środa, 26 stycznia 2022

Szybkie, lekkie rogaliki śniadaniowe


Szukałam zajęcia. Nic innego nie przyszło mi do głowy.
Drożdże z reguły sprawdzają się jako odstresowujące środki zajmujące ręce.
Trudniej poradzić sobie tym, na co wpływu nie mamy, 
możemy jedynie czekać z nadzieją 
na uniknięcie tego, czego się obawiamy. 
Tak więc, czekając zajęłam ręce.
Ten przepis mam zakodowany w głowie, 
piekłam z niego już i bułeczki i rogaliki i paszteciki. 
Najprostszy, szybki, bo nie wymaga wyrastania. 
Tym razem się nie spieszyłam, 
więc pozwoliłam rogalom podrosnąć przed włączeniem piekarnika.
Napuszyły się i wyrosły tak bardzo, że bałam się, 
że wewnątrz okażą się puste. Nic bardziej mylnego. 
Po prostu tak lekkie ciasto, doskonałe do przecinania 
i smarowania wszystkim, co ulubione.

Składniki:
proporcje na 8 sporych rogalików

1 szklanka - z czubem mąki pszennej 
25 gram świeżych drożdży
1/4 szklanki ciepłego mleka
2 łyżki cukru
1 łyżeczka miodu
1 jajko
2 łyżki miękkiego masła lub oleju
szczypta soli

Wykonanie:
Podgrzewamy delikatnie mleko z cukrem i miodem, 
wkruszamy do niego drożdże, mieszamy 
i odstawiamy na 15 minut, by zaczyn troszkę podrósł.
Do sporej miski przesiewamy mąkę, sól, wbijamy żółtko, 
wlewamy wyrośnięty zaczyn i zagniatamy - ciasto powinno 
szybko stać się zwarte i gładkie, nie lepić się do dłoni i ścianek miski.
Po chwilce zagniatania dodajemy miękkie masło 
i wyrabiamy jeszcze przez chwilę, wgniatając je w ciasto.
Gdy powstanie gładka kula, odstawiamy ją pod przykryciem
- dosłownie na czas wyciagnięcia wałka do wałkowania 
i przygotowania blachy z piekarnika.
Drożdżową kulę rozwałkowujemy dość cienko, na kształt koła, 
które radełkiem lub nożem dzielimy na 8 równych trójkątów.
Zwijamy rogaliki. Oczywiście można na tym etapie posmarować 
trójkąty ulubionym nadzieniem, powidłem, czekoladą, konfiturą,
ja zostawiłam wersję bez dodatków, by już upieczone przekrajać 
i smarować tym, na co przyjdzie ochota.
Zwinięte rogale smarujemy pozostałym po żółtku białkiem, 
układamy na blaszce wyłożonej papierem i wkładamy do piekarnika
rozgrzanego do temperatury 40 - 50 stopni, 
by podrosły przez 10 - 15 minut. 
Po tym czasie podwyższamy temperaturę do 190 stopni 
i pieczemy je na rumiano - wystarczy 20 minut. 
Kontrolujcie, czy nie rumienią się za bardzo.
Gotowe wyciągamy i po chwili kroimy, albo i nie.
Pyszne, choć dość nerwowe to moje śniadanie.
Wam życzę tylko wersji "pyszne".
Spokojnego pieczenia.







niedziela, 23 stycznia 2022

Tort śmietankowo - czekoladowy z pomarańczowym akcentem


Zależało mi, by zrobić nim wrażenie. 
Bardzo żałuję, że wrażenia nie zrobiłam. 
Gdyby tylko gość, który miał docenić jego zalety, 
dostał jeden kawałeczek na talerz - doceniłby. 
Niestety, wizyta odwołana. 
Aktualnie bezpieczniej nie planować, 
nie przewidywać, już na pewno nie z wyprzedzeniem kilkudniowym. 
Mimo wszystko, pozostaje mieć nadzieję, 
że to co w planach, zdążymy zrealizować. 
Tak więc tort przepyszny, ale ten komu dedykowany, tego nie potwierdzi.
Ja tylko mogę zapewnić - nieskomplikowany w wykonaniu, 
z idealnie dobranymi składnikami, tworzącymi lekką, wyważoną, 
śmietanowo - czekoladową, spójną całość.
Pomarańczka robi swoje, uzupełniając 
czekoladowo - kakaowe masowe wypełnienie.
A biszkopcik jak puszek. A na wierzchu posmak kawki. 
A ja trochę na siłę, ale doszukałam się pozytywów zaistniałej sytuacji, 
czyli niezaistniałego spotkania. 
Część tortu została na jutro.

