środa, 13 listopada 2024

Kremowy sernik na mascarpone - keto


11 - tego listopada świętowaliśmy.
Patriotycznie, biało - czerwono, a w samo południe 
wielu z nas z hymnem na ustach.
Wstałam wcześniej niż zamierzałam i wolny poranek wykorzystałam 
na skomponowanie serniczka.
Polecam go dziś, z dwudniowym poślizgiem i z pełnym przekonaniem,
bo został przetestowany na świeżo, prawie ciepły, 
jak również po dwóch dniach spędzonych w lodówce. 
Jest wyjątkowy. Wyjątkowo kremowy, przyjemnie lekki jednocześnie.
Nie zbyt słodki, ale wanilia, pomarańcza i akcent gorzkiej czekolady 
rekompensują brak nadmiernej słodkości w serowej masie.
Dla osób na diecie nisko - węglowodanowej będzie w punkt. 
Wróciłam do domu, właśnie w dniu świątecznym, po krótkim wyjeździe.
Po powrocie dobrze było zrobić coś we własnej kuchni, 
nie szukając niczego i doceniając to, że jestem u siebie.
Serniczek jest wyjątkowo szybki i prosty do wykonania - 
wszystkie składniki masy miksujemy wkładając je do miski 
w określonej kolejności. Z uwagi na tak sporą ilość sera mascarpone, 
nie wymaga użycia dodatkowego tłuszczu.
Masa po przestudzeniu jest spójna, nie rozsypuje się przy krojeniu 
i każdy kawałeczek ładnie prezentuje się na talerzu.
Polecam zatem również na świąteczne talerze, 
które już całkiem niedługo ustawimy na stole.
Dziś pada śnieg..:)

Składniki:
Masa serowa:
składniki w temperaturze pokojowej, tj. wyciągnięte 
z lodówki przynajmniej 2 godziny przed przygotowaniem masy

750 gram serka mascarpone
250 gram serka Mój Ulubiony
100 ml śmietanki 18 % - słodkiej
5 łyżek erytrytolu lub innego słodzika
1 opakowanie budyniu waniliowego - bezcukrowego
1 - 2 łyżeczki skórki startej z pomarańczy
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
4 jajka, rozmiar L

Masa czekoladowa:
250 gram serka mascarpone
100 ml śmietanki 18 % - słodkiej
60 gram gorzkiej czekolady - 64% lub 70% kakao.
1 łyżka słodzika - erytrytolu

Na spód:
Paczka herbatników petitków - jasnych

Wykonanie:
Formę ( u mnie prostokątna o wymiarach 20 cm / 30 cm )
wykładamy papierem do pieczenia - wystarczy dno, boki smarujemy masłem.
Na dnie układamy jeden przy drugim herbatniki.

Masa serowa:
Do dużej miski wkładamy oba sery, wlewamy śmietankę, 
ekstrakt waniliowy, wsypujemy erytrytol i 1/2 łyżeczki soli. 
Miksujemy wszystko mikserem przez około 1 minutę 
do dokładnego połączenia składników. Następnie wsypujemy 
proszek budyniowy, skórkę z pomarańczy, miksujemy kilka sekund.
Wbijamy kolejno jajka, po dodaniu każdego miksujemy około 10 sekund, 
nie dłużej, by nie napowietrzać masy.
Jeżeli ilość słodzika jest w Waszym odczuciu zbyt mała, 
można dosypać jeszcze troszkę, do smaku.
Gotową masę przelewamy na ciasteczkowy spód.
Blaszkę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni. 
Po 15 minutach pieczenia zmniejszamy temperaturę do 150 stopni 
i pieczemy kolejne 45 minut. 
Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni 
i serniczek dopiekamy jeszcze około 10 minut.
Wyłączamy piekarnik, ciasto zostawiamy w środku przez około 30 minut, 
po tym czasie uchylamy drzwiczki i studzimy zupełnie.
Przestudzony sernik wkładamy do lodówki 
i przygotowujemy masę na pokrycie wierzchu.
Masa czekoladowa:
Podgrzewamy śmietankę prawie do wrzenia, 
wrzucamy do niej połamaną na kosteczki czekoladę, 
po minucie mieszamy, by powstał gładki, czekoladowy krem.
Serek mascarpone (w temperaturze pokojowej) wkładamy do miski, 
wsypujemy łyżkę erytrytolu, wlewamy czekoladowy krem
i miksujemy na jednolitą masę. 
Wykładamy ją równą, dość cienką warstwą na przestudzony serniczek, 
oprószamy kilkoma kostkami startej gorzkiej czekolady.
Osobom na diecie keto lub niskowęglowej, proponuje pominąć 
ciasteczka wykorzystane do wyłożenia spodu ciasta.
Serniczek można upiec w wersji "wiedeńskiej" czyli bez spodu, 
lub na kruchym cieście wykonanym według 
wybranego przepisu na ciasta bezcukrowe.
Ja działałam w pośpiechu, przy okazji zabrakło mi mąki migdałowej :).











