piątek, 30 grudnia 2022

Świąteczne ciasto orzechowo - miodowe z czekoladą

 



Propozycja sylwestrowa, choć tak naprawdę, dziś przedstawiam
mojego bohatera minionych, tegorocznych Świat.
Ostatni jego kawałek zobaczyłam przed chwilą w lodówce, 
szukając mleka do kawy.
Tak więc, jest to bohater w dodatku bardzo wytrzymały.
Pracochłonny, bo wymaga upieczenia dwóch ciast - piernikowego 
i biszkopta orzechowego.
Zarówno piernik jak i orzechowiec,
są doskonałe same w sobie jako oddzielne wypieki.
( z pozostałego ciasta miodowego można upiec pierniczki, 
a niewykorzystaną odkrojoną po upieczeniu część biszkopta,
można przełożyć inną masą, polać polewą, lukrem
lub pozostawić w wersji bez dodatków ).
Ciasto po złożeniu jest miękkie, korzenno - orzechowe, 
posiada prezencję eleganckiego tortu 
i jak wspomniałam - doskonale się przechowuje.
Jeśli więc szukacie już przepisu na święto Trzech Króli,
wykonanie tego torcika, możecie zaplanować na pierwsze dni Nowego Roku.
Polecam z całym przekonaniem również na pożegnanie roku mijającego 
i osłodzenie powitania, tego co przed nami.

Pieczenie proponuję zacząć od przygotowania ciasta piernikowego.
Można uczynić to kilka dni wcześniej, 
by pozwolić ciastu leżakować w chłodzie, 
a tym samym procedurę pieczenia rozłożyć na dwa etapy.

Ciasto piernikowe:
Składniki: 
proporcje na formę 21 cm / 21 cm
350 gram mąki pszennej
1 całe jajko, 1 żółtko 
100 gram cukru trzcinowego
40 gram rozpuszczonego masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie przyprawy piernikowej
100 gram płynnego miodu
szczypta soli
Wykonanie:
Jajka wbijamy do miski, wsypujemy cukier i miksujemy 
na maksymalnych obrotach miksera do napuszenia 
i rozpuszczenia się cukru. Wlewamy rozpuszczone masło, 
zmniejszamy obroty miksera i wlewamy miód.
Do oddzielnej miski przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, 
przyprawą korzenną i solą. 
Do suchych składników wlewamy masę miodową 
i początkowo mieszamy całość łyżką, po chwili zagniatamy dłonią,
ciasto powinno mieć gładką, delikatną strukturę. 
Jeśli jest zbyt lepiące - dosypujemy jeszcze troszkę mąki.
Gotowe owijamy w folię, wkładamy na kilka godzin do lodówki. 
Jak już wspomniałam, może leżakować długo, nawet kilka tygodni. 
Po schłodzeniu rozwałkowujemy je na placek o grubości około 3 mm, 
najwygodniej na podkładce sylikonowej lub blacie podsypanym mąką. 
Na połowie powierzchni placka pieczątką do ciasteczek 
polecam wycisnąć delikatnie wzorki 
- u mnie, jak widać na zdjęciu, dość pokaźne gwiazdki.
Placek piernikowy piekłam w kwadratowej foremce sylikonowej, 
po przestudzeniu przekroiłam go na dwie równe, prostokątne części:
przeznaczoną na wierzch ciasta z ozdobnymi pieczątkami, 
na spód - bez wzorków. 
Obkroiłam je do rozmiarów formy - podłużnej keksówki,
w której później składałam torcik.
Piernik po upieczeniu oczywiście twardnieje, 
by był miękki - godzinkę przed przed złożeniem ciasta, 
można owinąć go delikatnie nasączonym wodą ręcznikiem papierowym

Biszkopt orzechowy:
Składniki:
proporcje na formę 21 cm / 21 cm
ważne - wszystkie w temperaturze pokojowej

