poniedziałek, 8 czerwca 2026

Pulchne, śmietankowe, ucierane ciasto z truskawkami


Stoiska z koszyczkami truskawek co krok.
Coraz słodsze, tańsze i gwarancja, że polskie - wiarygodna.
To czas już niezaprzeczalnie na takie klasyki, jak moja propozycja.
Ucierane, maślane, proste, tradycyjne.
Osobiście mam sentyment do placków ucieranych z owocami. 
Wakacje, kuchnia babci, biały obrus na drewnianym stole, 
na obrusie okruchy ciasta z truskawkami i cukru pudru, 
który troszkę się wymknął spod kontroli.
Choć z dużej blaszki, to deser na raz - jeden kawałek, zawsze za mały. 
Zapach przywołuje wspomnienia.
Polecam wszystkim kochającym proste wypieki z owocami 
i wszystkim tęskniącym za dłońmi, które takie ciasta ucierały ręcznie, 
długo, z całym sercem. 

Składniki:
Wszystkie w temperaturze pokojowej,
proporcje na formę o wymiarach 25 cm / 25 cm

150 gram mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka budyniu śmietankowego
4 łyżki drobnego cukru do wypieków
szczypta soli
120 gram miękkiego masła
3/4 szklanki kwaśnej śmietany 18 %
2 jajka rozmiar L
ekstrakt waniliowy
1 łyżka mąki migdałowej, ewentualnie bułki tartej
około 30 gram truskawek

Wykonanie:
Miękkie masło ucieramy z cukrem na wysokich obrotach miksera, 
do uzyskania jasnej masy, rozpuszczenia cukru.
Zmniejszamy obroty, wbijamy po jednym jajku, 
dokładnie miksujemy po każdym dodaniu. 
Wlewamy ekstrakt waniliowy, dodajemy śmietanę - krótko miksujemy. 
Przesiewamy połączone wcześniej suche składniki - mąkę, 
proszek budyniowy, proszek do pieczenia i sól. 
Krótko miksujemy, kilka sekund - tylko do połączenia, 
na koniec mieszamy szpatułką i jednolite, dość gęste ciasto
przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy
 - u mnie prostokątna, ceramiczna. 
Wierzch posypujemy mąką migdałową, która zatrzyma soki 
wyciekające z truskawek w czasie pieczenia. 
Truskawki przekrajamy na połówki lub ćwiartki 
i wykładamy na ciasto, delikatnie wciskając w powierzchnię
miejsce w miejsce, przecięciem do góry.

Ciasto wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni,
grzanie góra - dół, bez termoobiegu i pieczemy około 45 minut. 
Powinno ładnie, równomiernie wyrosnąć, zarumienić się.  
Proponuję sprawdzić stopień wypieczenia wykałaczką 
włożoną w środek wypieku, jeśli wyciągnięta nie jest 
oblepiona surowym ciastem - wypiek gotowy. 
Chwilkę studzimy w wyłączonym piekarniku, 
uchylamy drzwiczki, zostawiamy ciacho 
około pięciu minut wewnątrz, wyciągamy i studzimy zupełnie.
Oprószamy cukrem pudrem.
Częstując - może właśnie budujemy, 
malujemy w czyjejś pamięci chwile, 
warte wspominania.





piątek, 22 maja 2026

Kremowy sernik z bezą i jabłkiem

 

Zapraszam na kremowy serniczek. 
Upieczony w miniony weekend, dziś w końcu doczekuje się opublikowania.
Dziś też planuję pieczenie wersji przewrotnie zamienionej na szarlotkę
 - masę serową zajmą słodkie jabłka, beza i kruchy spód 
pozostaną w zasadzie bez zmian. 
Przepis nie skomplikowany - krok po kroku poradzi sobie z nim każdy. 
Sernik dobrze się przechowuje nawet kilka dni, 
jest kremowy, delikatny, elegancko prezentuje się w przekroju.
Beza tworzy miękką, słodką, przyjemną warstwę, 
kruchy spód jest dobrze wypieczony, 
świetnie komponuje się z całością.
To propozycja na każdą okoliczność, choć może niekoniecznie 
plenerową w słońcu - wypiek najlepiej smakuje schłodzony, 
wyciągnięty z lodówki bezpośrednio przed podaniem.
Zachęcam! 

