przełożony masą grysikową i powidłem. 
Dla wielu klasyka i tradycja na świątecznym stole. 
Dla mnie niekoniecznie, ale wersja, którą polecam poniżej 
przekonuje mnie prostotą wykonania i tym, 
że pierniczek wszystkim częstowanym smakował wyjątkowo. 
Bardzo miękki, bardzo wilgotny z dużą ilością przypraw, miodem i powidłami.
Przechowywany w lodówce przetrwa długo,
ale podaję proporcje na niewielką keksówkę, 
więc długo w lodówce miejsca zajmować nie będzie.

Składniki ciasta:
proporcje na formę keksową 23 cm / 10 cm,
u mnie silikonowa

120 gram masła
3 łyżki gorzkiego kakao
4 łyżki miodu
1 opakowanie przyprawy piernikowej - polecam Prymat
3 pełne łyżki cukru pudru
200 ml mleka
3 łyżki powideł śliwkowych
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka rozmiar L
280 gram mąki pszennej
Masa grysikowa:
1 1/2 szklanki mleka
szczypta soli
10 dag masła
10 dag cukru - można dać troszkę mniej
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
4 łyżki kaszki manny
łyżeczka soku z cytryny - opcjonalnie
słoiczek powideł śliwkowych

Wykonanie:
Ciasto:
Do rondla wkładamy masło, cukier puder, miód, kakao i przyprawy korzenne, 
podgrzewamy do dokładnego połączenia - nie gotujemy.
Ściągamy z ognia, wlewamy mleko, dodajemy powidło 
i mieszamy wszystko dokładnie trzepaczką. Odstawiamy na 5 minut.
Jajka roztrzepujemy w miseczce. Masę z rondla przelewamy do dużej miski, 
wsypujemy mąkę przesianą wcześniej z proszkiem do pieczenia,
wlewamy rozbełtane jaja i mieszamy całość energicznie trzepaczką.
Gotowa masa powinna być gęsta, kremowa i gładka.
Przelewamy ją do keksówki i pieczemy około 45 minut w 180 stopniach.
Upieczony pierniczek wyciągamy, studzimy i przekrajamy na trzy części.
Masa grysikowa:
W rondlu zagotowujemy mleko z dodatkiem cukru,
cukru z prawdziwą wanilią, solą,
wsypujemy kaszkę i gotujemy około 5 minut, mieszając. 
Po tym czasie odstawiamy do przestudzenia.
Miękkie masło ucieramy mikserem dodając przestudzoną kaszkę, 
ewentualnie możemy dodać również łyżeczkę soku z cytryny.

Składanie pierniczka:
Pierwszy, dolny blat piernika smarujemy cienko powidłem śliwkowym 
i wykładamy połowę masy grysikowej. 
Przykładamy drugim blatem piernikowym, ponownie smarujemy 
kilkoma łyżkami powideł i wykładamy drugą część grysiku.
Przykładamy wierzchem pierniczkowym.
Ciasto wkładamy do lodówki, by masa stężała odpowiednio.
Oczywiście wierzch można oprószyć cukrem pudrem, 
polać lukrem lub polewą czekoladową.
Ja zostawiłam bez wykończenia, 
zaczęłam kroić, a po kilku cięciach - to już nie miało sensu :)









niedziela, 27 listopada 2022

Seromakowiec z jabłkiem na ciasteczkowym spodzie


Combo.
Od jakiegoś czasu doświadczam na sobie i wokół siebie kombinacji wielu.
Dziś w Kronice, również kombinacja.
Combo serowo - makowe.
Połączenie waniliowej masy sernikowej, 
o konsystencji kremowego sernika nowojorskiego i masy makowej.
Absolutnie nieskomplikowane ciasto, 
które łączy w sobie klasyczne smaki sernika i makowca.
Znalazło się w nim również miejsce dla cząstek chrupiącego jabłka.
Elegancki, bardzo estetycznie prezentuje się na talerzyku.
Dobrze się kroi i ma właściwą konsystencję
już po dwóch, trzech godzinach chłodzenia w lodówce.
Polecam na już, na teraz, przed świętami.
Na świątecznym stole zarówno sernik jak i makowiec 
zasługują już na swą niezależną, solową odsłonę.
Ale teraz, dobry moment na kombinację :)

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 23 - 24 cm

Masa serowa:
600 gram sera wiaderkowego - u mnie Włoszczowa
1 opakowanie budyniu waniliowego
200 gram śmietany 18 %
2 jajka rozmiar L 
2/3 szklanki drobnego cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
skórka starta z połowy cytryny