2/3 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1 szklanka zmielonych orzechów włoskich 
3 jajka rozmiar L
3 łyżki majonezu
3 łyżki mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
Wykonanie:
Jaja wbijamy do miski, ubijmy z cukrami i szczyptą soli 
na najwyższych obrotach miksera na gęstą pianę - około 10 minut.
Do ubitej, kremowej masy dodajemy majonez, wlewamy mleko 
i ponownie, delikatnie, zmniejszając obroty miksujemy.
Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, 
miksujemy już krótko, by masa nie straciła puszystości. 
Wsypujemy zmielone orzechy, mieszamy delikatnie szpatułką 
i przelewamy do przygotowanej formy,
tej samej, w której piekliśmy pierniczka
( u mnie sylikon, więc nie wymaga papieru do pieczenia).
Pieczemy około 30 minut w 180 stopniach.
Upieczony biszkopt powinien być równy, delikatnie zarumieniony.
Studzimy, po czym przekrajamy go wzdłuż na pół, tak jak placek piernikowy. 
Jedną część biszkopta odkładamy, by wykorzystać go w innym celu, 
drugą przekrajamy na dwa cieńsze blaty.

Masa czekoladowa:
Składniki:
w temperaturze pokojowej

150 gram serka mascarpone
4 pełne łyżki kremu czekoladowego - u mnie Nutella
50 gram mlecznej, rozpuszczonej czekolady ( może być również gorzka )
Wykonanie:
Krem czekoladowy mieszamy z rozpuszczoną i przestudzoną czekoladą, 
po czym dodajemy serek i miksujemy do dokładnego połączenia.

dodatkowo: 
1/2 słoiczka wybranej konfitury lub powideł - u mnie jagodowa
1 szklanka wody z sokiem wyciśniętym z połowy cytryny - na poncz

Składanie ciasta:
Połowę placka piernikowego przeznaczonego na spód ( bez wzorków ),
wkładamy do foremki keksowej i poczujemy wodą z cytryną. 
Smarujemy 1/3 masy czekoladowej, przykrywamy jedną 
częścią biszkopta orzechowego.
Ponczujemy wodą z cytryną i smarujemy warstwą wybranej konfitury.
Na konfiturę wykładamy kolejną, 1/3 masy czekoladowej 
i przykładamy drugą częścią biszkopta orzechowego. 
Ponownie nasączamy ponczem i wykładamy 
ostatnią część masy czekoladowej. 
Przykładamy drugim plackiem piernikowym, z wzorkami.
Złożone ciasto przykrywamy folią i schładzamy w lodówce. 
Można kroić już po kilku godzinach, 
jednak polecam poczekać z degustacją na kolejny dzień,
smaki się przenikną, a masa nabierze idealnej konsystencji.
Jest wyśmienity.

Dziś wyjątkowy poranek, przed wyjątkową nocą.
Nie potrafię odmówić sobie czynienia bilansów, 
tradycyjnych postanowień.
Nie wiem, czemu to ma służyć, zapewne dobieganie do mety 
i zakańczanie etapów wyznaczanych przez ramy czasowe 
z tym się nieuchronnie wiązać musi.
Przed bilansami się wzbraniam, na rzecz patrzenia w przód, 
w którym to postaram się nadać innego znaczenia słowu "bardziej".
Postaram się, by bardziej zdecydowanym stało się słowo - tak, 
bardziej stanowczym słowo - nie.
Bym obiema rękami pod tymi "tak" i "nie" mogła się podpisywać.
Życzę dobrego, Nowego Roku. 
W tych swoich dobrych odsłonach, 
niech będzie jeszcze " bardziej " niż ten dziś żegnany.











