wtorek, 7 kwietnia 2026

Torcik mazurkowy orzechowo - kawowy


Minione trzy dni - świętowaliśmy.
Korzystajmy jeszcze z ich wyjątkowości..
Wielkanocny klimat poczułam, gdy przed tygodniem 
cieszyłam się tym, co przyciąga mnie w tym okresie
do Krakowa.
Zapachy, kolory. Pierwsze liście subtelną zielenią przypominały 
w czasie spaceru na Plantach..wiosna!

Dziś dla Was - mój wielkanocny, tegoroczny przepis numer jeden.
Nie wiem dlaczego zwlekałam z tym postem, jestem pewna, 
że przypadnie Wam do gustu.
Tak naprawdę, to trzy receptury połączone w kompozycję, 
która nie może nie iskrzyć.
Orzechy, kawa, czekolada. 
Przypięłam mu metkę i miano mazurka, ale prawdę mówiąc, 
to wyjątkowy torcik. Nie tylko świąteczne stoły.
W tym roku nasze świąteczne menu ze słodkościami było dość nietypowe.
Obok dwóch drożdżowych bab - piernik staropolski.
Sernik tradycyjnie obecny, choć z nowego przepisu. 
Zabrakło ciasteczek w formie wielkanocnej trzody i drobiu, 
mimo, że kupiłam zestaw foremek.. zabrakło czasu.
No i debiutuje on - torcik mazurkowy.
Polecam. 
Na święta i po świętach. 

Składniki:

Bezowo - orzechowe blaty:
6 białek
1 szklanka cukru pudru
140 gram mielonych orzechów laskowych lub włoskich
2 pełne łyżki mąki pszennej
szczypta soli
kilka kropli soku z cytryny

Masa kawowo - orzechowa
200 gram czekolady kawowo - białej ( kupiłam w Aldi )
3 łyżki kremu orzechowego - u mnie "Basia"
z orzechów włoskich ( kupiłam w Rossmanie )
100 ml śmietanki kremówki 30 %
250 gram serka mascarpone
garść drobno posiekanych orzechów - włoskich lub pekanów
dodatkowo:
50 gram gorzkiej czekolady - roztopionej

Wykonanie:

Bezowo - orzechowe blaty:
Białka wlewamy do miski, dodajemy szczyptę soli i ubijamy mikserem 
na gęstą, sztywną pianę, co potrwa łącznie około 10 - ciu minut.
Po 5 minutach miksowania dosypujemy cukier puder, 
stopniowo, łyżka po łyżce, wlewamy odrobinę soku z cytryny i miksujemy 
przez kolejne 5 minut - do otrzymania sztywnej, szklistej piany. 
Odkładamy mikser i do ubitej piany wsypujemy mielone migdały,
mąkę i delikatnie mieszamy szpatułką lub łyżką, łączymy wszystkie 
składniki w gładką, kremową białkowo - orzechową masę.
Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia,
masę wykładamy równą warstwą na całej jej powierzchni,
wygładzamy, wyrównujemy brzegi i wkładamy blaszkę 
do piekarnika rozgrzanego do 240 stopni na 5 - 6 minut.
Po tym czasie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki, 
po kilku minutach wyciągamy upieczoną bezę do przestudzenia.
Powinna być zarumieniona z wierzchu - nie urośnie wysoka i krucha,
będzie raczej płaska i elastyczna. 
Po przestudzeniu kroimy na trzy równe prostokąty,
z których dwa polewamy rozpuszczoną wcześniej gorzką czekoladą.

Masa kawowo - orzechowa: 
W rondelku podgrzewamy 100 ml słodkiej śmietanki, 
nie dopuszczając do zagotowania. Do bardzo gorącej wrzucamy 
drobno posiekaną czekoladę, odczekujemy minutkę i 
mieszamy całość do całkowitego rozpuszczenia czekolady. 
Jeśli nie posiadacie czekolady dwa w jednym - tej którą polecam z Aldi -ka,
wykorzystajcie jedną tabliczkę białej czekolady, jedną tabliczkę gorzkiej 
plus dodatkowo dodajcie do masy łyżkę kawy rozpuszczalnej w proszku.