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 23 cm

Kruchy spód:
1 szklanka mąki pszennej tortowej
2 łyżki drobnego cukru
szczypta soli
1 łyżeczka cukru z wanilią
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 jajko
3 łyżki - ( około 70 gram ) miękkiego masła

Masa serowa:
500 gram sera twarogowego na sernik - z wiaderka
250 gram sera ricotta
4 żółtka
2 łyżki budyniu waniliowego lub sernik-fixu
1/2 szklanki cukru - ( około 120 gram )
100 ml śmietanki kremówki 30 %
szczypta soli

Beza:
4 białka
180 gram drobnego cukru - ( około 8 łyżek )
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej lub budyniu
1 łyżeczka soku z cytryny

dodatkowo
Średnie, słodkie jabłko pokrojone w kostkę

Wykonanie:

Kruchy spód:
Do miski przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia,
wsypujemy cukier, cukier waniliowy, sól.
Dodajemy masło w temperaturze pokojowej,
mieszamy widelcem do momentu powstania wilgotnych zacierek,
następnie wbijamy jajko, mieszamy całość i dłonią zagniatamy gładkie ciasto.
Chłodzimy w lodówce około 30 minut.
Po schłodzeniu wylepiamy nim tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia,
- dość cienką warstwą.
Wyrównujemy, nakłuwamy widelcem całą powierzchnię
i zapiekamy przez 15 minut w 180 stopniach - grzanie góra - dół, 
Wyciągamy i studzimy.

Masa serowa:
Do miski wkładamy żółtka, wsypujemy cukier i miksujemy minutkę, 
tylko do połączenia. Dodajemy pozostałe składniki - oba sery, 
proszek budyniowy, sól, wlewamy śmietankę.
Miksujemy do uzyskania jednolitej masy, krótko, by jej nie napowietrzać.
Wylewamy masę na przestudzony kruchy spód, na powierzchnię 
wykładamy pokrojone w kosteczkę jabłko ( moja kosteczka była dość spora ).
Wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 150 stopni,
grzanie góra - dół, bez termo - obiegu, przez około 50 minut.
Po tym czasie dotykamy palcem środka serniczka - jeżeli jest ścięty, 
wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i studzimy ciasto około 20 - 30 minut.
W tym czasie przygotowujemy bezę.

Beza:
Białka wlewamy do czystej, suchej miski, dosypujemy szczyptę soli 
i ubijamy mikserem - początkowo na niskich obrotach, 
stopniowo je zwiększając, przez około 2 -3  minuty. 
Po tym czasie łyżka po łyżce dosypujemy cukier, 
kontynuując miksowanie przez kolejne 5 minut. 
Na koniec wlewamy sok z cytryny i wsypujemy łyżeczkę proszku budyniowego.
Idealna piana powinna być kremowa, 
w strukturze przypominać gęstą, ubitą śmietanę. 
Pianę wykładamy na upieczony sernik, równomiernie rozprowadzamy 
( starając się, by nie dotykała brzegów tortownicy ), 
ponownie wkładamy do piekarnika.  
Dopiekamy 15 minut w temperaturze 150 stopni, 
zwiększamy temperaturę do 170 stopni i pieczemy jeszcze 10 minut. 
Wyłączamy piekarnik i po 15 minutach wyciągamy wypiek do przestudzenia. 
Zimny serniczek wkładamy do lodówki.
Po kilku godzinach chłodzenia uzyskuje idealna konsystencję.

W nadchodzących dniach - sporo kalendarzowych okazji wartych celebrowania. 
Motywuję więc do osłodzenia dobrych momentów spędzanych 
z świętującymi matkami, krótko potem mającymi swój dzień dziećmi. 
Dzisiejsza propozycja - jak najbardziej stanie na wysokości zadania.









piątek, 24 kwietnia 2026

Czekoladowo - karmelowa, lekka babeczka

 