Składniki biszkopta:
2 jaja rozmiar L
80 gram cukru
80 gram mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka wody

Składniki mas:
500 ml śmietanki 30 %
120 gram herbatników kakaowych, użyłam okrągłych "Krakusków"
100 gram mlecznej czekolady
1 opakowanie śmietan - fixu
125 gram serka mascarpone
2 łyżki cukru pudru
1 płaska łyżka kawy rozpuszczalnej w proszku
100 gram dżemu pomarańczowego
1 łyżka galaretki pomarańczowej
1/2 szklanki wody z sokiem cytrynowym - na poncz

Wykonanie:
Biszkopt:
proporcje na tortownicę o średnicy 20 cm

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, 
pod koniec ubijania dosypując powoli cukier.
Do kremowej i lśniącej masy białkowej, dodajemy pojedynczo żółtka, 
cały czas ubijając, już na zwolnionych obrotach.
Wlewamy łyżkę wody ( może być letnia, z kranu )
i przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. 
Mieszamy składniki delikatnie łyżką lub szpatułką 
i przelewamy do wyłożonej papierem tortowniczki.
Pieczemy około 20 minut w 180 stopniach. 
Biszkopt powinien wyrosnąć dość wysoki i zarumienić się.
Upieczony wyciągamy z piekarnika i po zupełnym przestudzeniu 
przekrajamy na dwa blaty - mogą być równe, 
jednak ja dolną część zostawiłam wyższą, górę dość cienką. 

Masy:
Dżem pomarańczowy podgrzewamy w rondelku, 
gdy jest wystarczająco ciepły wsypujemy galaretkę, 
mieszamy do jej rozpuszczenia i wkładamy żelkę do lodówki, 
by troszkę stężała przed wyłożeniem na biszkopt.

Teraz przygotowania trzech rodzajów mas:
1. Do miski lub głębokiego talerza ścieramy 
czekoladę - na tarce o grubych oczkach.
Herbatniki miksujemy na proszek, który wsypujemy
do drugiej miski lub talerza.
2. Schłodzoną mocno śmietanę ubijamy na sztywno, 
pod koniec ubijania wsypujemy opakowanie śmietan - fixu. 
3. Do miseczki z sproszkowanymi ciastkami 
przekładamy 1/3  ubitej śmietanki, 
mieszamy łyżką, aż powstanie jednolita, bardzo gęsta masa.
4. Do pozostałej w naczyniu ubitej śmietany 
dokładamy 125 gram serka mascarpone, 
wsypujemy 2 łyżki cukru pudru i miksujemy do połączenia. 
5. Połowę otrzymanej masy przekładamy do talerza 
z wiórkami czekoladowymi, mieszamy.
6. Do pozostałej ubitej z serkiem śmietany 
wsypujemy kawę rozpuszczalną i miksujemy.

