wtorek, 29 października 2019

Piernik adwentowy



To właśnie ten dumny, szlachetny, świąteczny, klasyczny, obowiązkowy.
Zwany również dojrzewającym i staropolskim.

Dlaczego adwentowy? 
Bo w kamionce (latem wykorzystywanej do produkcji ogórków małosolnych),
leżakuje i czeka na upieczenie przez cały okres adwentu.
Nawet dłużej, najczęściej już od połowy listopada.
Za kilka tygodni kamionka zostanie wypełniona ponownie.
Piernik ten piekę już od kilku lat, lubię ten rytuał.
Fakt oczekiwania sprawia, że cenniejszym w naszym odczuciu staje się to, co wyczekane.
Procedura dojrzewania piernika uszlachetnia jego smak, świąteczny smak.

Zaglądam do przepisu z kroniki z 2014 roku.
Córka bezzębna na zdjęciu, po utracie przedniej dolnej dwójki.
Obok niej - kamionka do wspomnianych ogórków.
Kamionka przetrwała, zęby wyrosły, przepis pożółkł jeszcze bardziej, ale jestem mu wierna.
Choć, nie do końca, dziele się nim z Wami.

Piernik należy upiec trzy dni przed Świętami, lub terminem planowanej degustacji,
natomiast ciasto powinniśmy zagnieść około cztery tygodnie przed pieczeniem.

Składniki:
1 szklanka płynnego miodu ( proponuję lipowy, akacjowy )
1 szklanka cukru
1/2 kostki masła
500 gram mąki pszennej
2 duże jajka
1/3 szklanki mleka
1/2 łyżeczki sody
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 torebka przyprawy piernikowej ( używam Prymatu )
szczypta soli

Wykonanie:
Sodę rozpuszczamy w mleku, odstawiamy.
Miód zagotowujemy z cukrem i masłem, studzimy mieszając co jakiś czas.

Przelewamy masę miodową do większej miski i powoli, etapami przesiewamy
mąkę z proszkiem do pieczenia i solą, mieszając całość drewnianą łyżką.
Dodajemy roztrzepane wcześniej jajka.
Gdy masa będzie już jednolita, dolewamy mleko z sodą,
wsypujemy przyprawę do piernika i dokładnie mieszamy.

Teraz pora na przełożenie do kamionki, przykrycie ściereczką
i pożegnanie się na konieczny do dojrzewania kilkutygodniowy okres.
Odstawiamy naczynie w chłodne miejsce.

Dojrzałe ciasto wykładamy do natłuszczonej średniej formy keksowej
i pieczemy około 50 - 60 minut w 180 stopniach.
Jeśli wierzch zacznie się zbyt szybko rumienić,
15 min przed końcem pieczenia możemy ciasto przykryć folią aluminiową.
Pieczemy do suchego patyczka.
Studzimy, owijamy w ściereczkę lub folię i odkładamy na 3 dni.
Piernik zmięknie w tym czasie i będzie gotowy do przekrojenia
na trzy blaty oraz do przełożenia ulubioną masą.
Ja najczęściej przekładam powidłami śliwkowymi,
które podgrzewam z łyżką galaretki cytrynowej.
Wierzch ciasta można polać czekoladą lub posypać pudrem.
Moja mama do przełożenia piernika nie wyobraża sobie innych mas, niż kawowa i cytrynowa.
Kawowa na dole, cytryna na górze. Naprawdę, kolejność jest ustalona :)
Czym skorupka za młodu - a był to patent babci.
Poproszę mamę o przepis na wspomniane masy.
Obiecuję o tym w mych piernikowych propozycjach wspomnieć.