Masa makowa:
150 gram mielonego maku
3 - 4 łyżki mielonych migdałów
1 pełna łyżka miodu
2 pełne łyżki cukru
1 jajko rozmiar L
skórka starta z połowy cytryny
2 łyżki masła
100 ml mleka
1 jabłko - pokrojone w kosteczkę

Spód ciasteczkowy:
100 gram herbatników ( u mnie korzenne )
50 gram rozpuszczonego masła

Na wierzch:
200 gram śmietany kremówki 36 %
2 łyżki cukru pudru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią

Wykonanie:
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia - zarówno dno jak i boki.
Herbatniki blendujemy na piasek, wsypujemy do miski 
i mieszamy z rozpuszczonym masłem. Ciasteczkową masą
wylepiamy dokładnie dno i boki tortownicy - na wysokość około 2 cm. 
Tortownicę wkładamy do lodówki, na czas przygotowania mas.

Masa serowa:
Twaróg wkładamy do miski, wsypujemy cukier, 
cukier waniliowy i miksujemy. Dodajemy śmietanę, 
wbijamy po jednym jajku, cały czas miksując na zwolnionych obrotach. 
Na koniec wsypujemy proszek budyniowy, dodajemy skórkę z cytryny. 
Miksujemy tylko do połączenia, nie za długo, by nie napowietrzać masy.

Masa makowa:
Suchy, mielony mak wsypujemy do rondelka, dodajemy łyżkę miodu, 
cukier, masło, mleko, skórkę z cytryny, migdały, mieszamy i zagotowujemy. 
Zestawiamy z ognia, studzimy, dodajemy żółtko i ponownie mieszamy.
Białko ubijamy na sztywno i dodajemy delikatnie do makowej masy.
Na koniec wkładamy drobno pokrojone jabłuszko, całość mieszamy.

Na ciasteczkowy, schłodzony spód wykładamy naprzemiennie,
po jednej łyżce, porcje masy makowej i serowej. Wierzch wyrównujemy.
Ciasto wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni 
i pieczemy 15 minut. Zmniejszamy temperaturę do 120 stopni 
i pieczemy 60 - 70 minut. Sernik powinien pozostać jasny, 
ale środek musi być ścięty - dotknięty palcem nie powinien się przylepiać. 
Upieczony sernik zostawiamy w wyłączonym piekarniku przez 30 minut, 
po tym czasie wyciągamy i studzimy zupełnie.

Na wykończenie powierzchni:
Śmietankę kremówkę 36 % ( ewentualnie 30 %, z dodatkiem śmietan - fixu )
ubijamy na sztywno z dwoma łyżkami cukru pudru 
i łyżką cukru z prawdziwą wanilią.
Masę rozsmarowujemy na powierzchni serniczka 
i wkładamy ciasto do lodówki.
Przed podaniem polecam posypać wierzch drobno pokruszonymi bezikami.
Niestety nie miałam takowych, więc wykorzystałam wiórki białej czekolady.
Jednak jako idealny składnik combo, bezy zrobiłyby tutaj robotę :).





sobota, 19 listopada 2022

Miodowy, miękki, szybki piernik z keksówki


Pierniki cenię, doceniam, oceniam i bardzo rzadko przeceniam.
Doskonały piernik, to ciasto szlachetne, wyraziste. 
I przywołuje wyłącznie dobre skojarzenia.
Przepisów, które gwarantują upieczenie takiegoż wzorcowego piernika 
znam kilka, odkrywam nowe.
I odkrywcza właśnie znów się staję, bo to już czas. 
Okres przedświąteczny niniejszym, pozbawiona hamulców uważam za rozpoczęty.
Odczuwam świąteczną gorączkę oczekiwania,
spacerując po rzekomo największym z tegorocznych światowych jarmarków.
Dortmund o zmierzchu rozgrzewa - zapachami prażonych 
w miodzie migdałów, pieczonymi kasztanami 
i grzańcem w bodajże dwudziestu odmianach. 
Mroźne te dwa minione tu dni.. kawa noszona w kubku pomiędzy 
jarmarkowymi straganami wychładza się po pięciu minutach.
Rozświetlone uliczki wciągają, każda stając się częścią 
świątecznego labiryntu, w którym błądzenie to frajda. 
Wciąż mam wrażenie, że może jednak 
to jeszcze za wcześnie, ale tłumię te wyrzuty.
Ciepło się robi od samego patrzenia na rozmach tej imprezy, 
pomimo, że mróz też jakiś zbyt wyrywny w tym roku.
Piernik, który dziś w Kronice, upiekłam na szybko, 
przed samym wyjazdem i spory kawałek zabrałam ze sobą.
A polecam go z entuzjazmem, bo zawiera w sobie wszystko, 
co sprawia, że jest prawdziwym, dobrym piernikiem.
Korzenny, miękki, miodowy, delikatny, 
naprawdę absolutnie świąteczny.
Choć mogę być mało wiarygodna, 
od dwóch dni dla mnie wszystko jest świąteczne :).