Składanie tortu:
Dolny blat biszkoptowy wkładamy do tortownicy, 
ponczujemy wodą z sokiem cytrynowym i zapinamy obręczą. 
Wykładamy masę z ciastkami - jest bardzo gęsta i zwarta, 
wygodnie do jej rozprowadzenia użyć zwilżonej łyżki.
Na wygładzoną masę ciasteczkową wykładamy 
masę z czekoladą, również wygładzamy łyżką 
i przykładamy drugą częścią biszkopta. 
Ciasto ponczujemy i rozsmarowujemy równo tężejącą żelkę.
Na warstwę pomarańczową wykładamy pozostałą śmietanę - kawową. 
Wygładzamy powierzchnię. Torcik wykończyłam kruszonką 
z kakaowych herbatników i wiórkami czekoladowymi.
Ciasto jest ciekawe i w smaku i w strukturach. 
Biszkopt puszysty, pomiędzy nim masy o różnych konsystencjach
- zwarta i kremowa ciasteczkowa, 
delikatne masy z wiórkami czekolady i kawą
i jeszcze kontrastujący akcent w formie żelki pomarańczowej. 
Pyszny, nie przesłodzony i dość szybki w wykonaniu, 
dzięki temu, że baza śmietanowa do wszystkich mas ubijana jest jednocześnie.
Polecam serdecznie, z rozczarowaniem subtelnym podkreślając, 
że nadaje się wzorcowo nie tylko na poczęstunek 
mający wywołać wrażenie :).











środa, 19 stycznia 2022

Lekka bułka śniadaniowa z bakaliami


Następnym razem dodam więcej bakalii :).
Będzie następny raz - w któryś z wczesnych, ale niewymagających pośpiechu poranków.
Ta oto bułeczka zbyt długich przygotowań nie wymaga, 
ale przyjemnie z jej udziałem przeciąga się w czasie poranne śniadanie. 
Na ciepło jest najlepsza, więc zapakowana na wynos traci wiele.
Bardzo lekka, mało wilgotna, może bliżej jej przez to do weka niż do chałki.
Posiada tylko łyżkę oleju i połówkę jajka w sobie. Niewiele ma też cukru, 
smak wystarczająco podkręcają bakalie, 
na które w mojej bułeczce trafiałam zbyt rzadko. 
Tak więc dziś przepis na przyjemne, długie, lekkie i ciepłe śniadanie, 
z masłem, miodem, konfiturą, serkiem pleśniowym - jak najbardziej.
A pojedyncza kromeczka nie waży prawie nic :)

Składniki:
Proporcje na keksówkę długości 24 cm

1/2 szklanki ciepłego mleka
1 łyżka drożdży instant
1 jajko rozbełtane w szklance
2 łyżki cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1/2 łyżeczki soli
250 gram mąki pszennej
1 łyżka oleju roślinnego
1 łyżka syropu klonowego lub miodu
1/ 2 szklanki bakalii - żurawina, pestki dyni, rodzynki

Wykonanie:
Do dużej miski wlewamy ciepłe mleko, wsypujemy drożdże, cukry, 
wlewamy olej i mieszamy trzepaczką do połączenia składników.
Wlewamy połowę z wcześniej rozbełtanego w szklance jajka, 
syrop klonowy i przesiewamy mąkę z solą. Zagniatamy ciasto. 
Jeśli jest zbyt lepiące, dosypujemy troszkę mąki. 
Dodajemy bakalie - postawcie raczej na żurawinę, 
choć rodzynki też się sprawdzą. Przynajmniej 1/2 szklanki.
Ciasto wystarczy zagniatać dwie, trzy minuty,
by stało się sprężyste i nie lepiło do ręki.
Wyrobione wkładamy razem z miską do piekarnika nagrzanego do 40 - 50 stopni, 
na około 30 minut - powinno w tym czasie znacznie powiększyć objętość. 
Wyrośnięte wyciągamy, zagniatamy raz jeszcze kilka razy 
i przekładamy do keksówki. Moja była silikonowa, 
więc nie wymagała wykładania papierem i natłuszczania.
Przez środek nożem robimy nacięcie. 
Powierzchnię smarujemy pozostałą połową jajka. 
Ponownie wkładamy foremkę do wyrośnięcia, do 50 stopni. 
Po 30 minutach ciasto powinno urosnąć powyżej krawędzi keksa, 
zwiększamy wówczas temperaturę do 180 stopni 
i od chwili jej osiągnięcia pieczemy około 20 - 25 minut. 
Ostatnie 5 minut pod folią, jeśli wierzch zarumieni się za szybko.
Wyciągamy, chwilkę zostawiamy w foremce, 
po czym wykładamy na kratkę kuchenną. 
Wystarczy wstrzymać się 10 minut 
i można zaczynać śniadanie i długo nie kończyć :)