Czekoladki, które stały się bazą do tej wyjątkowej babeczki
kupiłam w Rossmanie, zasugerowana reklamą. 
Są wyjątkowe - słono - karmelowo - mleczno - czekoladowe. 
Wyglądają jak czekoladowe orzeszki ziemne w łupinkach, 
wewnątrz skrywają karmelową masę, mleczną czekoladę.
Przetestowałam i kupiłam kolejne trzy paczki, 
na wypadek gdyby orzeszki były edycją limitowaną. 
Nie były, więc jedno opakowanie posłużyło jako baza babeczki.
Dzięki orzeszkom, jest wyczuwalnie karmelowa,
mleczno - czekoladowa, bardzo lekka. 
Utrzymuje świeżość przez kolejne dni, 
absolutnie nie wysycha i nie twardnieje szczelnie przechowywana.
Dodatek gorzkich czekoladowych kropelek - konieczny, 
kontrastują z delikatnym ciastem, zachowując równowagę smaków.
Polecam, wybierzcie się do pobliskiego Rossmana,
czekoladki są i mam nadzieję, że w przyszłości ich nie zabraknie.
I jedną z paczuszek przeznaczcie na babę. 
Nie pamiętam, kiedy w cieście ucieranym 
współgrało mi wszystko - smak, struktura, zapach, 
wygląd i prosty sposób wykonania. Tutaj jest cały pakiet zalet.

Składniki:
proporcje na babkę z kominem o średnicy 23 cm

2 jajka rozmiar L
3 łyżki cukru
80 gram masła
100 ml mleka - u mnie migdałowe Alpro
1 opakowanie czekoladek "Schoko peanuts" - do kupienia w Rossman 
40 gram gorzkiej czekolady
2 łyżki budyniu waniliowego
1 szklanka mąki pszennej ( pomniejszona o 2 łyżki )
szczypta soli
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
pół szklanki groszków - kropelek czekoladowych

Wykonanie:

Do rondelka wkładamy masło, czekoladowe orzeszki, 
gorzką czekoladę i podgrzewamy mieszając, do powstania 
gładkiej i jednolitej masy. Nie zagotowujemy.
Ściągamy z palnika, dolewamy mleko, mieszamy i studzimy.
Do miski wbijamy całe jajka, wsypujemy cukier, szczyptę soli 
i ubijamy na wysokich obrotach miksera do potrojenia objętości, 
na puszysta pianę, co powinno zająć około 5 minut.
Do dobrze ubitych jaj, powolutku wlewamy rozpuszczoną czekoladę 
i miksujemy całość na najwolniejszych obrotach, tylko do połączenia.
Teraz przesiewamy na dwie, trzy raty suche składniki, 
czyli mąkę połączoną z proszkiem budyniowym i proszkiem do pieczenia. 
Po każdym dodaniu krótko miksujemy, starając się, by masa pozostała puszysta.
Na koniec wsypujemy czekoladowe groszki 
( oczywiście można wykorzystać posiekaną drobno gorzką czekoladę ), 
mieszamy łyżką i przelewamy ciasto ( powinno mieć półpłynną konsystencję )
do formy na babkę lub tortownicy o średnicy 20 - 22 cm.
Ja używam silikonowej, więc nie smaruję jej ścianek tłuszczem. 
Wkładamy babę do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni i pieczemy 35 minut.
Po upieczeniu wypiek pozostawiamy przez 5 minut w wyłączonym piekarniku, 
po czym wyciągamy na blat.
Po 10 minutach wyciągamy babę z formy i studzimy zupełnie.
I kroimy lekkie, puszyste kawałeczki. 
Pachnące karmelem, czekoladą, rozpływające się w ustach.
 
Polecam z pełnym przekonaniem :)








sobota, 18 kwietnia 2026

Tort pistacjowy z malinami

 

Tort, który dziś w Kronice, upiekłam na domową uroczystość urodzinową. 
Mama - solenizantka, gustuje w wypiekach cytrynowych,
orzechowych, wzbrania się przed wszystkim, co czekoladowe.
Nie mogłam więc ulec pokusie przetestowania przepisu 
na czarny tort czekoladowy z czarnego kakao - czeka nadal 
na swoją okazję, wyrwany z jednej z gazet kulinarnych.
Dzisiejsza propozycja jest natomiast idealnie skomponowana
dla osób gustujących w pistacjowych klimatach.
Świetna kompozycja, malinowa konfitura, lekki biszkopt, 
pistacjowa masa, która spaja spiralnie zwinięte fragmenty ciasta, 
wszystko wykończone bitą śmietanką. 
Przepis jest prosty i pewny, poradzi sobie z nim 
każdy chętny i zmotywowany. 
Pozwólcie się więc zmotywować - zapraszam na przepyszne, 
wyjątkowe, eleganckie ciasto.