Teraz dodajemy 3 łyżki kremu orzechowego ( oczywiście dobry też będzie 
krem migdałowy, z orzechów laskowych )
i ponownie mieszamy do połączenia składników w jednolity krem.
Rondelek odstawiamy do zupełnego przestudzenia powstałej czekoladowej masy.
Do przestudzonej masy dodajemy 250 g serka mascarpone - może 
być bezpośrednio wyciągnięty z lodówki, krótko miksujemy 
na niskich obrotach miksera, tylko do momentu połączenia. 

Składanie ciasta:
Połowę masy kawowo - orzechowej wykładamy na jeden 
z dwóch pokrytych rozpuszczoną czekoladą prostokątów bezowych, wyrównujemy.
Przykładamy drugim prostokątem z czekoladową polewą.
Do pozostałej masy wsypujemy bardzo drobno posiekane orzechy i mieszamy.
Masę z orzechami wykładamy na ciasto, ponownie wyrównujemy 
i przykrywamy trzecim fragmentem ciasta bezowego. 
Lekko dociskamy i tak złożony torcik wkładamy do lodówki,
najlepiej na całą noc - masa uzyska właściwą konsystencję,
a całość utworzy spójne, kremowe, miękkie, dwupiętrowe ciasto.
Wierzch ozdabiamy wedle uznania - jeśli torcik ma wystąpić w roli mazurka, 
upiększamy go tak, jak mazurek na to zasługuje, jeśli przeznaczamy go 
na inne okazje - proponuję po prostu polewę z rozpuszczonej gorzkiej czekolady,
i posypkę z kontrastujących wiórków startej białej czekolady.
Życzę smacznego i tak przyjemnych wspomnień z minionych świąt,
jak moje wspomnienie smaku bohatera tego wpisu.










sobota, 21 marca 2026

Najprostsze ciasto kakaowe z mąki migdałowej

Mroźny był przedwczorajszy, pierwszy poranek wiosny. 
Nie jestem niecierpliwa, nie marudziłam mając nadzieję, 
że po raz ostatni w tym sezonie drapiemy szyby samochodowe.
Wszystko w swoim czasie.
Lubię czekać, lubię chwile intensywnie zabarwione pewnością,
ze wszystko ma sens, bo czemuś służy.
Budząca się wiosna wszystko zabarwia tą nadzieją.
Tyle - słowem wstępnego przywitania - tej astronomicznej.
A co do dzisiejszej, kronikowej propozycji.
Dawno nie zamieszczałam przepisu, 
który wymaga wyłącznie miski, widelca i składników, 
które można policzyć na palcach jednej dłoni.
Znów skrolowałam, przyznaję. 
Mimo powstrzymywania się przed tym automatycznym 
przewijaniem ekranu w wolnych chwilach,
bo..przemykają shortsy " quick recipes " przed oczami,
wzbudzają ciekawość, częściej zwątpienie, czy to to zadziała.
Ten zadziałał.
Ciasto z mąki migdałowej, które przygotowuje się szybciej, niż zaparza herbatę.
Dzielę się więc z Wami przepisem w równie szybkim, krótkim wpisie.
Dziś szybko, ale zbliża się czas trudnego przestrzegania logistyki 
przedświątecznych, wymagających zaangażowania planów wypiekowych. 
Zostały dwa, przedświąteczne tygodnie.
Jak już wspomniałam, lubię czekać. Bardzo. 


Składniki:
Wszystkie w temperaturze pokojowej
proporcje na keksówkę o długości 20 cm

1 szklanka mąki migdałowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/3 szklanki syropu z agawy lub klonowego
2 jajka rozmiar L
szczypta soli 
2 łyżki gorzkiego kakao
czekoladowe groszki - u mnie o smaku słonego karmelu 

Wykonanie:
Wszystkie składniki wkładamy do miski, mieszamy na jednolite 
ciasto za pomocą trzepaczki lub widelca.
Wystarczy pół minuty energicznego mieszania, 
do uzyskania gładkiej, gęstej masy.
Wsypujemy groszki czekoladowe - gorzkie, mleczne lub białe.
Ja użyłam karmelowych, które niedawno dostałam w prezencie, 
pyszne, ale niestety nie wiem gdzie zakupione.
Można oczywiście wykorzystać posiekaną drobno czekoladę 
( pół tabliczki, najlepiej gorzkiej ).