niedziela, 25 grudnia 2022

Śmietankowy sernik Bożenki


Dziś propozycja poniekąd jeszcze świąteczna, 
choć niezaprzeczalnie nieco spóźniona.
Serniczek.
Waniliowy, delikatny, szybki wykonaniu i sprawdzony na wielu degustatorach.
Kremowy - tłuszczem dodanym do masy serowej jest kwaśna śmietana, 
która sprawia, że równocześnie jest lekki i przyjemnie śmietankowy.
Ten serniczek, poza osładzaniem mych tegorocznych Świąt,
był kilka dni temu poczęstunkiem pożegnalnym.
Osoby, która zmieniała każdego dnia to co zwyczajne, w wyjątkowe. 
Znajdowała słowa których mi brakowało,
które chciałam lub powinnam słyszeć.
Ubarwiała to, co beznadziejnie wypłowiałe.
Absolutne przeciwieństwo mnie. Pełna akceptacji tego, co inne.
Byłyśmy elementami tej samej układanki.
Została luka, która wypełniona i tak będzie widoczna. 
Zbyt jaskrawa.
Spokojnej, szczęśliwej emerytury Bożenko.

Składniki:
proporcje na tortownicę 23 cm

120 gram ciasteczek korzennych ( opcjonalnie herbatniki petitki )
50 gram masła - rozpuszczonego i przestudzonego
Masa serowa:
( składniki w temperaturze pokojowej )
1 kg sera sernikowego z wiaderka - u mnie Włoszczowa
200 ml śmietany 18 %
50 ml śmietanki kremówki 30 %
1 szklanka drobnego cukru
1 i 1/2 opakowania budyniu waniliowego
łyżeczka skórki startej z cytryny
3 jaja - rozmiar L, lub 4 rozmiar M
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilia
Wykończenie powierzchni:
200 ml śmietanki 36 %
1 pełna łyżka cukru pudru

Wykonanie:
Spód:
Ciasteczka blendujemy na drobny piasek, 
wlewamy do nich rozpuszczone, przestudzone masło, 
mieszamy do powstania lepkiej masy ciasteczkowej, 
wylepiamy nią spód tortownicy wysmarowanej masłem.
Ja wylepiam też brzeg tortownicy, na wysokość około 1 cm.
Wylepioną formę wkładamy do lodówki 
na czas przygotowania masy serowej.
Masa serowa:
Jaja miksujemy w dużej misce z drobnym cukrem 
i cukrem z wanilią około 2 - 3 minut, 
do chwili lekkiego napuszenia i rozpuszczenia się cukru.
Dodajemy twaróg, tak na dwie, trzy raty, nie przerywając miksowania. 
Wlewamy obie śmietany, miksujemy chwilkę i wsypujemy proszek budyniowy. 
Miksujemy do połączenia w aksamitny krem, 
dodajemy startą skórkę cytrynową, mieszamy łopatką
i przelewamy całość na ciasteczkowy spód. 
Wyrównujemy powierzchnię i wkładamy ciasto do piekarnika 
rozgrzanego do 180 stopni. Po 15 minutach zmniejszamy 
temperaturę do 140 stopni i pieczemy jeszcze około 70 minut.
Gotowy sernik powinien być jasny, płaski, może lekko pęknąć. 
Po przewidzianym czasie pieczenia dotknijcie środek sernika 
delikatnie palcem, jeśli jest ścięty - można wyłączyć piekarnik. 
Jeśli nadal jest lepki, wydłużcie pieczenie o 10 minut.
Po wyłączeniu grzania, zostawiamy ciasto w zamkniętym piekarniku 
około 30 minut, po czym otwieramy drzwiczki i studzimy.
Na przestudzony sernik wykładamy warstwę 
ubitej z łyżką cukru pudru śmietanki kremówki 36 %.  
Powierzchnię ozdobiłam rantem z orzechów włoskich. 
Masa uzyskuje właściwą, kremową konsystencję
oczywiście po nocy spędzonej w chłodzie, 
dlatego proponuję pieczenie dzień przed planowanym poczęstunkiem.
Żałuję, że nie zdążyłam opublikować przepisu przed świętami, 
dając Wam możliwość postawienia go na waszych świątecznych stołach.
Nic straconego, to sernik na każdy stół, nie tylko świąteczny.