Składniki biszkopta:
proporcje na torcik o średnicy 20 cm

5 jajek rozmiar L
140 gram drobnego cukru
140 gram mąki pszennej, tortowej
2 łyżki oleju roślinnego
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Składniki masy:
100 ml śmietanki 30 %
250 gram serka mascarpone
200 gram dobrej, białej czekolady
3 pełne łyżki pasty pistacjowej - polecam taką z 45 % zawartością orzechów
szczypta soli

Dodatkowo:
1/2 szklanki ponczu - sok z cytryny z wodą 
słoiczek konfitury malinowej
200 ml śmietanki kremówki 30 %
1 łyżka cukru pudru
garść drobno posiekanych orzechów pistacjowych

Wykonanie:
Masa pistacjowa:
Przygotowanie masy proponuję rozpocząć kilka godzin wcześniej, 
gdyż, wymaga schłodzenia.
Do rondelka wlewamy śmietankę kremówkę 
i podgrzewamy na niewielkiej mocy palnika,
powinna być bardzo gorąca, ale nie zagotować się. 
Zestawiamy rondelek z palnika, do śmietanki wrzucamy
połamaną drobno białą czekoladę. Odstawiamy na minutkę 
i mieszamy do zupełnego rozpuszczenia się czekolady.
Teraz dodajemy pełne dwie łyżki kremu pistacjowego. 
Ponownie mieszamy do połączenia składników 
i wkładamy masę z rondelkiem do lodówki, przynajmniej na 30 minut.
Schłodzoną łączymy z serkiem mascarpone ( również schłodzonym ),
miksując na niskich obrotach, tylko do momentu powstania 
jednolitego kremu, nie ubijamy długo. 
Dla podbicia smaku możemy dosypać szczyptę soli.

Biszkopt:
Do miski wbijamy całe jajka, wsypujemy drobny cukier 
i zaczynamy ubijanie - początkowo na niskich obrotach miksera, 
po kilku minutach zwiększając do maksymalnych. 
Ubijamy na puszysty, jasny krem, do potrojenia objętości. 
Pod koniec miksowania zmniejszamy obroty i wlewamy 
dwie łyżki oleju, ubijamy chwilkę i odkładamy mikser. 
Teraz - przesiewamy mąkę wcześniej wymieszaną z proszkiem do pieczenia. 
Możemy całość dokładnie połączyć za pomocą szpatułki,
lub krótko zmiksować, uważając by masa pozostała napowietrzona.
Masę biszkoptową wykładamy równą warstwą na całą powierzchnię 
blaszki z piekarnika, wyłożoną papierem do pieczenia. 
Wygładzamy wierzch, by na całej powierzchni biszkopt 
był tej samej grubości, wyrównujemy brzegi. 
Blaszkę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni, 
pieczemy około 12 - 13 minut. Biszkopt powinien pozostać jasny,
 - spieczony nie będzie wystarczająco elastyczny.
Po wyciągnięciu z piekarnika obracamy go do spodem do góry,
kładąc na ściereczce bawełnianej.
Odklejamy delikatnie papier i przykrywamy drugą ściereczką.
Po wystudzeniu, biszkopt kroimy wzdłuż dłuższego boku na pięć równych pasków.
Rozkładamy je obok siebie na papierze do pieczenia 
i nasączamy przygotowanym ponczem z wody i soku cytrynowego.
Każdy nasączony fragment smarujemy dżemem lub konfiturą malinową.
( jeśli chcecie uniknąć pestek malinowych,
przetrzyjcie konfiturę przez drobne sitko ).
Na pokryte konfiturą paski biszkoptowe, nakładamy 
masę pistacjową ( warstwa około 2 mm ). 
Niewielką część masy zostawiamy na wykończenie 
wierzchu tortu - wystarczą dwie, trzy łyżki.
Pierwszy pasek biszkoptowy posmarowany masą rolujemy jak roladkę, 
w miejscu jego zakończenia przykładamy początek drugiego 
paska i rolujemy, dokładamy kolejny i kolejny
 - zwijamy i łączymy w ten sposób wszystkie fragmenty,
na kształt ślimaka lub dużej spiralki. 
Delikatnie przekładamy całość na środek tortownicy,
pozostawioną masą pistacjową pokrywamy wierzch torcika
i wkładamy do lodówki.
Po schłodzeniu, bezpośrednio przed podaniem powierzchnię tortu
ozdabiamy warstwą śmietanki kremówki ubitej z łyżką cukru i śmietan - fixem.
Na śmietankę - słodkie malinki, troszkę pokruszonych pistacji. 
Cieszy wiosennymi kolorami, smakiem i idealną strukturą - 
bezproblemowo kroi się na porcje mniejsze i większe 
i prezentuje na talerzykach.
Udanego wypiekania!!