wtorek, 29 października 2024

Torcik karmelowo - waniliowy z czekoladą


Późno, ciemno, czas już zimowy.
Spieszę z tym przepisem, bo kolejne dni to okazja, by zatrzymać się na chwilkę. 
Wspominać, wzruszać, uśmiechać do obrazów sprzed lat, 
w których obecni Ci, za którymi dziś tęsknimy.
Okazja, by usiąść do stołu i rozmawiać.
Proponuję przyjemnego towarzysza tych spotkań. 
Delikatny torcik.
Wspominacie smaki, które odeszły wraz z ich autorami?
Ja tak. Pierwszego listopada zapewne wrócą te wspomnienia.
Sporo ich w mej pamięci. A w Waszej?

Proponuję dziś naprawdę prosty, niewielki, wyjątkowy w smaku torcik.
Jasny, waniliowy biszkopt rolowany jak ślimaczek, masa bezproblemowa, 
nie grozi rozwarstwieniem, zważeniem, jest zwarta, kremowa 
i naprawdę smaczna. I chrupie w niej czekolada :)
Pewniak na świąteczny stół.

Składniki biszkopta:
proporcje na torcik o średnicy około 18 - 20 cm

4 jajka rozmiar L
100 gram cukru
80 gram mąki pszennej
20 gram budyniu waniliowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Składniki masy:
200 gram serka mascarpone o smaku karmelowym
200 gram serka naturalnego Bieluch 
2 łyżki cukru pudru
50 gram gorzkiej czekolady - drobno pokrojonej
2 łyżki mleka skondensowanego o smaku karmelowym - u mnie z mleko z tubki

Dodatkowo:
do nasączenia biszkopta:
1/2 szklanki wody z sokiem cytrynowym i cukrem
do wykończenia wierzchu:
150 ml śmietanki kremówki 30 %
1 łyżka cukru pudru
śmietan - fix
kilka kostek gorzkiej czekolady startej na tarce o drobnych oczkach.

Wykonanie:
Biszkopt:
Jajka rozdzielamy, białka wkładamy do dużej miski 
i ubijamy ze szczyptą soli na wysokich obrotach miksera na sztywną pianę. 
Po zesztywnieniu masy, dosypujemy w kilku ratach cukier, cały czas ubijając. 
Gdy piana stanie się lśniąca i sztywna, zmniejszamy obroty miksera 
i dodajemy po jednym żółtku, w odstępach około półminutowych.
Po wmieszaniu wszystkich żółtek przesiewamy mąkę połączoną 
z proszkiem budyniowym i proszkiem do pieczenia. 
Odkładamy mikser i mieszamy całość za pomocą szpatułki lub łyżki,
bardzo delikatnie, by masa pozostała lekka i napowietrzona.
Blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia 
i na całej jego powierzchni rozsmarowujemy masę biszkoptową,
wyrównujemy brzegi i powierzchnię. 
Wkładamy blaszkę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, 
bez termoobiegu, na około 15 minut. 
Biszkopt powinien zarumienić się delikatnie.
Po upieczeniu wyciągamy ciasto z piekarnika 
i przekładamy na wilgotną, bawełnianą ściereczkę - papierem do góry. 
Papier od razu delikatnie odrywamy, biszkopt rolujemy 
w roladę razem ze ściereczką 
i pozostawiamy do przestudzenia na około 10 minut.
Dzięki temu ciasto nabierze elastyczności i miękkości.
Po przestudzeniu roladę rozwijamy i ponczujemy wodą z cytryną.
Na tak przygotowany biszkopt wykładamy całą 
masę karmelową - równą, dość cienką warstwą.
Masa:
Serek Bieluch ( z lodówki ) wkładamy do miseczki, 
dodajemy do niego mleko skondensowane i cukier puder. 
Miksujemy chwilkę, dodajemy serek mascarpone ( z lodówki )
i ponownie miksujemy - nie za długo, tylko do połączenia w gładki krem.
Wsypujemy pokrojoną drobno gorzką czekoladę i mieszamy.