Jednolite ciasto, przelewamy do niewielkiej formy
 - u mnie keksowa, silikonowa, o długości 20 cm.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni 
i pieczemy około 20 - 25 minut.
Po upieczeniu, zostawiamy 5 minut w otwartym piekarniku, 
wyciągamy i studzimy zupełnie. 
Ciepłe również smakuje wybornie.
Jest miękkie, nie przypomina w konsystencji gliniastego brownie,
mocno kakaowe. Groszki utrzymują się w cieście, nie opadają na dno.
Dziś niedziela. Został jeden kawałek ciasta 
i pewnie jeszcze przed śniadaniem zdążyłabym z ponownym 
wymieszaniem składników tego bohatera, ale zabrakło mąki migdałowej. Oj.
Wam polecam i życzę udanego wypiekania. 










środa, 18 lutego 2026

Puszysta babeczka waniliowa


Doceniam ciasta, które nie prowokują do pytań 
- z czego je skonstruowano, co za składnik
trudny do określenia w sobie kamuflują.
Ta babeczka nie wzbudza żadnych wątpliwości.
Po prostu pyszna, waniliowa baba.
Wykonanie wymaga uwzględnienia kilku podstawowych zasad, 
nie powinno stanowić problemu nawet dla tych, 
którzy pieką sporadycznie.
Polecam dziś w Kronice przepis na bardzo uniwersalne ciasto, 
na drugie śniadanie, do popołudniowej kawki 
i gdy zwyczajnie mamy ciągoty do czegoś słodkiego.
Tak, jest pociągająca, gdy tak stoi i wystarczy kroić plasterek po plasterku.
Zapraszam!

Składniki:
proporcje na formę keksową o długości 25 cm
wszystkie składniki w temperaturze pokojowej

3 jajka rozmiar L
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki pełnotłustego mleka
1 pełna szklanka mąki pszennej tortowej
1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
sok z połowy cytryny 
szczypta soli

Wykonanie:

Do mniejszej miski przesiewamy suche składniki - mąkę, 
budyń, proszek do pieczenia. Odstawiamy na bok.
Białka oddzielamy od żółtek, umieszczamy je w większej misce 
i miksujemy ze szczyptą soli, na wysokich obrotach miksera, na gęstą pianę. 
Pod koniec miksowania, stopniowo, w kilku ratach dodajemy cukier. 
Po wmiksowaniu cukru, do sztywnej piany białkowej 
dodajemy po jednym żółtku, cały czas miksując. 
Następnie - zmniejszamy obroty miksera i wlewamy cienkim strumieniem olej, 
miksujemy do połączenia, wlewamy mleko, mieszamy króciutko. 
Do mokrych składników przesiewamy na raz wszystkie suche składniki 
i sok wyciśnięty z cytryny.
Króciutko miksujemy na niskich obrotach, do uzyskania jednolitej, półpłynnej masy. 
Przelewamy ją do formy keksowej - silikonowej lub wyłożonej papierem do pieczenia. 
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, bez termo - obiegu,
pieczemy do suchego patyczka, około 40 - 45 minut. 
Babeczka powinna zarumienić się, wyrosnąć i pęknąć po środku. 
Gotowy wypiek przez 5 minut zostawiamy w zamkniętym piekarniku, 
uchylamy drzwiczki i strudzimy wewnątrz jeszcze kilka minut, 
wyciągamy i studzimy zupełnie. 
Jak już zachwalałam na wstępie - baba jest bardzo subtelna w smaku, 
lekka, przypomina babę piaskową dzięki dodatkowi budyniu.
Dzięki proszkowi budyniowemu długo utrzymuje świeżość.
Dzieło można uwieńczyć polewą z lukru lub posypką z cukru pudru, 
ale to oczywiście nie jest konieczne. 
Rumiana skórka jest śliczna i apetyczna.





poniedziałek, 9 lutego 2026

Ciasto kakaowe z dodatkiem jogurtu i migdałów


Kakaowy klasyk - dziś w roli głównej.
Ciasto z dodatkiem gorzkiego kakao, jogurtu, wanilii.
Aromatyczny, miękki, niekłopotliwy w przygotowaniu. 
Z dodatkiem mielonych migdałów. 
Piękny, ciemny, czekoladowy i kuszący kolor.
Wypiek pięknie wyrasta, dobrze się kroi i przechowuje.
Wystarczy oprószyć go pudrem i postawić na stole,
można pokusić się o gęstą polewę czekoladową, 
lub wzbogacić wnętrze - o dodatek orzechów lub posiekanej gorzkiej czekolady.
Upiekłam i prezentuję wersję podstawową, 
na odsłony w wersji wzbogaconej zapewne przyjdzie czas. 
Przepis znalazłam w " Małej Cukierence ", wprowadziłam niewielkie zmiany, 
ale ogółem opieram się wiernie o recepturę z wspomnianego bloga. 
Dziękuję Autorce za inspiracje.