niedziela, 18 grudnia 2022

Świąteczna kostka makowa z chałwą


Bez wątpienia to ciasto świąteczne.
Było wczoraj słodkim element prezentu, 
zaniesionego na rodzinną imprezę przedświąteczną.
Taka niepisana tradycja, by cieszyć się obecnością również tych,
z którymi nie dane nam spędzanie Świąt.
Niosąc blaszkę w grubych rękawiczkach, 
brodząc w zaśnieżonych fragmentach osiedlowych chodników, 
cieszyłam się tym mroźnym wieczorem. 
I balkonami ubranymi w kaskady świateł, 
w ilościach przewidzianych na wpędzanie sąsiadów 
w kompleksy minimalizmu. Jak co roku.
A moje ciasto.. Inspirowałam się propozycją znalezioną 
na blogu Zjem to!- makowcem z chałwą i śliwką w czekoladzie.
Fantastyczna propozycja. Najbardziej delikatny i miękki, 
absolutnie nie suchy biszkopt makowy, jaki jadłam.
Z nutą kakaową i waniliową.
Na biszkopcie słodkie powidła z dodatkiem cynamonu 
i masa śmietankowa, intensywnie chałwowa.
Całość spójna i wyjątkowa, jak okazja na którą ją przeznaczyłam.
Jeśli szukacie przepisu na ciasto świąteczne z makiem, 
nieco inne, niż te zazwyczaj stawiane na bożonarodzeniowym stole - zapraszam.

Składniki:
proporcje na blaszkę o wymiarach 21 cm / 23 cm

Biszkopt makowy :
5 jajek rozmiar L
3 - 4  łyżki mąki pszennej
2 łyżki gorzkiego kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 gram maku mielonego
1 opakowanie cukru waniliowego
1/2 szklanki cukru

Masa chałwowa:
200 ml śmietanki kremówki 30 %
250 gram serka mascarpone
250 gram chałwy waniliowej
2 łyżki kawy rozpuszczalnej - typu crema
2 łyżki cukru pudru
Poncz:
1/3 szklanki wody z cukrem i sokiem z cytryny
dodatkowo: 
4 łyżki powideł śliwkowych - u mnie z dodatkiem cynamonu
1/2 tabliczki mlecznej czekolady do wykończenia powierzchni

Wykonanie:
Biszkopt:

Rozdzielamy żółtka i białka. 
Żółtka ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na jasną, puszystą masę.
Wsypujemy mak ( suchy, mielony, bez namaczania ) - mieszamy szpatułką, 
przesiewamy mąkę wcześniej wymieszaną z kakao 
i proszkiem do pieczenia, mieszamy do połączenia.
Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli, 
na trzy raty dodajemy je do masy makowej, 
po każdym dodaniu delikatnie mieszając szpatułką.
Masa powinna być lekka i puszysta.
Dno formy wykładamy papierem do pieczenia 
i przelewamy masę, wygładzamy powierzchnię.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni 
i pieczemy około 30 minut.
Biszkopt wyrasta równy, dość wysoki.
Po upieczeniu studzimy przez 10 minut w otwartym piekarniku, 
wyciągamy i studzimy zupełnie.
Po przestudzeniu ciasto ponczujemy obficie wodą z cytryną i cukrem.
Po nasączeniu całą powierzchnię smarujemy powidłami śliwkowymi.
Masa:
W misce umieszczamy jednocześnie śmietankę, mascarpone, 
cukier puder i kawę rozpuszczalną. 
Miksujemy na wysokich obrotach, do powstania gęstego kremu, 
wystarczy około 2 minut ubijania.
Odkładamy mikser i wsypujemy do masy drobno pokruszoną chałwę. 
Mieszamy delikatnie łyżką, tylko do połączenia.
Masę wykładamy na warstwę powideł, wyrównujemy.
Powierzchnię posypujemy startą czekoladą, użyłam mlecznej i kilku kostek białej.