Po rozsmarowaniu masy na biszkopcie, 
tniemy go ostrym nożem na sześć równych pasków, wzdłuż dłuższego boku.
Paski rolujemy jak ślimaczki, zaczynamy od pierwszego, 
doklejamy do niego kolejny i kolejny, aż powstanie pokaźnych rozmiarów ślimak.
Wkładamy go do tortownicy, której dno wykładamy papierem do pieczenia.
Schodzoną śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, 
można dodać opcjonalnie pół opakowania śmietan - fixu.
Śmietanką smarujemy wierzch torcika,
posypujemy wiórkami startej gorzkiej czekolady.
Nic więcej nie potrzeba. 
Torcik wkładamy na kilka godzin do lodówki. 
Smacznego!







sobota, 26 października 2024

Babeczki migdałowo - jabłkowe keto z airfryera


Znów mam mniej miejsca na blacie kuchennym.
Ale - coś za coś. Od kiedy miejsce to zajmuje bohater dzisiejszego wpisu
czyli mniej więcej od dwóch tygodni, codziennie zadaję sobie pytanie,
dlaczego tak długo zwlekałam z decyzją o nabyciu tego cudeńka. 
Airfryer dzielnie radzi sobie ze wszystkim, co do niego wsadzam. 
Było mięso w kilku odmianach, omlety, prażone jabłka, 
frytki, pieczona dynia, rybki, piernik, placki - wszystko szybko, 
ekonomicznie i jakoś tak czysto w kuchni..
Zanudzam natrętnie wszystkich wokół swoim entuzjazmem, dziś pora na Was.
Bo dziś upiekłam w ekspresowym tempie 14 - tu minut miękkie, 
ketogeniczne, bardzo przyjemne w strukturze 
(delikatne, wilgotne tak akuratnie) babeczki. 
Babeczki trzy - całkiem spore i jeden mały keksik, 
bo część ciasta włożyłam do mini formy keksowej.
Rewelacyjny przepis na szybki deser dla osób na diecie niskowęglowej, 
nie zawiera mąki, cukru.
Ciasto przygotowujemy błyskawicznie, w dwóch miskach.
Słodkości i wilgotności dodaje jabłuszko.
Oczywiście przepis można wykorzystać do babeczek 
pieczonych tradycyjnie w piekarniku, 
ale niezdecydowanych namawiam - nie żałujcie miejsca na blacie,
airfryer wart nawet małego przemeblowania w kuchni.
 
Składniki:
proporcje na około 6 - 8 babeczek - w zależności od pojemności foremek
składniki w temperaturze pokojowej

1/2 szklanki mąki migdałowej 
1/2 szklanki mieszanki do wypieków z podketo.pl
( może być wyłącznie pełna szklanka mąki migdałowej )
2 łyżki erytrytolu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1/4 szklanki mleka migdałowego ( może być inne roślinne lub zwykłe mleko ) 
1/4 szklanki roztopionego, przestudzonego masła
2 jajka rozmiar L
1 małe słodkie jabłuszko