Składniki:
proporcje na keksówkę o wymiarach 10 cm / 25 cm
200 gram mąki pszennej
100 gram mąki pełnoziarnistej
100 gram masła lub 3 kopiaste łyżki oleju kokosowego (nie roztopionego) 
3 łyżki miodu - u mnie spadziowy
1 opakowanie przyprawy piernikowej Prymat
70 gram cukru 
7 łyżek mleka
1 łyżka gorzkiego kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:
Mąki, przyprawę korzenną, kakao i proszek do pieczenia wsypujemy do miski.
Masło lub olej kokosowy ucieramy z cukrem aż zbieleje, 
dodajemy miód, a następnie pojedynczo żółtka, 
po każdym ucierając chwilkę. 
Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. 
Do utartej masy maślanej przesiewamy stopniowo mąkę i wlewamy mleko. 
Miksujemy na zmniejszonych obrotach do dokładnego połączenia. 
Dodajemy na dwie, trzy raty pianę z białek 
i łączymy ją z masą za pomocą szpatułki. 
Gotowe ciasto powinno być dość gęste, kremowe. 
Przekładamy je do keksówki - u mnie silikonowa, 
więc nie wykładałam jej papierem.
Pieczemy w 180 stopniach, około 45 minut.
Po upieczeniu otwieramy piekarnik, zostawiamy pierniczek 
około 5 minut w środku, wyciągamy i studzimy zupełnie.
Można oczywiście polać go ozdobnie czekoladą, 
lukrem, ale jest doskonały sam w sobie, bez dodatków. 
Złoty, miękki, aromatyczny. I z każdym dniem zyskuje.
Polecam pakując powoli torbę powrotną. 
Zimny powrót przede mną, 
czytam prognozy - u nas mróz też się pospieszył.







czwartek, 17 listopada 2022

Torcik brownie o smaku piernika i karmelu


Lubię piec na spotkania takie, jak to.
Plenerowe. Nawet gdy plener chłodny i przenikliwie wilgotny.
A w tym roku zapewne ostatni.
W Kronice dziś pożegnanie sezonu 
i intensywnie czekoladowe ciasto
o czarnym, piernikowym charakterze.
Krojone dłońmi chronionymi ciepłem rękawiczek.
Rozgrzewające, intensywne, konkretne, wyraziste. 
Rozpoczęta druga połowa listopada prowokuje 
do zasłonięcia okien i pozostania w domu.
Zazdroszczę tym, którzy taki scenariusz mają szansę wpisać
w harmonogram najbliższych dni.
Wszystkim, którzy nie mogą, polecam alternatywę. 
Torcik który czekając w lodówce na nasz powrót do domu,
po kolejnym listopadowym dniu,
rozgrzeje.

Składniki:
Ciasto piernikowo - czekoladowe:
składniki na tortownicę o średnicy 21 cm

200 gram gorzkiej czekolady
100 gram masła
2 jaja, 2 żółtka
120 gram cukru
1 szklanka mąki pszennej
3 łyżki gorzkiego kakao
1 łyżka przyprawy piernikowej 
4 łyżki płynnego miodu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 gram groszków czekoladowych lub posiekanej drobno gorzkiej czekolady

Masa:
250 gram mascarpone
200 gram śmietanki kremówki 36 %
3 łyżki masy krówkowej
50 gram gorzkiej czekolady

Wykonanie:
Ciasto:
Czekoladę łamiemy na kosteczki i rozpuszczamy z masłem
w rondelku lub mikrofalówce, studzimy.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, kakao i przyprawami korzennymi.
Jaja i żółtka wbijamy do miski, wsypujemy cukier i ubijamy mikserem na puch.
Dolewamy miód, miksujemy i wlewamy przestudzoną czekoladę.
Do masy wsypujemy mąkę z kakao, przyprawami i proszkiem, 
krótko miksujemy - na najniższych obrotach.
Na koniec wsypujemy czekoladowe groszki, 
mieszamy całość dokładnie szpatułką ( ciasto będzie bardzo gęste ).
Masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia 
i pieczemy w temperaturze 180 stopni, około 30 minut.
Po upieczeniu wyciągamy, studzimy. 
Jeśli ciasto wyrośnie z małą górką - ścinamy równo wierzch ostrym nożem, 
by powierzchnia była płaska.