Wspominając o spotkaniu rodzinnym, wracam myślami do ludzi, 
do których nie znajdziemy okazji wyciągnięcia ręki z opłatkiem, w święta. 
I do ludzi, do których wyciągnięta ręka, może zostać odtrącona.
Niekomfortowe szukanie wejścia w ścianie, którą wybudowało się samemu.
Szukanie drzwi, których długo nie mieliśmy potrzeby lub odwagi otworzyć.
To jedno z zadań na przedświąteczne dni.
Wielu, jak co roku zaniedbań przedświątecznych 
dopuszczamy się, zapewne świadomie.
Wykreślamy z listy stałych punktów przygotowań.
Jeden punkt dopisuję do mojej listy. 
Kilka gestów, kilka telefonów, może sms - ów dawno nie wykonanych.
Może pięć, może mniej, może więcej. 
Będą trudne.
Może też ja, na czyjejś liście osób zza ściany, 
do których warto się przedostać - się znajdę.
Wiadomości ponownie otwierające drzwi 
- doceńcie i uznajcie za najjaśniejszy element tych Świąt.
Ja tak zrobię, jeśli takowe otrzymam.










piątek, 16 grudnia 2022

Czekoladowa tarta na korzennych ciasteczkach


Na szybko, na bardzo czekoladowo, na życzenie. 
Na bis, bo to druga taka tarta w minionych kilku dniach.
Na bazie zaledwie kilku produktów.
Na gwarancji pewności - nie ma możliwości, by się nie udała tak, jak powinna.
Na poczęstunek dla gości, na potrzeby własne.
Na czas po Mikołaju, gdy tych czekoladowych otrzymaliście w nadmiarze.
Korzenny, maślany spód z korzennych ciasteczek 
i kremowa, wyrazista masa czekoladowa. 
Nic ponadto, może tylko kilka świątecznych akcentów ozdobnych,
znak niecierpliwego oczekiwania.
Niezwykle proste, błyskawiczne i pyszne ciasto, 
którego każda porcja smakuje jak czekoladowy batonik.

Składniki:
proporcje na formę do tarty o średnicy 21 - 22 cm 
lub formy prostokątnej o podobnej powierzchni

Spód:
120 gram ciasteczek korzennych (mogą być w polewie czekoladowej)
40 gram masła - roztopionego i przestudzonego
Masa:
250 gram czekolady 
(u mnie pół na pół mleczna ze wspomnianych Mikołajów i gorzka 80 %)
200 ml śmietanki kremówki 30 %
1 pełna łyżka masła
szczypta soli

Wykonanie:
Ciasteczka rozdrabniamy blenderem na drobny piasek, 
wlewamy do nich rozpuszczone masło i mieszamy. 
Powstałą masą wylepiamy dno wysmarowanej 
masłem formy na tatrę lub naczynia żaroodpornego.
Wygładzamy, dociskamy, wyrównujemy ( najwygodniej użyć łyżki )
i wkładamy do lodówki.
Śmietankę kremówkę podgrzewamy z masłem, prawie do zagotowania.
Czekolady łamiemy na kostki, 
wkładamy do miseczki i zalewamy gorącą śmietanką. 
Zostawiamy na 5 minut, po czym mieszamy na jednolitą masę. 
Studzimy chwilkę i wylewamy na przygotowany, 
schłodzony spód ciasteczkowy.
Ciasto ponownie wkładamy do lodówki, by masa odpowiednio zastygła. 
Najlepiej kroić się będzie po nocy spędzonej w zimnie.
Kwestia artystyczno - wykończeniowa - absolutna dowolność, 
choć to dobry moment, by powierzchnię tarty potraktować 
na równi z ozdabianymi wymyślnie pierniczkami.
Do Świąt tydzień.
Zima malowniczo, podręcznikowo biała i mroźna, 
pospieszyła się troszkę, o ten jeden tydzień. 