Wykonanie:
Jabłko obieramy i kroimy w drobną kostkę.
W większej misce mieszamy ze sobą suche składniki - mąkę migdałową, 
lub mąkę i mieszankę do wypieków - jeśli jej używacie, 
proszek do pieczenia, cukier z wanilią, sól, erytrytol, cynamon. 
Dodajemy pokrojone w drobną kosteczkę jabłko.
W drugiej misce ubijamy ręczną trzepaczką jajka na delikatną pianę,
wlewamy mleko migdałowe, rozpuszczone masło, ekstrakt waniliowy,
mieszamy dokładnie.
Płynne składniki wlewamy powolutku do suchych 
i mieszamy łyżką do połączenia w jednolite, dość gęste ciasto.
Przekładamy do form na muffinki - można wykorzystać papilotki papierowe, 
silikonowe, lub mini keksówki.
Wkładamy babeczki do airfryera i pieczemy 
w 160 stopniach około 14 - 15 minut.
Wyciągamy, studzimy chwilkę w foremkach. Gotowe. 
Jeszcze ciepłe były dziś idealnym początkiem dnia, 
teraz po przestudzeniu, nadal miękkie i delikatne.
Polecam i zapowiadam kolejne szybkie 
i proste przepisy z wykorzystaniem airfryera.
Myślę o babeczkach piernikowych. 
Jutro niedzielny, wolny poranek, a to tylko 14 minut.. :)









sobota, 19 października 2024

Proste ciasteczka czekoladowo - korzenne

 
Proponuję dziś prawdziwie czekoladowe ciasteczka.
Nie wymagają czasu, cierpliwości i umiejętności wypiekowych.
Będą i tak rewelacyjne. Miękkie wewnątrz, chrupiące z zewnątrz.
Wszystkie składniki po prostu łączymy, schładzamy, formujemy i krótko pieczemy.
Przepis przydatny między innymi na spontaniczne, nieplanowane wyjazdy, 
na których możemy spotkać kilka osób, 
które z pewnością nie odmówią...
Wczorajsza pogoda nas zmotywowała,
szybka decyzja, szybka realizacja wyjazdu w plener. 
A pomiędzy szybki wypiek do zapakowania.
Ciacha idealnie się transportują :). 
Nie kruszą się, nie wysychają, nie rozpływają w słońcu. 
I nie wracają do domu, bo smakują wszystkim.
Wczoraj miały smak powolnego żegnania tej ciepłej jesieni.

Składniki:
wszystkie w temperaturze pokojowej
proporcje na około 12 ciasteczek

1 szklanka mąki pszennej tortowej - u mnie pół na pół z pełnoziarnistą
50 gram drobno posiekanej gorzkiej czekolady lub czekoladowych groszków
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki gorzkiego kakao
1 łyżeczka cynamonu lub przyprawy korzennej ( w wersji "ala pierniczek" )
1/2 szklanki drobnego cukru
2 jajka rozmiar M
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 gram masła - rozpuszczonego i przestudzonego

Wykonanie:
Masło rozpuszczamy w rondelku lub mikrofalówce i odstawiamy do przestudzenia.
Do większej miski wsypujemy wszystkie suche składniki, 
dodajemy pokrojoną drobniutko czekoladę, wbijamy jajka, 
wlewamy przestudzone masło, ekstrakt waniliowy 
i mieszamy dokładnie łyżką do połączenia w gęste, dość lepkie ciasto 
( można również zagnieść dłonią ). Wkładamy na godzinę do lodówki.
Po schłodzeniu formujemy z ciasta dłońmi kuleczki wielkości orzeszka włoskiego, 
układamy je w odstępach na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, pieczemy około 13 minut.
Wyciągamy, studzimy chwilkę na blaszce i przekładamy na talerz.
Można posypać cukrem pudrem, ale są śliczne z tymi pęknięciami..
Ciasteczka są naprawdę intensywnie czekoladowe, 
kawałeczki posiekanej czekolady pozostają widoczne w przekroju 
i są mocno wyczuwalne.
Dziś ciastka smakowały wyjątkowo. Pod nogami wilgotne, nie grabione od dawna liście, a te spadające - celowały na stół i talerzyki.