piątek, 10 kwietnia 2026

Mięciutkie ciasto waniliowe z serkiem ricotta i jabłuszkiem


Nic tak nie motywuje do włączenia piekarnika, 
jak chęć postawienia ulubionego ciasta przed kimś, 
komu niespodziewanie żal i bezsilność przesłania wszystko inne.
Nie potrzeba nic więcej by powiedzieć - rozumiem.
Tyle słowem wstępnego uzasadnienia mojego pieczenia.
Ciasto proste, pyszne, delikatne i kusząco pachnące jabłuszkiem.
To zawsze koi.
Wystarczyły dwa, ciepłe jeszcze kawałeczki, by na bezsilności 
zbudować wiarę, że wszystko zależy od nas.

Składniki:
wszystkie w temperaturze pokojowej
proporcje na tortownicę o średnicy 22 cm

130 gram miękkiego masła
5 łyżek drobnego cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
3 jajka rozmiar L
1 1/4 szklanki mąki pszennej tortowej lub orkiszowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 gram serka ricotta
szczypta soli
łyżeczka skórki cytrynowej
1 starte na dużych oczkach jabłko

Wykonanie:
Do dużej miski wkładamy miękkie masło, 
wsypujemy cukier, cukier z wanilią i ucieramy mikserem 
do uzyskania puszystej, jasnej masy - 
czyli do zupełnego rozpuszczenia cukru.
Pojedynczo, po kolei dodajemy jajka - po każdym 
dodaniu miksujemy około pół minutki.
Teraz przesiewamy mąkę wcześniej wymieszaną 
z proszkiem do pieczenia - na dwie, trzy raty, 
wsypujemy szczyptę soli, miksujemy na najniższych obrotach miksera.
Do połączonych składników dodajemy 
serek ricotta, startą skórkę cytrynową i starte, 
odciśnięte jabłko, króciutko miksujemy 
lub mieszamy delikatnie ale dokładnie szpatułką.
Ciasto powinno być gęste, widocznie lekkie, delikatne.
Przekładamy je do formy wyłożonej papierem i wkładamy 
do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, pieczemy około 30 - 35 minut.
Po tym czasie powinno się zarumienić i wyrosnąć z małą górką.
Upieczone ciasto zostawiamy w piekarniku przez 5 minut, 
wyciągamy i studzimy przed wyciagnięciem z formy.
Spieszyłam się tym razem, więc kroiłam jeszcze ciepłe.
Aromatyczne i idealne, by położyć przy nim gałkę lodów.
Jest dokładnie takie, jakie powinno być ciasto ucierane - lekkie, 
miękkie, delikatnie wilgotne dzięki dodatkowi serka ricotta i jabłka.
Nie wymaga dodatkowego pudrowania, polewania, ozdabiania.
Wystarczy talerzyk i widelczyk. 
Długo utrzymuje świeżość - przechowywane w szczelnym pojemniku 
( u mnie w szczelnie zamykanej szklanej paterze ) lub w lodówce, 
jest doskonałe po trzech, nawet czterech dniach.
Polecam serdecznie.











wtorek, 7 kwietnia 2026

Torcik mazurkowy orzechowo - kawowy


Minione trzy dni - świętowaliśmy.
Korzystajmy jeszcze z ich wyjątkowości..
Wielkanocny klimat poczułam, gdy przed tygodniem 
cieszyłam się tym, co przyciąga mnie w tym okresie
do Krakowa.
Zapachy, kolory. Pierwsze liście subtelną zielenią przypominały 
w czasie spaceru na Plantach..wiosna!