niedziela, 4 grudnia 2022

Korzenny piernik z powidłami i masą grysikową




W klimatach przedświatecznych trwając, znów pierniczek.
Kalendarz adwentowy pozbawiony już zawartości kilku pierwszych okienek, 
litewski chleb jarmarkowy o czarnej skórce, pachnący kminkiem,
już uszczuplony o kilka słodkawo - kwaskowatych kromek.
I zapętlona już została świąteczna play lista radiowa, 
z utworami sprzed sezonu, dwóch i dwudziestu.
Włączam silnik i jadąc słucham z dziecięcą radością.
Znaczy się, już blisko.
Jednak jeszcze na tyle daleko, by namawiać Was 
do testowania kolejnych propozycji, 
by znaleźć tą trafioną w punkt - tegoroczny świąteczny punkt.
Dziś jedna z nich. Piernik przełożony masą grysikową i powidłem. 
Dla wielu klasyka i tradycja na świątecznym stole. 
Dla mnie niekoniecznie, ale wersja, którą polecam poniżej 
przekonuje mnie prostotą wykonania i tym, 
że pierniczek wszystkim częstowanym smakował wyjątkowo. 
Bardzo miękki, bardzo wilgotny z dużą ilością przypraw, miodem i powidłami.
Przechowywany w lodówce przetrwa długo,
ale podaję proporcje na niewielką keksówkę, 
więc długo w lodówce miejsca zajmować nie będzie.

Składniki ciasta:
proporcje na formę keksową 23 cm / 10 cm,
u mnie silikonowa

120 gram masła
3 łyżki gorzkiego kakao
4 łyżki miodu
1 opakowanie przyprawy piernikowej - polecam Prymat
3 pełne łyżki cukru pudru
200 ml mleka
3 łyżki powideł śliwkowych
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka rozmiar L
280 gram mąki pszennej
Masa grysikowa:
1 1/2 szklanki mleka
szczypta soli
10 dag masła
10 dag cukru - można dać troszkę mniej
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
4 łyżki kaszki manny
łyżeczka soku z cytryny - opcjonalnie
słoiczek powideł śliwkowych

Wykonanie:
Ciasto:
Do rondla wkładamy masło, cukier puder, miód, kakao i przyprawy korzenne, 
podgrzewamy do dokładnego połączenia - nie gotujemy.
Ściągamy z ognia, wlewamy mleko, dodajemy powidło 
i mieszamy wszystko dokładnie trzepaczką. Odstawiamy na 5 minut.
Jajka roztrzepujemy w miseczce. Masę z rondla przelewamy do dużej miski, 
wsypujemy mąkę przesianą wcześniej z proszkiem do pieczenia,
wlewamy rozbełtane jaja i mieszamy całość energicznie trzepaczką.
Gotowa masa powinna być gęsta, kremowa i gładka.
Przelewamy ją do keksówki i pieczemy około 45 minut w 180 stopniach.
Upieczony pierniczek wyciągamy, studzimy i przekrajamy na trzy części.
Masa grysikowa:
W rondlu zagotowujemy mleko z dodatkiem cukru,
cukru z prawdziwą wanilią, solą,
wsypujemy kaszkę i gotujemy około 5 minut, mieszając. 
Po tym czasie odstawiamy do przestudzenia.
Miękkie masło ucieramy mikserem dodając przestudzoną kaszkę, 
ewentualnie możemy dodać również łyżeczkę soku z cytryny.

Składanie pierniczka:
Pierwszy, dolny blat piernika smarujemy cienko powidłem śliwkowym 
i wykładamy połowę masy grysikowej. 
Przykładamy drugim blatem piernikowym, ponownie smarujemy 
kilkoma łyżkami powideł i wykładamy drugą część grysiku.
Przykładamy wierzchem pierniczkowym.
Ciasto wkładamy do lodówki, by masa stężała odpowiednio.
Oczywiście wierzch można oprószyć cukrem pudrem, 
polać lukrem lub polewą czekoladową.
Ja zostawiłam bez wykończenia, 
zaczęłam kroić, a po kilku cięciach - to już nie miało sensu :)