sobota, 5 października 2024

Prosty, miękki piernik z orzechami

Za wcześnie? Ależ skąd.
To już pora, by oswajać się z zapachem goździków i cynamonu.
Są terapeutyczne.
Nie oszukujmy się, każdego dnia intensywniej odczuwamy, że chłodniej, zimniej.
Zaglądnęłam do kilku blogów, czy ich autorzy również są zdania, 
że już nie jest za wcześnie. I zainspirowałam się. 
Upiekłam piernik zaskakujący. Zbyt prosty, by był rewelacyjny.
A jest rewelacyjny.
Świetny przepis " Prosty piernik z orzechami "
z bloga AniaPastuszka.pl. 
Zamieszczam w Kronice z wprowadzonymi
przeze mnie zmianami.
Dodałam jajko, mąkę żytnią zastąpiłam orkiszową,
olej zastąpiłam masłem, dałam mniej cukru 
i zmieniłam proporcje sody i proszku. 
Zawsze podkreślam, że pierniki to mój numer jeden
w rankingu wypieków wszelakich.
Ten spełnia wszystkie kryteria dobrego piernika 
- aromatyczny, delikatny ale intensywny. 
Nie wymaga dojrzewania, doskonały po upieczeniu, doskonały po kilku dniach,
Plus ogromny za brak wyczuwalnej sody oczyszczonej.
A najistotniejsze - to najprostszy piernik, 
jakim kiedykolwiek się tak delektowałam. 

Składniki:
wszystkie w temperaturze pokojowej

1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mąki orkiszowej jasnej
3 pełne łyżki miodu - u mnie jasnego - akacjowego
1 jajko rozmiar L
2/3 szklanki mleka
70 gram rozpuszczonego masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
20 gram przyprawy korzennej - tj. jedno opakowanie
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków, ziela angielskiego
szczypta soli
4 łyżki cukru pudru
1 szklanka orzechów włoskich, drobno pokrojonych

Wykonanie:
Na wstępie rozgrzewamy piekarnik - wykonanie ciasta to kwestia 10 minut.
Do sporej miski przesiewamy przez sito obie mąki, przyprawy korzenne, 
szczyptę soli, proszek do pieczenia i sodę. Mieszamy składniki trzepaczką. 
Wlewamy miód, wsypujemy cukier, wlewamy mleko, 
przestudzone masło oraz rozmieszane wcześniej w szklance jajko.
Wkładamy w składniki mikser - na wolnych obrotach miksujemy 
około minuty, zwiększamy obroty i miksujemy około 4 minut. 
Masa w tym czasie dokładnie się połączy, napowietrzy, 
stanie się kremowa i dość gęsta.
Odkładamy mikser i wsypujemy pokrojone orzechy. 
Mieszamy całość łyżką i przekładamy do keksówki 
o długości 24 - 26 cm wyłożonej papierem do pieczenia. 
Wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni 
i pieczemy około 45 - 50 minut. 
Pierniczek trzeba obserwować, powinien wyrosnąć wysoko 
ponad formę i malowniczo pęknąć wzdłuż.
Gdy środek pęknięcia jest suchy - ciasto jest upieczone. 
Dla pewności proponuję zrobić test wykałaczką.
Upieczony piernik studzimy 5 - 10 minut w piekarniku, 
po tym czasie otwieramy drzwiczki i wyciągamy do zupełnego wystudzenia.
Uległam jego zapachowi, pięknemu wyglądowi
i chęci wykorzystania go jako dodatek do zrobionych 
w tym samym dniu przez mamę powideł, rozkroiłam jeszcze ciepły. 
Cudowny duet. Powidła, ciepły piernik.
Nie, nie jest za wcześnie. 
Polecam, na już, teraz. 
I szybko, on jest bardzo szybki :)








niedziela, 29 września 2024

Drożdżówki dyniowo - cynamonowe w dwóch odsłonach

 

Na prośbę, wybrzmiałą już dość dawno. 
A ja odwlekałam pieczenie bułeczek drożdżowych  - do dziś. 
Dziś miałam czas. 
Zmarzłam na porannym, dość długim spacerze 
i czułam się w pełni usprawiedliwiona, gdy po powrocie 
zaszyłam się w ciepłej, niedzielnej kuchni.
Zagniotłam ciasto drożdżowe z dodatkiem dyni,
doskonałe na jesienne, pierwsze chłodne momenty, 
które motywują do otwierania pudełek z rękawiczkami i cieplejszymi szalikami.
Kolor bułeczek - to jeden z tych jesiennych odcieni złota,
zapach cynamonu i jabłek, dopełnia ten przytulny obraz.
Dzisiejsze drożdżówki to cała gama kolorów, 
smaków i skojarzeń wyłącznie ciepłych.