niedziela, 16 stycznia 2022

Tort kawowo - czekoladowy z gruszką w galaretce


Tort, z okazji powrotu kogoś po... dwudniowej nieobecności. 
W związku z powyższym zrobiony w dniu wyjazdu, by zdążył się przegryźć. 
Więc w zasadzie równie dobrze można go uznać za pożegnalny ;). 
Ale, kwestia długości rozstania w tym przypadku jest podrzędna. 
Grunt, że wyjazd i powrót szczęśliwie zakończony.
Co do tortu - główną rolę miała odegrać kawa. 
I odegrała, jednakże nie dominuje nad pozostałymi smakami.
Tort jest bardzo subtelny w smaku, zrównoważony. 
Biszkopt jest przyjemnie puszysty, 
sprawia wrażenie, że z masami łączy się w jednolitą całość, 
bez zachowania piętrowych, typowo tortowych warstw.
Akcentem kontrastującym jest dodatek gruszki zatopionej w galaretce cytrynowej.

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 22 cm, 
lub kwadratową blaszkę o podobnej powierzchni

Biszkopt kawowy:
3 jajka rozmiar L
1/2 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki drobnego cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżeczka drobno zmielonej kawy
3 łyżki mocnego, zaparzonego i wystudzonego espresso
poncz: 1/2 szklanki zaparzonej kawy 
z dodatkiem likieru Bayleys ( 3 - 4 łyżki ) 

Masa czekoladowa:
1 jajko rozmiar L
75 gram cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżka gorzkiego kakao
1 opakowanie budyniu waniliowego
szczypta soli
100 gram mlecznej albo deserowej czekolady
70 gram masła w temperaturze pokojowej

Masa śmietanowa na wierzch ciasta:
200 ml śmietanki kremówki 30 %
100 gram mlecznej czekolady
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej w proszku

Dodatkowo: 
2 duże, twarde gruszki 
1 opakowanie galaretki cytrynowej
opakowanie herbatników Petit Beurre - 200 gram

Wykonanie biszkopta:
Białka ubijamy na sztywno, partiami dosypujemy cukier. 
Gdy masa stanie się sztywna i lśniąca jak krem, miksując na wolnych obrotach
dodajemy po jednym żółtku i wlewamy wystudzone espresso. 
Odkładamy mikser, wsypujemy przesiane mąki z kawą, 
krótko mieszamy łopatką, uważając by masa pozostała puszysta, napowietrzona.
Przelewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia 
i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni - pieczemy 30 minut.
Wyciągamy i studzimy. Po zupełnym przestudzeniu kroimy na dwa równe blaty.

Wykonanie mas:

Masa czekoladowa:
W rondelku mieszamy trzepaczką jajko z cukrem i solą, 
wsypujemy budyń, kakao, wlewamy mleko, 
mieszamy i stawiamy na niewielkim ogniu. 
Mieszając doprowadzamy do wrzenia.
Gdy masa zabulgocze, wrzucamy kosteczki mlecznej czekolady, 
mieszamy do rozpuszczenia. 
Masę przelewamy z rondla do miseczki, przykrywamy folią, 
tak by dotykała bezpośrednio powierzchni masy. 
Wkładamy do lodówki do przestudzenia.
Zimną masę dzielimy na pół. Jedną część miksujemy 
na gładki krem z miękkim masłem, 
gdy się dokładnie połączą dodajemy drugą połowę masy 
i znów miksujemy do połączenia.

Masa śmietanowa:
Śmietankę do ubijania warto przygotować dzień wcześniej, 
lub przynajmniej kilka godzin przed ubijaniem,  
by masa zdążyła dobrze się schłodzić. 
Śmietankę podgrzewamy w rondelku ( nie zagotowujemy ), 
gorącą zalewamy kosteczki czekolady w miseczce. 
Odczekujemy minutę i mieszamy, by czekolada się dokładnie rozpuściła, 
dosypujemy kawę, mieszamy i wstawiamy do lodówki. 
Przed wyłożeniem na wierch tortu, ubijamy na sztywno.