Składniki:
wszystkie w temperaturze pokojowej

1 szklanka mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki migdałowej lub zmielonych migdałów
5 łyżek dobrego, gorzkiego kakao
80 ml oleju roślinnego
3 jaja rozmiar L
2/3 szklanki gęstego kremowego jogurtu greckiego
2/3 szklanki cukru  - u mnie trzcinowy
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
kilka łyżek soku z pomarańczy
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Wykonanie:
Zaczynamy od przygotowania suchych składników 
- do miski przesiewamy mąkę, kakao, sól, proszek i sodę, mieszamy.
Do drugiej, większej miski wbijamy jajka, wsypujemy cukier,
cukier z wanilią, wlewamy olej, dodajemy jogurt, sok z pomarańczy
 - ucieramy całość mikserem do dokładnego połączenia. 
Wystarczą 1 - 2 minuty miksowania.
Do jednolitej masy przesiewamy na raz przygotowane suche składniki. 
Ponownie miksujemy, krótko, tylko do powstania gładkiej masy.
Na koniec wsypujemy mąkę migdałową, mieszamy łyżką lub szpatułką.
Masa powinna być dość gęsta, półpłynna.
Przelewamy ją do przygotowanej formy 
- u mnie silikonowa tortownica o średnicy 21 cm.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, 
pieczemy około 40 minut. 
Przed wyłączeniem piekarnika, koniecznie sprawdźcie wykałaczką, 
czy ciasto w środku jest suche. Jeśli nie - dopiekamy.
Gotowy wypiek zostawiamy przez kilka minut w uchylonym piekarniku, 
wyciągamy i studzimy zupełnie.
Na pozór zwykły, znany wszystkim "murzynek ". 
Chyba stęskniłam się za tego typu wypiekami, 
bo smakuje mi wyjątkowo. A może faktycznie jest wyjątkowy 
- dzięki dodatkom takim jak migdały, jogurt, olej 
( klasyczny "murzynek" o ile pamiętam, przygotowywano 
na rozpuszczanej margarynie i mleku ).
Długo zachowuje miękkość, naprawdę broni się smakiem.
Ciasto, które warto mieć w paterze, 
gdy czas na popołudniową kawę, 
tym bardziej gdy możemy ją wypić w towarzystwie kogoś, 
kto stawiając opór wirusom, wpada zapytać jak się czujemy. 
Zdrówka życzę w tym trudnym okresie wszędobylskich zarazków.












piątek, 6 lutego 2026

Ciasteczka kruche "pierożki" z jabłkami


Wracam do lubianego przeze mnie przepisu, 
na ciasteczka kruche z dodatkiem proszku budyniowego.
Dziś nowa odsłona - w formie niewielkich, 
wypełnionych słodkim jabłuszkiem pierożków.
Rumiane, maślane, bardzo delikatne, kruche, 
a wnętrze przyjemnie słodkie, szarlotkowe.
Ciasto przygotowuje się błyskawicznie, w jednej misce,
po zagnieceniu wymaga krótkiego schłodzenia, 
by bezproblemowo poddawało się zlepianiu.
Zapraszam do lepienia.
 
Składniki:
proporcje na około osiem pierożków

3/4 szklanki mąki pszennej tortowej typ 450
2 pełne łyżki budyniu waniliowego lub śmietankowego bez cukru
1 łyżka mielonych orzechów lub migdałów
2 pełne łyżki cukru pudru
2 łyżeczki przyprawy do szarlotki - opcjonalnie
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 gram bardzo miękkiego masła
1 jajko rozmiar M
dodatkowo:
1 słodkie jabłko pokrojone w cienkie półplasterki,
o grubości około 1 - 2 mm