Masa:
Czekoladę łamiemy na kosteczki, rozpuszczamy w mikrofalówce, studzimy.
Schłodzoną śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. 
Serek mascarpone miksujemy krótko z masą krówkową,
wlewamy płynną czekoladę i miksujemy do połączenia. 
Dodajemy ubitą śmietankę i delikatnie łączymy.

Powierzchnię ciasta piernikowego smarujemy łyżką masy krówkowej 
i wykładamy równą warstwą całą masę serkowo - śmietankowo - czekoladową.
Wierzch proponuję oprószyć wiórkami startej, gorzkiej czekolady. 
Ja wykorzystałam kilka znalezionych w lodówce 
borówek amerykańskich i przyznaję - wpasowały się idealnie.

Polecam ciepło :)







wtorek, 8 listopada 2022

Tatrzańska szarlotka - klasyczna


Doczekała się zapisu w Kronice, a czekała za długo.
Wbrew przypuszczeniom, jej przygotowanie nie jest kłopotliwe.
Szarlotka tatrzańska - klasyk, w którym poza dobrej jakości 
kruchym ciastem i zatrważającą ilością jabłek, nie ma nic więcej.
Dlatego zarówno ciasto, jak i jabłka powinny być doskonałe.
Wypiek wymaga przestrzegania sprawdzonej receptury 
bez odstępstw i eksperymentowania.
Zapraszam na szarlotkę - ucztę dla zmysłów miłośników ciast z jabłkami.
Owoce grają pierwsze skrzypce, w ilości wręcz przesadzonej,
wmontowane pomiędzy cienkie warstwy ciasta kruchego. 
Polecam jabłka nie zbyt soczyste, ale mimo wszystko subtelnie słodkie.
Golden deliciousze połączone z szarymi renetami będą doskonałe.
Dobrym rozwiązaniem jest właśnie połączenie dwóch, 
trzech odmian jabłuszek o rożnej skali słodkości.
Do przygotowania jabłek proponuję przystąpić na samym wstępie, 
przed zagniataniem ciasta kruchego.
Najwygodniej zetrzeć je na mandolinie,
ręcznie również można podołać wyzwaniu, ale to potrwa..
Tak czy inaczej, efekt końcowy potwierdza,
że warto poświecić ciastu troszkę czasu. 

Składniki:
Ciasto kruche:
proporcje na tortownicę o średnicy 24 -26 cm
400 gram mąki pszennej ( może być pół na pół z krupczatką )
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
2 żółtka jaj, rozmiar L
2 - 3 łyżki kwaśnej śmietany 18 %
szczypta soli
200 gram zimnego masła ( koniecznie prawdziwego, 82 %)
1 łyżka bułki tartej
Owoce:
1,5 kg - 2 kg jabłek ( u mnie wspomniane golden delicious i szara reneta )
sok z cytryny
opcjonalnie cynamon do smaku, cukier do dosłodzenia

Wykonanie:
Owoce:
Jabłka obieramy i kroimy na ćwiartki, wykrajamy gniazda nasienne.
Każdą ćwiartkę, a będzie ich wiele w tych 2 kg owoców, 
ścieramy na cieniutkie plasterki, na mandolinie lub tarce do plasterków.
Ewentualnie męczymy się z żmudnym krojeniem ręcznym, 
starając się, by plasterki były naprawdę cienkie.
Pokrojone owoce wkładamy do dużej miski,
mieszamy z łyżeczką cukru z prawdziwą wanilią, 
ewentualnie z łyżeczką cynamonu. 
Jeśli są wyjątkowo kwaskowate, można dodać łyżkę lub dwie cukru.
Skrapiamy sokiem z cytryny, mieszamy i odkładamy na czas przygotowania ciasta.