niedziela, 27 października 2019

Brownie klasyczne




Smak, intensywność doznań jakie gwarantuje nam degustacja prawdziwego,
klasycznego, dobrze upieczonego  ( czyli sprawiającego wrażenie niedopieczonego )
brownie doceniłam niedawno.
Pewnie dlatego, że ogólnie nie zaliczam się do zagorzałych wielbicieli ciast czekoladowych.
Lubię, ale bardziej w wersji torowej, w-z kowej. Nie kruchej lub murzynkowej.
Ciasto drożdżowe z domieszką czekolady nie przemawia do mnie tym bardziej.
Ale jak już rozsmakowywać się w tym gatunku,  to w ich wersji na bogato,
z przepychem i z przesadą. I tak też uczyniłam.
Wiele razy walczyłam z tym wypiekiem  - niedopiekiem i za każdym razem miałam wrażenie,
że jednak efekt mógłby być inny. Wyższy, niższy, bardziej płaski, mniej popękany, mniej wilgotny, bardziej słodki, mniej lub bardziej ciężki, ciemniejszy, jaśniejszy.
Aż do tego oto wypieku.
Tak powinno smakować, prezentować się, zachwycać i nasycać brownie.
Nie wyobrażam sobie bardziej czekoladowego ciasta.
Zajadając kawałeczek, ma się wrażenie, że to po prostu kostka doskonałej deserowej czekolady.
Dlatego - ważna jest jakość użytych tabliczek czekoladowych oraz dodatek prawdziwego masła.

Idealnym, będącym kropką nad i dodatkiem są lody waniliowe.
Z nimi ciasto wydaje się lżejsze.
Małe oszustwo, choć nie polecam zjedzenia jednorazowo kawałka większego niż 3 / 3 cm.

Niedziela. Czas zmieniony na zimowy, a jutro zmienia się diametralnie i  nieodwołalnie pogoda. Ochłodzenie nadchodzi brutalnie i trzeba się z nim oswoić.
Nie narzekam - po trzech dniach wirusowego przykucia do łóżka,
doceniam wszystko, co wiąże się z umiejętnością wykonywania czynności samoobsługowych.
Z wyjściem z domu nawet na wiatr, chłód i deszcz włącznie.
Wszystko jest względne.
Więc, wstałam, upiekłam brownie, odzyskałam siły i życzę wszystkim zdrowia,
przytulnego szalika na najbliższe miesiące.
Smacznego!!

Składniki:
150 gram masła
4 tabliczki dobrej, gorzkiej czekolady
4 jajka
120 gram mąki pszennej
170 gram cukru
dwie szczypty soli
opcjonalnie dodatki: orzechy lub groszki czekoladowe - garść

Wykonanie:
W rondelku, na niewielkim ogniu, mieszając rozpuszczamy masło.
Do płynnego i gorącego wrzucamy połamane na kostki wszystkie tabliczki czekolady.
Mieszamy tak długo, aż rozpuszczą się zupełnie, a masa czekoladowa zrobi się aksamitna.
Odstawiamy rondelek do ostudzenia.

Jajka wbijamy do dużej miski, dosypujemy cukier, sól i ubijamy mikserem około 5 min,
na białą puszystą masę. Dolewamy powoli rozpuszczoną czekoladę, cały czas miksując.
Gdy składniki się połączą, przesiewamy mąkę i szybko mieszamy.
Jeśli dodajemy czekoladowe groszki lub orzechy, dosypujemy je teraz i mieszamy całość łyżką.

Formę o rozmiarach 20 cm / 20 cm wykładamy papierem do pieczenia,
wylewamy masę i wygładzamy powierzchnię.
Pieczemy w 160 stopniach przez około 40 - 45 min.
Powierzchnia stanie się matowa, troszkę popękana, ale powinna być równa, nie zapadnięta.
Pierwszy kawałek można już kroić po 10 min -  troszkę oblepi nam się nóż,
ale własnie o to chodzi :)
Pamiętajcie tylko, nie za duże porcje!