Gruszki w galarecie:
Dwie gruszki obieramy, kroimy w plasterki lub kosteczkę, 
wrzucamy do rondelka i prażymy do miękkości 
podlewając niewielką ilością wody.
W szklance gorącej wody rozrabiamy galaretkę cytrynową, 
chłodzimy i wrzucamy do niej przygotowane gruszki. 
Wkładamy galaretkę do lodówki i pilnujemy, by masa zupełnie się nie ścięła. 

Składanie tortu:
Na spód blaszki wykładamy herbatniki, nasączamy je ponczem 
( najwygodniej zanurzać je w całości 
na kilka sekund w ponczu przelanym do miseczki).
Nasączone ciastka smarujemy cienką warstwą masy czekoladowej, 
( tak około 1/3 masy), przykładamy pierwszym blatem biszkopta. 
Ponczujemy go dość obficie, wykładamy punktowo 
na całej powierzchni większość gruszek, 
wyciągając je z tężejącej galaretki za pomocą łyżeczki lub widelca. 
Pozostałe gruszki z galaretką wkładamy do lodówki, 
do całkowitego zastygnięcia.
Na gruszki wykładamy pozostałą masę czekoladową, 
przykładamy drugim blatem biszkopta i ponownie go ponczujemy.
Na wierzch wykładamy ubitą czekoladowo - kawową śmietankę.
Na środku układamy rządek pozostałych gruszek z kryształkami galaretki.
Tort oczywiście uzyskuje pełnie swoich możliwości na drugi dzień, 
ale dobrze przechowuje się nawet trzy, cztery dni.
Polecam serdecznie - głównie smakoszom kawy, 
ale również tym, którzy pragną uczcić czyjś odjazd lub przyjazd.
Z peronu nr 1 lub 2.
Z transparentem powitalnym w dłoni lub bez. 
Ja miałam transparent :)








sobota, 15 stycznia 2022

Biszkopt orzechowo - kawowy z daktylami i masami na bazie mascarpone

Miał pozostać biszkoptem. 
Lekkim, małym, keksowym, puszystym, o kawowym posmaku, 
z kawałeczkami daktyli w swym przekroju.
Stał się dwuwarstwowym, doskonałym ciastem tortowym 
- wilgotnym, lekkim, smacznie skomponowanym. Bo..
Wracałam do domu z zakupionym przed momentem 
kremem orzechowo - czekoladowym z kawałkami orzechów laskowych
z serii Mister CHOC z Lidla.
Rewelacyjność kremu potwierdzona została już w samochodzie ;)
Wchodząc do domu, wiedziałam zatem, że rano upieczony biszkopt
będzie podkładem pod to, co zawierał odkręcony słoiczek.

Tak jak i biszkopt, masy zrobiłam błyskawiczne i w sposób absolutnie banalny.
Miałam mascarpone w lodówce. Miałam też jogurt grecki.
I tak oto - nie planowałam, a mam tort w lodówce. 
W formie keksa, ale bez wątpliwości to tort.
Jeśli jutro będzie jeszcze lepszy od tego kawałka 
ukrojonego chwilę po przełożeniu masami ( będzie, to oczywiste ),
wpisuje do do rankingu - ulubionych - prostych - pewnych - szybkich. 
No i nieplanowanych.

Składniki:
Biszkopt:
3 jajka rozmiar L
1/3 szklanki cukru ( dałam trzcinowy )
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1/2 szklanki mąki pszennej
1 łyżka mąki pełnoziarnistej ( można pominąć )
1 łyżka budyniu śmietankowego
1 pełna łyżeczka kawy Inki lub rozpuszczalnej w proszku
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 pełna łyżka mielonych orzechów - u mnie laskowe
6 -7 pokrojonych dość drobno daktyli
poncz: 1/4 szklanki mocnej kawy z 3 łyżkami likieru Baileys

Masa jasna:
125 gram mascarpone
2 - 3 łyżki jogurtu greckiego
1 łyżka cukru pudru
1/2 łyżeczki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią

Masa ciemna:
125 gram mascarpone
2 pełne łyżki kremu orzechowo - czekoladowego
1 łyżka jogurtu greckiego
ewentualnie 1 łyżeczka kawy Inki lub rozpuszczalnej.