Ciasto kruche:
Do większej miski przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. 
Wsypujemy cukier, łyżeczkę cukru waniliowego, 
szczyptę soli, dwa żółtka, mieszamy. 
Początkowo składniki ciasta kruchego mieszam widelcem.
Zimne masło kroimy w kosteczkę, dodajemy do mąki, 
przez chwilę siekamy całość nożem, dodajemy śmietanę, 
przez chwilę jeszcze łączymy składniki siekając nożem.
Na koniec zagniatamy dłonią w zwarte, nie lepiące się ciasto.
Dzielimy je na dwie części - w proporcjach 1/3 i 2/3.
Tortownicę smarujemy masłem - spód i boki.
Mniejszą część ciasta wkładamy do zamrażarki, 
większą wylepiamy cieńką warstwą spód i boki tortownicy. 
Widelcem nakłuwamy ciasto na całej powierzchni 
i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni,
podpiekamy około 15 minut.
Po podpieczeniu posypujemy ciasto łyżką bułki tartej 
i wykładamy delikatnie, równymi warstwami plasterki jabłek. 
Jabłka wypełnią prawie całą tortownicę.
Na wierzch ścieramy na tarce na grubych oczkach 
pozostałą, mniejszą część ciasta, z zamrażarki.
Tortownicę ponownie wkładamy do piekarnika,
do 180 stopni i pieczemy około 80 minut, na funkcji góra - dół.
Tak długi czas pieczenia jest konieczny, 
by cały gruby wkład jabłkowy zmiękł.
Po upieczeniu ciasto wyciągamy i studzimy.
Ja oczywiście wkroiłam się z obawą w jeszcze gorące, 
ale nawet ten pierwszy, parujący, wykrojony kawałek trzymał fason.
Jabłka były zwarte, nie rozpadały się na boki.
I szczerze nie wiem, czy bardziej odpowiada mi wersja na ciepło, 
czy na drugi dzień.
Tak czy inaczej, jak wspominałam - ta szarlotka to pierwsza liga, 
górna półka. Arystokratka :).









niedziela, 6 listopada 2022

Sernik kremowy z dodatkiem białej czekolady, na herbatnikowym spodzie


Są ciasta, które z założenia powinny być idealne.
Pieczony, by być chwalony - to właśnie krótka historia tego sernika.
Przewidziany na spotkanie, którego miał być atrakcją.
Zdrowy rozsądek w takowych sytuacjach 
podpowiada powroty do przepisów, które nie zawodzą.
Ten sernik, to zaprzeczenie tej reguły, jest debiutantem.
Doskonałym.  
W wykonaniu niezwykle prosty.
Spód z gotowych herbatników, składniki masy serowej 
wymagają tylko szybkiego zmiksowania,
podobnie jak składniki masy wykańczającej wierzch.
Ciasto wymaga dość długiego pieczenia i nocy spędzonej w lodówce, 
ale ta zasada przecież dotyczy większości serników.

Polecam serdecznie - nie chcąc podejmować ryzyka improwizacji,
zerknijcie poniżej.
Ciasto odpowiednie, by wzbudzać podziw. 
Ale też na okazje znacznie bardziej komfortowe od tych,
które stanowią dla nas wyzwanie.

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 24 cm
( ważne - sery i jajka - w temperaturze pokojowej )

Na masę serową:
750 gram dobrego sera sernikowego wiaderkowego ( polecam Piątnicę )
250 gram mascarpone
80 gram śmietanki kremówki 36 %
2/3 szklanki drobnego cukru
5 jajek L
200 gram białej czekolady
skórka i sok z połowy cytryny
1 opakowanie budyniu waniliowego
szczypta soli
ciasteczka na spód - herbatniki petitki, około 15 sztuk
Na masę twarogową:
250 gram twarogu wiaderkowego
120 gram śmietanki kremówki 36 %
1 łyżka cukru pudru 
sok z cytryny
50 gram białej czekolady, startej na tarce o dużych oczkach