Na drzewach niewiele
zostało. Szeleszczący dywan pod nogami.
niedługo zamieni się w kołderkę. Wiadomo z czego.

czwartek, 24 października 2019

Czekoladowe ciasto ze śliwkami na maślance



Jakież to miękkie, rozpływające się w ustach, kakaowe ciasto.
Śliwek już coraz skromniejszy wybór na targu,
chciałam raz jeszcze dać im szansę na występ w roli głównej.
Rola drugoplanowa, to chrupiąca cynamonowa kruszonka, wyłożona na aromatyczne węgierki. Myślę, że godnym zastępstwem śliwek mogą stać się również inne jesienne owoce
- soczyste gruszki lub jabłka.
Wzorowałam się na przepisie znalezionym w najnowszym wydaniu miesięcznika Country. Przeglądanie kolejnych stron tego pisma,
to uczta dla oczu i często również źródło inspiracji kulinarnych.
Przepis na ciasto śliwkowe na maślance zmodyfikowałam troszkę,  myślę, że to udany zabieg.
Placek przeznaczyłam na poczęstunek dla dwóch niedomagających osób.
Jedna walczy uparcie co miesiąc o siebie.
Druga tylko zaniemogła chwilowo, ale jest moim ulubionym komentatorem
i testerem kolejnych poczynań wypiekowych.
Tym razem komentarzem tego śliwkowca był mms z pustym talerzem.
Otrzymany po 5 minutach od dostarczenia poczęstunku. Niczego więcej mi nie trzeba.

Składniki: ( w temperaturze pokojowej )
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 pełne łyżki kakao
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru ( nie dałam, bo jak już wspominałam, nie przepadam )
szczypta soli
3/4 kostki miękkiego masła
1 szklanka brązowego cukru
4 jajka
3/4 szklanki maślanki
śliwki węgierki, około 1/2 kg
1/2 szklanki czekoladowych groszków ( opcjonalnie )

Kruszonka:
1/4 kostki miękkiego masła
2 łyżki cukru
szczypta cynamonu
kilka łyżek mąki

Wykonanie:
Do dużej miski przesiewamy sypkie składniki :
mąkę z proszkiem, solą, kakao, cynamonem, imbirem.
W drugiej misce ucieramy mikserem masło z cukrem, aż stanie się puszyste.
Dodajemy kolejno jajka, po dodaniu każdego miksujemy około pół minuty.
Do utartej masy wsypujemy powoli suche składniki, na przemian z wlewaniem maślanki.
Gdy ciasto jest już jednolite, dosypujemy 1/2 szklanki czekoladowych groszków
lub poszatkowaną gorzką czekoladę - 1/2 tabliczki.
Mieszamy łyżką i wykładamy do blaszki wyłożonej papierem,
o rozmiarach około 22 cm / 23 cm.

Na cieście wykładamy przepołowione śliwki, Przecięciem do góry.
Ja wcześniej obtoczyłam je w łyżce budyniu waniliowego.

Wierzch ciasta posypujemy kruszonką powstałą z wymienionych składników.
Ja wsypuję wszystkie do małej miseczki i mieszam widelcem do uzyskania postaci zacierek.

Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez 1 godzinę, do suchego patyczka.
Należy kontrolować, czy środek nie jest zapadnięty. Powinien wyrosnąć z małą górką.

Na drugi dzień ciasto nadal jest bardzo miękkie, nawet bardziej wyraziste w smaku.

Niestety.. właśnie dziś dane mi było spróbować ciasta w 100 % czekoladowego wybitnego.
Ponownie odwiedziłam Ostrawę. I ulubioną przez ogromne U cukiernię.
Koniec października,  na termometrze ostrawskim 27 stopni. Fantastyczne.
Więc dokonując nieuniknionego porównania.
Czeski wypiek to dzieło wybitne. Moja propozycja po prostu i po polsku jest bardzo dobra.