Wykonanie:
Do większej miski wsypujemy budyniowy proszek, mąkę, 
proszek do pieczenia, mielone orzechy, sól, cukier puder, 
przyprawę do szarlotki lub zamiennie szczyptę cynamonu.
Przesiewamy składniki przez sitko.
Dodajemy mięciutkie masło i mieszamy składniki 
łyżką lub widelcem, do powstania zlepionych grudek. 
Wbijamy jajko, ponownie mieszamy, aż wszystko połączy się 
w jednolitą, miękką masę. Jeśli wyda się Wam zbyt lepiąca 
- dodajecie łyżkę lub dwie mąki. 
Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na około 30 minut.
Po schłodzeniu wyciągamy, odrywamy dość spore fragmenty 
( wielkości małej mandarynki ) i w dłoniach rozpłaszczamy je 
na placuszki o średnicy wnętrza dłoni.
Na jednej połowie kładziemy plasterek jabłka, 
przykrywamy drugą połową, składając jak pierożka,
dokładnie zlepiamy brzegi, wyrównujemy i wygładzamy krawędzie.

Pierożki kładziemy na blaszce wyłożonej papierem,
troszkę urosną w trakcie pieczenia, 
więc zachowujemy pomiędzy nimi niewielkie odstępy.
Blaszkę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni, 
pieczemy około 16 - 17 minut, bez termo - obiegu.
Ciasteczka powinny się tylko delikatnie zarumienić.
Wyciągamy, studzimy przełożone na talerz i
posypujemy cukrem pudrem.
Wszystko współgra - kruche ciasto z delikatnym nadzieniem 
jabłuszkowym, aromat orzechów i cynamonu. 
Wszystko w jednym, niewielkim ciasteczku.  Polecam!






niedziela, 25 stycznia 2026

Najprostsza drożdżówka z kruszonką

 
Mam obawę, że dzisiejszy wpis podejrzliwość w Was wzbudzi.
Zaproponuję dość nietypową metodę przygotowania ciasta drożdżowego.
Bez klasycznego zaczynu, zagniatania i odstawiania do podwajania objętości.
To ciasto przygotowuje się dwuetapowo, ale błyskawicznie. 
Do wyrabiania używamy trzepaczki ręcznej, nie wkładamy w ciasto dłoni. 
Po przygotowaniu przelewamy do formy, posypujemy kruszonką i pieczemy.
Ja oczywiście również miałam wątpliwości, co do tego przepisu skuteczności.
Już nie mam.
W związku z tym pozwólcie, że przedstawię Wam jedną 
z prostszych drożdżówek, jakie piekłam.
Przepis zaczerpnęłam z kanału YouTube " Spróbujemy! ". 
Dziękuje autorowi, za odmienne spojrzenie na pieczenie ciast z dodatkiem drożdży.

Składniki:
proporcje na formę o wymiarach 25 cm / 15 cm

2 szklanki mąki pszennej typ 450
2 jajka rozmiar L ( w temperaturze pokojowej )
1/4 szklanki oleju lub roztopionego masła
cukier z prawdziwa wanilią - 1 łyżka
szczypta soli
3 pełne łyżki drobnego cukru
20 gram świeżych drożdży
3/4 szklanki pełnotłustego, ciepłego mleka
Na kruszonkę: 
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
1 pełna łyżka miękkiego masła

Wykonanie:

Etap pierwszy.
Do miski wbijamy jajka, wsypujemy cukier, cukier waniliowy 
i roztrzepujemy dokładnie trzepaczką ręczną, do lekkiego spienienia.
Wlewamy mleko - lekko podgrzane, przesiewamy jedną szklankę mąki, 
sól i mieszamy wszystko trzepaczką, do połączenia w jednolitą, półpłynną masę. 
Teraz, na wierzch kruszymy drożdże, ponownie mieszamy całość trzepaczką, 
wlewamy olej, mieszamy do połączenia. 
Masa powinna mieć konsystencję śmietany.
Przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 15 minut. 
Drożdże w tym czasie zaczną pracować, co zauważycie 
w formie bąbelków na powierzchni masy.
Etap drugi.
Po upływie 15 minut,  do ciasta przesiewamy drugą szklankę mąki 
i ponownie mieszamy wszystkie składniki używając trzepaczki, dokładnie, 
na gładki, gęsty ale płynny krem. 
Wystarczy minutka, dwie energicznego mieszania, ubijania. 
Ciasto od razu przelewamy do przygotowanej formy keksowej 
- u mnie ceramiczna, wyłożona papierem do pieczenia. 
Wyrównujemy wierzch i posypujemy grudkami kruszonki 
zagniecionej z podanych składników.
Wypełnioną foremkę wkładamy do piekarnika rozgrzanego 
do temperatury 160 - 170 stopni, grzanie góra - dół, bez termo - obiegu. 
Pieczemy około 40 - 45 minut. Drożdżowiak wyraźnie urośnie, 
wierzch zarumieni się pod jasnozłotą, maślaną kruszonką.
Do ciasta możecie dodać troszkę ulubionych bakalii - rodzynki, żurawinę.
Ja tego nie zrobiłam, moja bułka miała być delikatnym śniadaniem,
smarowana masłem i dżemem morelowym smakowała wyjątkowo.
To przepis który może niepokoić absolutnym uproszczeniem 
zasad pracy z drożdżami, ale działa. 
Buła jest miękka, delikatna, wyrośnięta. 
Miękkość i wilgotność zachowuje długo, dzięki dodatkowi oleju roślinnego,
natomiast jeśli cenicie sobie zapach masełka w drożdżówce, 
zamienić możecie olej na rozpuszczone masło.
Przetestujcie, bez obaw.  
Dobrej - tej wyjątkowej niedzieli życzę 
- niech puszki orkiestrowe zapełnią się po brzegi :).






piątek, 23 stycznia 2026

Orzechowe ciacha z waniliowym budyniemw proszku


Nie będę oryginalna, dzisiejszy przepis to
powtórka z rozrywki sprzed kilku dni.
Ponownie proponuję kruche ciacha, z dodatkiem proszku budyniowego. 
Tym razem wersja waniliowo - orzechowa. 
Uproszczona do granic przyzwoitości, bo niewymagająca wałkowania, 
wycinania, jedynie uformowania kuleczek w dłoni. 
Tym razem naprawdę błyskawicznie, bez brudzenia niczego, 
poza jedną miską, łyżką i dłoni.
Zapraszam na orzechowe, pulchne ciacha z chrupiącą skórką, 
lekkim wnętrzem, o waniliowym ( dzięki budyniowi ) 
zapachu i maślanym posmaku. 
Przepyszne.

Składniki:
proporcje na około osiem dość sporych sztuk

2 łyżki budyniu waniliowego bez cukru
3/4 szklanki mąki pszennej tortowej typ 450
szczypta soli
2 pełne łyżki cukru pudru
3 pełne łyżki mielonych orzechów włoskich lub laskowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 gram bardzo miękkiego masła
1 jajko rozmiar M

Wykonanie:
Do większej miski wsypujemy budyniowy proszek, mąkę, 
proszek do pieczenia, sól i cukier puder, przesiewamy składniki przez sitko.
Wsypujemy mielone orzechy, dodajemy mięciutkie masło 
i mieszamy wszystkie składniki łyżką lub widelcem, 
do powstania drobnych, zlepionych grudek. 
Wbijamy jajko, ponownie mieszamy, aż wszystko połączy się 
w jednolitą, troszkę lepiącą masę. 
Jeśli wydaje Wam się zbyt luźna, dosypcie łyżkę mąki.
Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na około 30 minut.
Po schłodzeniu wyciągamy, odrywamy fragmenty większe 
od orzecha włoskiego i w dłoniach formujemy, kulamy gładkie kulki. 
Każdą kulkę delikatnie spłaszczamy i zachowując odstępy kładziemy 
na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. 
Z podanych proporcji upiekłam osiem całkiem sporych ciastek.
Wkładamy blaszkę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni 
i pieczemy 15 minut - nie dłużej, nawet jeśli wierzch ciasteczek 
wydaje się słabo zarumieniony.
Wyciągamy i po chwili przekładamy na talerz.
Nie ukrywam, najsmaczniejsze są bezpośrednio 
po upieczeniu, jeszcze delikatnie ciepłe rozpływają się w ustach. 
Przechowane dzień lub dwa, też pozostają chrupiące i znakomite.
Piątkowe popołudnie.. klikam do Was, a odpocząć mam plan 
po dość intensywnym tygodniu.
Zastanawiam się jak w te ciacha wkomponuje się proszek 
budyniu żurawinowego, z którym dziś wróciłam z Dino.
Piec czy nie piec.. Jutro. Będzie żurawinowo.