Składniki:
proporcje na około 12 - 14 drożdżówek

550 gram mąki pszennej 
7 gram drożdży instant
2/3 szklanki ciepłego, pełnotłustego mleka
3 łyżki puree z dyni - u mnie piżmowej
1/2 szklanki cukru
50 gram roztopionego masła
1 łyżeczka cukru waniliowego
szczypta soli
1 jajko rozmiar L
dodatkowo:
1 duże jabłko starte na tarce o dużych oczkach
1 pełna łyżeczka cynamonu
1 łyżka cukru - u mnie brązowego
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 żółtko - do posmarowania bułeczek

Wykonanie:

Mieszanka cynamonowa:
W małej miseczce mieszamy cukier, cukier waniliowy i cynamon.

Ciasto drożdżowe:
Suche składniki wsypujemy do dużej miski, 
tej w której będziemy wyrabiać ciasto. 
Mąkę proponuję przesiać przez sito, by ją napowietrzyć.
Ciepłe mleko, rozpuszczone masło i puree z dyni
( u mnie piżmowa, upieczona na wczorajszy obiad, 
i częściowo zmiksowana na gładkie puree )
dodajemy do suchych składników, wbijamy jajko 
i łączymy wszystko zagniatając dłonią do momentu, 
aż ciasto stanie się miękkie, delikatne 
i przestanie kleić się do brzegów miski i dłoni. 
Zagniatanie potrwać powinno przynajmniej około 5 minut.
Miskę z wyrobionym ciastem wstawiamy do piekarnika 
rozgrzanego do 40 stopni, na około godzinę - znacznie urośnie, 
ale raczej nie podwoi swej objętości.
Wyrośniętą kulę wyciągamy z miski, przekładamy na blat kuchenny, 
zagniatamy chwilkę, by nabrała elastyczności 
i dzielimy na dwie części - w proporcjach 1/3 i 2/3.
Większą część rozwałkowujemy na okrągły placek,
jak spód do pizzy o średnicy około 30 cm, posypujemy całą jego 
powierzchnię mieszanką cukrów i cynamonu, 
kroimy następnie nożem lub radełkiem na osiem trójkątnych kawałków. 
W każdym z trójkątów robimy kilka nacięć wzdłuż, 
zawijamy jak rogaliki i zlepiamy ze sobą ich rogi,
na kształt uszek z grzybami :). 
Możecie oczywiście zwinąć rogaliki bez udziwnień 
i pozostawić w kształcie croissantów.
Drugą, mniejszą część ciasta rozwałkujcie na prostokąt, 
wyłóżcie na niego starte, odciśnięte jabłuszko, 
zwińcie wzdłuż długiego boku i pokrójcie na 2 cm plastry.
Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia 
i układamy na niej rzędami drożdżówki.
Plastry z jabłkiem przecięciem do góry, jak cynamonowe rollsy.
Pozwalamy drożdżówkom ponownie wyrosnąć, około 20 - 30 minut. 
Po tym czasie smarujemy je rozmąconym żółtkiem, 
wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.
Pieczemy około 25 minut,  zarumienią się i podrosną jeszcze troszkę.
I jak to drożdżówki - nie można oprzeć się ciepłym. 
Dzięki dyni są żółciutkie, miękkie i delikatne.
Wypiek efektowny i pyszny, aczkolwiek wymagający 
- cierpliwości i zaangażowania w wystarczająco długie zagniatanie.
Warto? Warto, oczywiście. 
Patrzę na nie, położone na talerzach malowanych w dynie,
przy kubku w kształcie sowy, wypełnionym do poziomu dzioba
malinową herbatą.
Czuję jesienne ciepło, mimo że na jutrzejsze rano już przygotowałam rękawiczki.