Ostrawskie wybitne




wtorek, 22 października 2019

Mięciutki piernik na zsiadłym mleku


Jeden z tych przepisów, do których mam sentyment.
Znów zerkam do kroniki piekarnikowej z 2013 roku.
Znalazłam tą recepturę w jednej z gazetek z przepisami czytelników.
Piekłam tego pierniczka wówczas dwukrotnie, w okresie bożonarodzeniowym.
Na spotkanie opłatkowe w pracy i w prezencie dla przyjaciółki.
Wszyscy częstowani poprosili o przepis. I pieką ten piernik co roku, bez wyjątku.
Jest sprawdzony, niezwykle smaczny, prosty w wykonaniu.
I nie wymaga leżakowania, jest gotowy do krojenia i docenienia już po wstępnym wystudzeniu.
Piekłam go w tortownicy, przekładałam powidłem i polewałam czekoladą.
Wykańczałam dzieło dekorując gwiazdami anyżu i laskami cynamonu.
Ale wiem, że upieczony w kwadratowej blaszce, również prezentuje się pięknie.
I znów, jedyne zdjęcie jakie posiadam, to to sprzed tylu lat, wklejone na kartkę z przepisem.
Dlatego mogę jedynie zapewnić - ma puchatą strukturę, jest mięciutki,
ciemny jak murzynek dzięki dodatkowi kakao.

Jeśli poszukujecie przepisu do wykonania na ostatnią chwilę przed świętami - to jest ten przepis.
Albo jeśli ktoś uszczęśliwi Was zaproszeniem bez ostrzeżenia, a z pustymi rękoma
w progu nie chcecie się zjawić - to jest ten przepis.

Składniki:
2 szklanki maki
1 szklanka cukru
2 jajka
1 szklanka zsiadłego mleka lub kefiru
1/2 szklanki oleju
1 mały słoiczek powideł śliwkowych
po 2 łyżeczki kakao, cynamonu i przyprawy piernikowej
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Polewa:
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 łyżka cukru pudru
1 łyżka masła
Przełożenie:
1 słoik powideł śliwkowych
1 łyżka galaretki cytrynowej lub wiśniowej

Wykonanie:
Jajka ubijamy z cukrem na białą masę. Dolewamy cały czas miksując olej, zsiadłe mleko. Przesiewamy mąkę z proszkiem i sodą, kakao, przyprawy.
Dodajemy słoiczek powideł i miksujemy krótko, do połączenia składników.

Ciasto wylewamy do wyłożonej papierem tortownicy o średnicy około 22 - 23 cm
i pieczemy w 180 stopniach przez 45 min, do suchego patyczka.
Po wyciągnięciu studzimy zupełnie.
Możemy przeciąć piernik na pół i przełożyć podgrzanym powidłem,
wymieszanym z łyżką galaretki wiśniowej lub cytrynowej.
Wierzch polecam polać tabliczką gorzkiej czekolady, rozpuszczonej w kąpieli wodnej
z łyżką masła i łyżką cukru pudru.
A na polewę rzućcie fantazyjnie garść podprażonych orzechów lub migdałów.

Ja pierniczka wyrównałam ścinając wierzch równiutko, bo wyrasta z małą górką.

To nie jest dzieło dziecięce. 
To ilustracja 
zdobiąca kronikę świąteczną, 
przez osobę z plastycznym wykształceniem
wykonana:)

Przepis w kronice, zdjęcie jedyne



poniedziałek, 21 października 2019

Tort miodowy


Mój ulubiony, wyjątkowy przepis na ciasto miodowe.
Pieczone w formie trzech lub czterech placków,
w tortownicy, przekładanych powidłami lub masą kajmakową.
Smak ciasta jest wyśmienity, można po prostu je upiec w blaszce
i nie udoskonalać niczym, ewentualnie wyłożyć na wierzch orzechy.
Zdjęcia które dołączam, pochodzą ze starej kroniki, sprzed siedmiu lat.
Nowszych nie posiadam niestety.
Jak tylko wrócę do tego wypieku, uaktualnię fotodokumentację.