Dziś dla Was - mój wielkanocny, tegoroczny przepis numer jeden.
Nie wiem dlaczego zwlekałam z tym postem, jestem pewna, 
że przypadnie Wam do gustu.
Tak naprawdę, to trzy receptury połączone w kompozycję, 
która nie może nie iskrzyć.
Orzechy, kawa, czekolada. 
Przypięłam mu metkę i miano mazurka, ale prawdę mówiąc, 
to wyjątkowy torcik. Nie tylko świąteczne stoły.
W tym roku nasze świąteczne menu ze słodkościami było dość nietypowe.
Obok dwóch drożdżowych bab - piernik staropolski.
Sernik tradycyjnie obecny, choć z nowego przepisu. 
Zabrakło ciasteczek w formie wielkanocnej trzody i drobiu, 
mimo, że kupiłam zestaw foremek.. zabrakło czasu.
No i debiutuje on - torcik mazurkowy.
Polecam. 
Na święta i po świętach. 

Składniki:

Bezowo - orzechowe blaty:
6 białek
1 szklanka cukru pudru
140 gram mielonych orzechów laskowych lub włoskich
2 pełne łyżki mąki pszennej
szczypta soli
kilka kropli soku z cytryny

Masa kawowo - orzechowa
200 gram czekolady kawowo - białej ( kupiłam w Aldi )
3 łyżki kremu orzechowego - u mnie "Basia"
z orzechów włoskich ( kupiłam w Rossmanie )
100 ml śmietanki kremówki 30 %
250 gram serka mascarpone
garść drobno posiekanych orzechów - włoskich lub pekanów
dodatkowo:
50 gram gorzkiej czekolady - roztopionej

Wykonanie:

Bezowo - orzechowe blaty:
Białka wlewamy do miski, dodajemy szczyptę soli i ubijamy mikserem 
na gęstą, sztywną pianę, co potrwa łącznie około 10 - ciu minut.
Po 5 minutach miksowania dosypujemy cukier puder, 
stopniowo, łyżka po łyżce, wlewamy odrobinę soku z cytryny i miksujemy 
przez kolejne 5 minut - do otrzymania sztywnej, szklistej piany. 
Odkładamy mikser i do ubitej piany wsypujemy mielone migdały,
mąkę i delikatnie mieszamy szpatułką lub łyżką, łączymy wszystkie 
składniki w gładką, kremową białkowo - orzechową masę.
Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia,
masę wykładamy równą warstwą na całej jej powierzchni,
wygładzamy, wyrównujemy brzegi i wkładamy blaszkę 
do piekarnika rozgrzanego do 240 stopni na 5 - 6 minut.
Po tym czasie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki, 
po kilku minutach wyciągamy upieczoną bezę do przestudzenia.
Powinna być zarumieniona z wierzchu - nie urośnie wysoka i krucha,
będzie raczej płaska i elastyczna. 
Po przestudzeniu kroimy na trzy równe prostokąty,
z których dwa polewamy rozpuszczoną wcześniej gorzką czekoladą.

Masa kawowo - orzechowa: 
W rondelku podgrzewamy 100 ml słodkiej śmietanki, 
nie dopuszczając do zagotowania. Do bardzo gorącej wrzucamy 
drobno posiekaną czekoladę, odczekujemy minutkę i 
mieszamy całość do całkowitego rozpuszczenia czekolady. 
Jeśli nie posiadacie czekolady dwa w jednym - tej którą polecam z Aldi -ka,
wykorzystajcie jedną tabliczkę białej czekolady, jedną tabliczkę gorzkiej 
plus dodatkowo dodajcie do masy łyżkę kawy rozpuszczalnej w proszku.

Teraz dodajemy 3 łyżki kremu orzechowego ( oczywiście dobry też będzie 
krem migdałowy, z orzechów laskowych )
i ponownie mieszamy do połączenia składników w jednolity krem.
Rondelek odstawiamy do zupełnego przestudzenia powstałej czekoladowej masy.
Do przestudzonej masy dodajemy 250 g serka mascarpone - może 
być bezpośrednio wyciągnięty z lodówki, krótko miksujemy 
na niskich obrotach miksera, tylko do momentu połączenia. 