poniedziałek, 23 września 2024

Delikatna tarta korzenna z masą serowo - dyniową

Kolejna propozycja z jesiennym, korzennym, rozgrzewającym akcentem.
Dynia rządzi u mnie ostatnio, w odsłonach wielu -
zupach, zapiekankach, nawet w kawie.
A dziś w kremowej, mięciutkiej tarcie.
Spód stanowią całe ciasteczka korzenne, 
więc jej wykonanie jest znacząco uproszczone.
Masa natomiast wymaga wyłącznie połączenia podanych składników. 
Delikatności, ale też wyrazistości dodaje warstwa z kwaśniej śmietanki i serka.
Finalnie - tarta rozpływa się w ustach i smakowała nawet tym, 
którzy dynię cenią wyłącznie za walory dekoracyjne.
Puree tak naprawdę jest tylko skromnym dodatkiem, 
nie zdominuje więc smaku masy serowej.
Upieczcie dynię, wykorzystajcie ją według uznania, 
ale trzy łyżki puree, niechaj znajdą się tu.

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 24 cm

Na spód:
ciasteczka korzenne, około 10 sztuk - lotusy lub speculoos

Masa serowo - dyniowa:
składniki w temperaturze pokojowej
250 gram serka mascarpone
200 gram śmietankowego serka kanapkowego typu Almette
150 gram mleka skondensowanego słodzonego - u mnie z tubki
1/2 opakowania budyniu waniliowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli
szczypta goździków, imbiru, cynamonu
3 pełne łyżki gęstego puree z dyni
2 jaja rozmiar L

Masa śmietankowa:
200 gram kwaśnej śmietany 18 %
200 gram śmietankowego serka kanapkowego typu Almette
1 łyżka cukru pudru
ekstrakt waniliowy
1/2 łyżeczki cynamonu 

Wykonanie:
Masa serowo - dyniowa:
W misce umieszczamy sery, wlewamy mleko skondensowane, 
ekstrakt waniliowy, wsypujemy proszek budyniowy, 
przyprawy, dokładamy puree z dyni i miksujemy krótko, 
tylko do połączenia składników w gładką masę. 
Wbijamy kolejno dwa jajka, po każdym miksujemy około pół minuty.
Gotowe.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia,
spód wykładamy ciasteczkami korzennymi.
Na ciasteczka, bardzo powoli wylewamy masę serową. 
Proponuję wylać w pierwszym etapie tyle masy, 
by tylko przykryła ciasteczka, rozsmarować, odczekać chwilkę 
i wylać pozostałą część masy - starając się, 
by ciasteczka pozostały na spodzie.
Jeśli podniosą się troszkę - nic nie szkodzi. 
U mnie w środek masy wpłynęły dwa ;).
Tak przygotowane ciasto wkładamy do piekarnika 
rozgrzanego do 160 stopni i pieczemy około 50 - 55 minut. 
Wyłączamy piekarnik, po 10 minutach otwieramy drzwiczki 
i zostawiamy tartę do przestudzenia wewnątrz piekarnika.
Na zupełnie ostudzone ciasto nakładamy masę śmietankową.

Masa śmietankowa:
Do miseczki wkładamy serek kanapkowy, śmietanę ( schłodzone )
i łyżkę cukru pudru. 
Dodajemy szczyptę cynamonu, ekstrakt waniliowy 
i krótko mieszamy - wystarczy ręczna trzepaczka.
Gęstą masę wykładamy na powierzchnię tarty.
Brzegi ozdobiłam startym korzennym ciasteczkiem.
Ciasto przechowujemy w lodówce i jak to sernik,
z każdym dniem mam wrażenie, że smaczniejszy.
Delikatne, jesienne, przyjemne ciasto, do wieczornej herbatki.
Za oknem ciemno zupełnie, mimo, że 19 : 20. Oj.
Zostały w lodówce dwa małe trójkąciki. 
Odstąpię córce oba, ma kartę przetargową, 
jakąś jesienną niemoc i lekką infekcję.
Dbajmy o siebie i dogadzajmy sobie. 
Smacznego!