niedziela, 27 listopada 2022

Seromakowiec z jabłkiem na ciasteczkowym spodzie


Combo.
Od jakiegoś czasu doświadczam na sobie i wokół siebie kombinacji wielu.
Dziś w Kronice, również kombinacja.
Combo serowo - makowe.
Połączenie waniliowej masy sernikowej, 
o konsystencji kremowego sernika nowojorskiego i masy makowej.
Absolutnie nieskomplikowane ciasto, 
które łączy w sobie klasyczne smaki sernika i makowca.
Znalazło się w nim również miejsce dla cząstek chrupiącego jabłka.
Elegancki, bardzo estetycznie prezentuje się na talerzyku.
Dobrze się kroi i ma właściwą konsystencję
już po dwóch, trzech godzinach chłodzenia w lodówce.
Polecam na już, na teraz, przed świętami.
Na świątecznym stole zarówno sernik jak i makowiec 
zasługują już na swą niezależną, solową odsłonę.
Ale teraz, dobry moment na kombinację :)

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 23 - 24 cm

Masa serowa:
600 gram sera wiaderkowego - u mnie Włoszczowa
1 opakowanie budyniu waniliowego
200 gram śmietany 18 %
2 jajka rozmiar L 
2/3 szklanki drobnego cukru
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
skórka starta z połowy cytryny

Masa makowa:
150 gram mielonego maku
3 - 4 łyżki mielonych migdałów
1 pełna łyżka miodu
2 pełne łyżki cukru
1 jajko rozmiar L
skórka starta z połowy cytryny
2 łyżki masła
100 ml mleka
1 jabłko - pokrojone w kosteczkę

Spód ciasteczkowy:
100 gram herbatników ( u mnie korzenne )
50 gram rozpuszczonego masła

Na wierzch:
200 gram śmietany kremówki 36 %
2 łyżki cukru pudru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią

Wykonanie:
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia - zarówno dno jak i boki.
Herbatniki blendujemy na piasek, wsypujemy do miski 
i mieszamy z rozpuszczonym masłem. Ciasteczkową masą
wylepiamy dokładnie dno i boki tortownicy - na wysokość około 2 cm. 
Tortownicę wkładamy do lodówki, na czas przygotowania mas.

Masa serowa:
Twaróg wkładamy do miski, wsypujemy cukier, 
cukier waniliowy i miksujemy. Dodajemy śmietanę, 
wbijamy po jednym jajku, cały czas miksując na zwolnionych obrotach. 
Na koniec wsypujemy proszek budyniowy, dodajemy skórkę z cytryny. 
Miksujemy tylko do połączenia, nie za długo, by nie napowietrzać masy.

Masa makowa:
Suchy, mielony mak wsypujemy do rondelka, dodajemy łyżkę miodu, 
cukier, masło, mleko, skórkę z cytryny, migdały, mieszamy i zagotowujemy. 
Zestawiamy z ognia, studzimy, dodajemy żółtko i ponownie mieszamy.
Białko ubijamy na sztywno i dodajemy delikatnie do makowej masy.
Na koniec wkładamy drobno pokrojone jabłuszko, całość mieszamy.

Na ciasteczkowy, schłodzony spód wykładamy naprzemiennie,
po jednej łyżce, porcje masy makowej i serowej. Wierzch wyrównujemy.
Ciasto wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni 
i pieczemy 15 minut. Zmniejszamy temperaturę do 120 stopni 
i pieczemy 60 - 70 minut. Sernik powinien pozostać jasny, 
ale środek musi być ścięty - dotknięty palcem nie powinien się przylepiać. 
Upieczony sernik zostawiamy w wyłączonym piekarniku przez 30 minut, 
po tym czasie wyciągamy i studzimy zupełnie.