Składanie ciasta:
Połowę masy kawowo - orzechowej wykładamy na jeden 
z dwóch pokrytych rozpuszczoną czekoladą prostokątów bezowych, wyrównujemy.
Przykładamy drugim prostokątem z czekoladową polewą.
Do pozostałej masy wsypujemy bardzo drobno posiekane orzechy i mieszamy.
Masę z orzechami wykładamy na ciasto, ponownie wyrównujemy 
i przykrywamy trzecim fragmentem ciasta bezowego. 
Lekko dociskamy i tak złożony torcik wkładamy do lodówki,
najlepiej na całą noc - masa uzyska właściwą konsystencję,
a całość utworzy spójne, kremowe, miękkie, dwupiętrowe ciasto.
Wierzch ozdabiamy wedle uznania - jeśli torcik ma wystąpić w roli mazurka, 
upiększamy go tak, jak mazurek na to zasługuje, jeśli przeznaczamy go 
na inne okazje - proponuję po prostu polewę z rozpuszczonej gorzkiej czekolady,
i posypkę z kontrastujących wiórków startej białej czekolady.
Życzę smacznego i tak przyjemnych wspomnień z minionych świąt,
jak moje wspomnienie smaku bohatera tego wpisu.










sobota, 21 marca 2026

Najprostsze ciasto kakaowe z mąki migdałowej

Mroźny był przedwczorajszy, pierwszy poranek wiosny. 
Nie jestem niecierpliwa, nie marudziłam mając nadzieję, 
że po raz ostatni w tym sezonie drapiemy szyby samochodowe.
Wszystko w swoim czasie.
Lubię czekać, lubię chwile intensywnie zabarwione pewnością,
ze wszystko ma sens, bo czemuś służy.
Budząca się wiosna wszystko zabarwia tą nadzieją.
Tyle - słowem wstępnego przywitania - tej astronomicznej.
A co do dzisiejszej, kronikowej propozycji.
Dawno nie zamieszczałam przepisu, 
który wymaga wyłącznie miski, widelca i składników, 
które można policzyć na palcach jednej dłoni.
Znów skrolowałam, przyznaję. 
Mimo powstrzymywania się przed tym automatycznym 
przewijaniem ekranu w wolnych chwilach,
bo..przemykają shortsy " quick recipes " przed oczami,
wzbudzają ciekawość, częściej zwątpienie, czy to to zadziała.
Ten zadziałał.
Ciasto z mąki migdałowej, które przygotowuje się szybciej, niż zaparza herbatę.
Dzielę się więc z Wami przepisem w równie szybkim, krótkim wpisie.
Dziś szybko, ale zbliża się czas trudnego przestrzegania logistyki 
przedświątecznych, wymagających zaangażowania planów wypiekowych. 
Zostały dwa, przedświąteczne tygodnie.
Jak już wspomniałam, lubię czekać. Bardzo. 


Składniki:
Wszystkie w temperaturze pokojowej
proporcje na keksówkę o długości 20 cm

1 szklanka mąki migdałowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/3 szklanki syropu z agawy lub klonowego
2 jajka rozmiar L
szczypta soli 
2 łyżki gorzkiego kakao
czekoladowe groszki - u mnie o smaku słonego karmelu 

Wykonanie:
Wszystkie składniki wkładamy do miski, mieszamy na jednolite 
ciasto za pomocą trzepaczki lub widelca.
Wystarczy pół minuty energicznego mieszania, 
do uzyskania gładkiej, gęstej masy.
Wsypujemy groszki czekoladowe - gorzkie, mleczne lub białe.
Ja użyłam karmelowych, które niedawno dostałam w prezencie, 
pyszne, ale niestety nie wiem gdzie zakupione.
Można oczywiście wykorzystać posiekaną drobno czekoladę 
( pół tabliczki, najlepiej gorzkiej ).

Jednolite ciasto, przelewamy do niewielkiej formy
 - u mnie keksowa, silikonowa, o długości 20 cm.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni 
i pieczemy około 20 - 25 minut.
Po upieczeniu, zostawiamy 5 minut w otwartym piekarniku, 
wyciągamy i studzimy zupełnie. 
Ciepłe również smakuje wybornie.
Jest miękkie, nie przypomina w konsystencji gliniastego brownie,
mocno kakaowe. Groszki utrzymują się w cieście, nie opadają na dno.
Dziś niedziela. Został jeden kawałek ciasta 
i pewnie jeszcze przed śniadaniem zdążyłabym z ponownym 
wymieszaniem składników tego bohatera, ale zabrakło mąki migdałowej. Oj.
Wam polecam i życzę udanego wypiekania.