Wykonanie:
Proponuję rozpocząć od mocnego podgrzania 80 gram śmietanki, 
którą następnie zalewamy połamaną na kosteczki białą czekoladę.
Po około minucie od zalania mieszamy 
całość do uzyskania gładkiego kremu. Studzimy.
Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, 
brzegi smarujemy masłem. Na dnie ściśle układamy herbatniki.
Do większej miski wbijamy całe 5 jajek, 
wsypujemy cukier, szczyptę soli 
i miksujemy na wysokich obrotach, krótko, 
tylko do dokładnego połączenia i delikatnego napuszenia masy.
Dodajemy twaróg, ser mascarpone, sok i skórkę startą z połowy cytryny 
i ponownie krótko miksujemy, już na najniższych obrotach.
Wlewamy ostudzoną białą czekoladę,
wsypujemy opakowanie budyniu i miksujemy,
tylko do momentu połączenia się składników w kremową masę. 
Przelewamy ją delikatnie na ciasteczka w tortownicy. 
Powierzchnię wyrównujemy i wkładamy sernik do piekarnika 
rozgrzanego do 180 stopni. 
Obok tortownicy ustawiamy naczynie 
żaroodporne wypełnione gorącą wodą.
Po 15 minutach pieczenia, zmniejszamy temperaturę do 120 stopni 
i pieczemy około 60 - 70 minut.
Powierzchnia gotowego wypieku powinna pozostać jasna, płaska. 
Sernik jest upieczony, gdy jego środek jest ścięty 
i delikatnie dotknięty nie przylepia się do palca.
Jeśli natomiast jest wilgotny i lepiący, serniczek jeszcze dopiekamy.
Po upieczeniu wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim ciasto 
na około 30 minut, przy zamkniętych drzwiczkach. 
Po tym czasie otwieramy i studzimy zupełnie.
Pozostałą część sera wiaderkowego wkładamy do mniejszej miski,
wsypujemy łyżkę cukru pudru, dolewamy pozostałą śmietankę kremówkę, 
kilka kropel soku z cytryny i miksujemy do uzyskania gęstej masy.
50 gram białej czekolady ścieramy na tarce o dużych oczkach, 
wsypujemy do zmiksowanej masy i mieszamy łyżką do połączenia. 
Masę równo rozsmarowujemy na powierzchni wystudzonego sernika,
i wkładamy ciasto na całą noc do lodówki.
Na drugi dzień serniczek wilgotnieje, staje się kremowy i bardzo delikatny.
Masa twarogowa rewelacyjnie się sprawdza jako wykończenie wierzchu,
kamufluje ewentualne niedoskonałości 
i dodatkowo umożliwia wykorzystanie pozostałych 
po wykonaniu masy sernikowej składników.

Smacznego!!










poniedziałek, 31 października 2022

Bardzo czekoladowe, miękkie ciasteczka brownie


Jeśli poszukujecie przepisu na obłędnie czekoladowe ciasteczka, 
przetestujcie poniższą propozycję.
Prosty, dobry przepis - wzorowałam się na propozycji 
na ciasteczka brownie z solą morska znalezionej na blogu
Wyzwania Kuchenne.
Wszystko w nich jest w punkt trafione 
- miękkość wnętrza, chrupkość skorupki i intensywny, czekoladowy smak. 
Czekolada w najprostszym, niczym nie udziwnionym wydaniu. 
Wciągające. Naprawdę niekłopotliwe w przygotowaniu, 
przechowywane nawet dwa trzy dni, smakują doskonale.
Polecam rozpuścić do ciasteczek dobrą jakościowo czekoladę 
ja często wykorzystuję Wedla 64%, 
jest aksamitna, intensywna i delikatnie słodka.

Składniki:
proporcje na około 10 całkiem niemałych ciasteczek
40 gram masła
100 gram gorzkiej lub deserowej czekolady
1/3 szklanki mąki pszennej
1 łyżka gorzkiego kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
spora szczypta soli
1 jajko - rozmiar L
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

Wykonanie:
Czekoladę połamaną na kostki wkładamy do miseczki 
i rozpuszczamy z masłem, w kąpieli wodnej. 
Mieszamy do powstania jednolitej masy i studzimy.
Do oddzielnej miski przesiewamy mąkę, proszek, kakao, sól, mieszamy.
Do kolejnej, największej miski wbijamy jajko i roztrzepujemy 
je trzepaczką z cukrem i cukrem waniliowym,
do powstania gęstej piany i rozpuszczenia cukru.
Do jajecznej piany dolewamy stopniowo 
rozpuszczoną, przestudzoną czekoladę, cały czas mieszając. 
Następnie wsypujemy połączone suche składniki 
i mieszamy całość łyżką do powstania gęstej, ale półpłynnej masy.
Blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia,
porcje masy nabieramy większą łyżką 
i wykładamy na blaszkę w odstępach.
Z podanych proporcji powinno wyjść około 10 ciasteczek.
Pomimo tego, że masa wydaje się półpłynna, 
w czasie pieczenia ciasteczka się nie rozpływają, 
tworzy się na nich szklista, apetyczna popękana skorupka.
Pieczemy około 12 -14 minut w temperaturze 175 stopni.
Po przestudzeniu przechowujemy w zamkniętym słoju.