Wykonanie:
Biszkopt:

Jajka rozdzielamy, białka ubijamy za szczyptą soli na gęstą masę. 
Gdy staną się sztywne, dosypujemy stopniowo cukier 
i miksujemy na lśniący, sztywny krem. 
Pojedynczo, cały czas miksując dodajemy po żółtku.
Obie mąki przesiewamy i mieszamy z budyniem, 
kawą, proszkiem do pieczenia i orzechami. 
Wsypujemy wszystkie suche składniki do masy jajecznej 
i mieszamy szpatułką dokładnie, ale delikatnie, 
masa ma pozostać napowietrzona i gładka. 
Wsypujemy obtoczone w mące daktyle, 
mieszamy i tak przygotowaną masę przelewamy do formy 
- u mnie silikonowa keksówka o długości 24 cm.
Pieczemy w 180 stopniach około 30 minut, 
wyłączamy piekarnik i po 5 minutach biszkopt wyciągamy.
Studzimy zupełnie i przekrajamy na trzy równe blaty.

Wykonanie mas:
Wszystkie składniki masy jasnej wkładamy do miseczki i miksujemy,
bardzo krótko, by nie rozrzedzić mascarpone. 
Składniki masy ciemnej również wkładamy 
jednocześnie do miseczki i szybko miksujemy.

Składanie ciasta:
Spodni blat biszkopta wkładamy do foremki, 
ponczujemy kawą z likierem i wykładamy masę jasną.
Przykładamy środkowym ciastem, ponczujemy, 
wykładamy masę orzechowo - czekoladową i przykładamy trzecim, 
również wcześniej naponczowanym blatem wierzchnim. 
Wkładamy keksowy torcik do lodówki. 
Moje wykończenie - polewa, którą widać na zdjęciach, 
to śmietana 18 % zagotowana z cukrem pudrem i kakao.
Jutro tort - keks będzie przegryziony i zdetronizuje zapewne drożdżowe faworki, 
na degustacje i pieczenie których się wybieram. 
Wezmę torcik na dokładkę. 
Będzie niebezpiecznie słodko. 








niedziela, 9 stycznia 2022

Kremowy sernik bez spodu, z czekoladowym wierzchem




Dziś szybko, bo od pewnego czasu działam w ciągłym pośpiechu, 
jeśli nie w panice. 
Unikam słowa histeria, choć również wpasowałoby się tu, jak najbardziej. 
Spieszę się z dopełnieniem zobowiązań, które stanowią wyzwanie nie lada.
Piszę, poprawiam, sprawdzam, zmieniam, piszę i się spieszę. 
Czasem pisanie bywa zobowiązaniem. 
Przykrym, bo narzuconym i ubranym w ramy terminowości. 
Ale, dziś zamykając zakładkę z dokumentem męczącym i priorytetowym,
otwieram blogowe strony. Dziś ciasto równie szybkie, jak ten oto wpis. 
Zatem bez przedłużania, wstępów zawiłych - upiekłam rewelacyjny sernik.
Prosty, bez spodu, o kremowej, delikatnej konsystencji, którą lubię najbardziej.  
Jeśli czasu macie zbyt mało na czynienie wypiekowych szaleństw, 
zostawcie je na inny moment. 
Tym razem postawcie na mój sernik. 