Na wykończenie powierzchni:
Śmietankę kremówkę 36 % ( ewentualnie 30 %, z dodatkiem śmietan - fixu )
ubijamy na sztywno z dwoma łyżkami cukru pudru 
i łyżką cukru z prawdziwą wanilią.
Masę rozsmarowujemy na powierzchni serniczka 
i wkładamy ciasto do lodówki.
Przed podaniem polecam posypać wierzch drobno pokruszonymi bezikami.
Niestety nie miałam takowych, więc wykorzystałam wiórki białej czekolady.
Jednak jako idealny składnik combo, bezy zrobiłyby tutaj robotę :).





sobota, 19 listopada 2022

Miodowy, miękki, szybki piernik z keksówki


Pierniki cenię, doceniam, oceniam i bardzo rzadko przeceniam.
Doskonały piernik, to ciasto szlachetne, wyraziste. 
I przywołuje wyłącznie dobre skojarzenia.
Przepisów, które gwarantują upieczenie takiegoż wzorcowego piernika 
znam kilka, odkrywam nowe.
I odkrywcza właśnie znów się staję, bo to już czas. 
Okres przedświąteczny niniejszym, pozbawiona hamulców uważam za rozpoczęty.
Odczuwam świąteczną gorączkę oczekiwania,
spacerując po rzekomo największym z tegorocznych światowych jarmarków.
Dortmund o zmierzchu rozgrzewa - zapachami prażonych 
w miodzie migdałów, pieczonymi kasztanami 
i grzańcem w bodajże dwudziestu odmianach. 
Mroźne te dwa minione tu dni.. kawa noszona w kubku pomiędzy 
jarmarkowymi straganami wychładza się po pięciu minutach.
Rozświetlone uliczki wciągają, każda stając się częścią 
świątecznego labiryntu, w którym błądzenie to frajda. 
Wciąż mam wrażenie, że może jednak 
to jeszcze za wcześnie, ale tłumię te wyrzuty.
Ciepło się robi od samego patrzenia na rozmach tej imprezy, 
pomimo, że mróz też jakiś zbyt wyrywny w tym roku.
Piernik, który dziś w Kronice, upiekłam na szybko, 
przed samym wyjazdem i spory kawałek zabrałam ze sobą.
A polecam go z entuzjazmem, bo zawiera w sobie wszystko, 
co sprawia, że jest prawdziwym, dobrym piernikiem.
Korzenny, miękki, miodowy, delikatny, 
naprawdę absolutnie świąteczny.
Choć mogę być mało wiarygodna, 
od dwóch dni dla mnie wszystko jest świąteczne :).

Składniki:
proporcje na keksówkę o wymiarach 10 cm / 25 cm
200 gram mąki pszennej
100 gram mąki pełnoziarnistej
100 gram masła lub 3 kopiaste łyżki oleju kokosowego (nie roztopionego) 
3 łyżki miodu - u mnie spadziowy
1 opakowanie przyprawy piernikowej Prymat
70 gram cukru 
7 łyżek mleka
1 łyżka gorzkiego kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:
Mąki, przyprawę korzenną, kakao i proszek do pieczenia wsypujemy do miski.
Masło lub olej kokosowy ucieramy z cukrem aż zbieleje, 
dodajemy miód, a następnie pojedynczo żółtka, 
po każdym ucierając chwilkę. 
Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. 
Do utartej masy maślanej przesiewamy stopniowo mąkę i wlewamy mleko. 
Miksujemy na zmniejszonych obrotach do dokładnego połączenia. 
Dodajemy na dwie, trzy raty pianę z białek 
i łączymy ją z masą za pomocą szpatułki. 
Gotowe ciasto powinno być dość gęste, kremowe. 
Przekładamy je do keksówki - u mnie silikonowa, 
więc nie wykładałam jej papierem.
Pieczemy w 180 stopniach, około 45 minut.
Po upieczeniu otwieramy piekarnik, zostawiamy pierniczek 
około 5 minut w środku, wyciągamy i studzimy zupełnie.
Można oczywiście polać go ozdobnie czekoladą, 
lukrem, ale jest doskonały sam w sobie, bez dodatków. 
Złoty, miękki, aromatyczny. I z każdym dniem zyskuje.
Polecam pakując powoli torbę powrotną. 
Zimny powrót przede mną, 
czytam prognozy - u nas mróz też się pospieszył.