Składniki masy serowej:
proporcje na tortownicę o średnicy 24 - 26 cm

Składniki powinny mieć temperaturę pokojową!
1 kg twarogu wiaderkowego - tłustego, nie wymagającego dodatku masła
250 gram serka mascarpone
4 jajka
1 budyń waniliowy bez cukru
150 gram mleka zagęszczonego słodzonego - z tubki
1/3 szklanki - 100 gram śmietanki 30%
2/3 szklanki cukru
szczypta soli
skórka starta z 1/2 cytryny

Składniki kremu czekoladowego na polewę:
1 tabliczka czekolady deserowej
1/2 tabliczki czekolady mlecznej 
1/2 szklanki śmietanki 30 %

Wykonanie masy serowej:
Jaja wbijamy do miski, wsypujemy cukier i miksujemy chwilkę, 
tylko do rozpuszczenia cukru. 
Dodajemy sery, wlewamy mleko skondensowane, 
śmietankę, wsypujemy budyń, szczyptę soli 
i wszystko dokładnie miksujemy, około 2 - 3 minut. 
Ścieramy skórkę cytrynową i mieszamy do połączenia.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia - spód i boki. 
Przelewamy masę serową i wkładamy do piekarnika 
do temperatury 160 stopni na około 90 minut. 
Sernik jest gotowy, gdy środek ciasta wyrówna się z brzegami,
a powierzchnia stanie się zupełnie płaska.
Jeśli po 90 minutach wnętrze nadal jest lekko zapadnięte, 
zmniejszamy temperature do 100 stopni i dopiekamy ciasto 
do momentu wyrównania się środka z brzegami. 
Sernik wyrasta bardzo wysoki.
Po wyłączeniu temperatury, zostawiamy wypiek w zamkniętym piekarniku 
przez około godzinę, po tym czasie uchylamy drzwiczki. 
Ciasto zapadnie się nieznacznie, wgłębienie zostanie wykorzystane 
do wypełnienia grubą warstwą polewy, w zasadzie masy czekoladowej.

Wykonanie masy czekoladowej - polewy:
Śmietankę podgrzewamy w rondelku, uważając by się nie zagotowała.
Czekolady połamane na kostki wkładamy do miseczki, zalewamy gorącą śmietanką.
Po dwóch minutach dokładnie mieszamy, do uzyskania czekoladowego kremu. 
Studzimy i wylewamy w zagłębienie w przestudzonym zupełnie już serniku.
Wkładamy ciasto do lodówki na cała noc.
I cóż.. jest  kremowy, delikatny, miękki. 
Dzięki temu, że nie posiada spodu jest lekki, 
wszystkie doznania smakowe zaczynają się 
i kończą na masie serowej.
Czekoladowe, kremowe wykończenie jest idealnym uzupełnieniem.
Propozycja idealna dla ceniących proste przepisy na dobre i klasyczne ciasta. 
W klasykę się zapędzając, można do masy dodać garść 
namoczonych w herbacie lub alkoholu rodzynek, 
ale czy w ogóle jeszcze poważa się serniki z rodzynkami? 
Istotnym jest, że spód ciasta nie podchodzi wilgocią, 
co często zdarza się w sernikach bez zabezpieczenia 
w postaci podkładu ciasteczkowego, kruchego, drożdżowego.
Serniczek idealnie się przechowuje, nie twardnieje w lodówce, 
nie wysycha dzięki polewie, 
zatem można cieszyć się nim przynajmniej przez cztery dni.
Proponuje Wam dziś tak naprawdę jeden z prostszych, 
ale absolutnie pewnych przepisów na tradycyjny wypiek.
I jak to sernik, odnajdzie się w każdych okolicznościach.
Wymaga wprawdzie wielu składników, ale po zaopatrzeniu się w nie, 
pozostaje tylko miksowanie w odpowiedniej kolejności.
Niestety nie posiadam zdjęcia sernika w całości, przed rozkrojeniem. 
Moje niedopatrzenie, a dość szybko po postawieniu ciasta na stole 
połowa znalazła się na talerzykach. A po chwili została ćwiartka, pyszna ćwiartka. 
Polecam serdecznie.

niedziela, 26 grudnia 2021

Miodowe, wigilijne pierniczki

Wigilijny poranek rozpoczynam od pieczenia pierniczków. 
Uparcie, od kilku lat wstaję wcześnie na tyle, by zdążyć.
Dopiekam kolejne, do tych upieczonych wcześniej, 
z zupełnie innych przepisów.
Przez najbliższe tygodnie będą w słoikach,  
których odkręcanie, to wspomnienie smaków i zapachów grudnia.
Część pierniczków dołączana zostaje do prezentów, 
część zjadana jest w trybie natychmiastowym, na świeżo. 
24 grudnia sięgam do tego właśnie przepisu, 
na pierniczki niezmiennie ulubione, choć odmiennie pyszne. 
Proporcje rodzaju przypraw nie są takie same, 
smak użytego miodu również ma ogromne znaczenie.
Twardość zależy od grubości jaką im nadacie, 
rozwałkowane na grubość około 0,5 cm,
rumienią się po 10 - 12 minutach pieczenia, 
są chrupiące z zewnątrz, w środku dość miękkie, ale nie puchate.
Przepis zapisałam lata temu, oglądając jeden 
z przedświątecznych programów kulinarnych. 
Że też nie zaproponowałam Wam ich dotąd..
Drugi dzień Świąt, za oknem 11 stopni mrozu. 
Plany na dziś - " nic nie muszę ". 
Ten poranek, jeszcze ciemny i wczesny, wykorzystam jednak na ten wpis. 
Gwiazdkę z orzeszkiem podgryzam do drugiej już kawy
i pomimo planów nic-nie-muszenia wiem, 
że ten post muszę opublikować. Teraz :)
Moje wigilijne pierniczki.

Składniki:
220 gram miodu - jasnego
125 gram cukru - u mnie brązowy
50 gram masła
1 jajko rozmiar L
szczypta soli
około 500 gram mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki przyprawy piernikowej
1 łyżeczka kawy zbożowej
1/2 łyżeczki mielonych goździków

Wykonanie:
W rondlu umiejscawiamy cukier, miód i masło. 
Podgrzewamy, rozpuszczamy na gładką masę i studzimy. 
Na mroźnym balkonie wystarczy 10 minut, by masa przestygła,
w tegoroczną Wigilię moja masa po 5 minutach zaczęła przymarzać do dna.
Przelewamy zawartość schłodzonego rondla do dużej miski, 
wlewamy jajko, wcześniej rozbełtane w szklance z solą. 
Ubijamy masę trzepaczką, do dokładnego połączenia z jajkiem.
Przesiewamy teraz stopniowo mąkę z przyprawami 
i proszkiem do pieczenia, tak na trzy, cztery raty. 
Cały czas mieszamy, potem zagniatamy, 
kontrolując, czy ciasto jest już wystarczająco zwarte i nie lepi się do rąk. 
Dlatego nie polecam wsypywać na raz całej mąki,
może okazać się, że 400 - 450 gram w zupełności wystarczy. 
Są dwie szkoły dodawania przypraw 
- w przepisie przeze mnie zapisanym, 
dodaje się je do mąki. Ja z reguły dodaję je na etapie 
rozpuszczania miodu z cukrem i masłem, 
by podgrzały się razem z tymi składnikami. 
Gotowe, zagniecione ciasto nie wymaga chłodzenia. 
Od razu rozwałkowujemy je na blacie podsypanym mąką, 
wycinamy kształty - mogą być i duże i małe, 
pierniczki troszkę puchną ale nie nabierają kształtu poduszek.
Pieczemy ułożone w odstępach na blaszce wyłożonej papierem,
około 10 - 12 minut - nie dłużej, by pozostały delikatne. 
Jeśli je przepieczecie, tez będą smaczne - będą miały szansę 
mięknąć w słoikach i puszkach do wiosny.
Tak więc, oto mój rytuał wigilijnego poranka. 
Świętujmy, dziś jeszcze pełnoprawnie. 
I świątecznie jeszcze życzę:
wiary w spełnianie najbardziej optymistycznych scenariuszy 
i najpiękniejszych, niespodziewanych zwrotów, 
w tych przewidzianych już scenariuszach.