Ciasto wyrabia się bezproblemowo i bez użycia miksera.
Jest bardzo elastyczne, łatwo wylepia się nim formę.
Czas pieczenia jest błyskawiczny, wystarczy 10 min na każdy z blatów tortowych.
Ciasto może stanowić zastępstwo piernika staropolskiego na świątecznym stole, ale oczywiście sprawdzi się w każdych okolicznościach,
głównie tych okresu jesienno - adwentowo - świątecznego.
Wiec to chyba dobry moment na zamieszczenie tego właśnie przepisu.
A przy tym okazja dla mnie, by powspominać, otwierając stary zeszyt :).

Składniki:
Ciasto:
450 gram mąki pszennej
180 gram masła
2 pełne łyżeczki proszku do pieczenia
6 - 8 łyżek miodu ( akacjowy lub lipowy )
4 łyżki śmietany 12 %
1 jajko
opcjonalnie 1 łyżka kakao
lub przyprawa korzenna do pierników

Wykonanie:
Masło, cukier, miód, śmietanę, jajko mieszamy i rozpuszczamy w kąpieli wodnej na gładką masę.
Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiewamy do miski,
wlewamy do niej ciepłą jeszcze masę i mieszamy energicznie drewnianą łyżką.
Powinno być elastyczne, śliskie i odchodzić od brzegów miski.
Odstawiamy na około 30 minut ( to konieczne ).
Po tym czasie dzielimy na trzy lub cztery części, w zależności od tego, czy chcemy upiec trzy grubsze blaty czy cztery cieńsze.
Miłośnikom orzechów polecam posypanie placków niewielką ilością
pokruszonych orzechów włoskich.
Każdą z części ciasta wylepiamy wyłożone papierem do pieczenia dno tortownicy.
Sprawnie zrobimy to dłońmi oprószonymi mąką.
Pieczemy na rumiano w 180 stopniach przez około 10 min.
Po upieczeniu rumiane placki wyciągamy z tortownicy,
odlepiamy papier i studzimy na kratce.
Tortownicę wylepiamy ponownie papierem i pieczemy kolejne placki.
Mała rada: jako, że tortownica jest gorąca, łatwiej kolejnymi plackami wylepiać
koła wcześniej wycięte z papieru, potem tylko wkładać je do tortownicy i zapinać obręcz.
Gotowe blaty po wystudzeniu przekładamy masą.
Proponuję dwie opcje:
masa kajmakowa:
1 puszkę masy kajmakowej miksujemy z 100 gr miękkiego masła i 40 gr zmielonych orzechów. Przekładamy placki, obciążamy 500 stronicową książką i odkładamy co najmniej na jedną noc.
powidła śliwkowe : podgrzane i wymieszane z łyżką galaretki wiśniowej lub pomarańczowej.
Blaty grubsze polecam nasączyć naparem słodkiej herbaty.

Kończąc wpis, już wiem że wrócę do tego przepisu wcześniej, niż myślałam.
Zdjęcia z kroniki piekarnikowej:
Wersja tortu z trzech, grubych blatów
Przełożenie z powideł i suszonych śliwek







niedziela, 20 października 2019

Ciasteczka kruche pod kokosową kołderką



Połączenie chrupiących kruchych, maślanych ciasteczek z kokosankami.

Pyszny duet. Z dodatkiem powideł śliwkowych przełamujących słodycz masy kokosowej.
Wbrew pozorom szybkie do wykonania.
Wzorowałam się na przepisie znalezionym w jednej z książek kucharskich,
zmodyfikowałam go i myślę, że efekt jest równie smaczny.

Proporcje wystarczają na upieczenie jednej blachy dość dużych ciasteczek
( 15 sztuk ), o średnicy około 7 cm.
To idealna ilość na spotkanie ze znajomymi przy kawce,
lub deser poobiedni niedzielny,  z rozleniwioną rodziną.
Prezentują się bardzo wytwornie :)

Składniki:
ciasto:
80 gram miękkiego masła
50 gram cukru pudru
szczypta soli
2 żółtka
180 gram mąki pszennej
2 łyżki mleka

masa bezowo - kokosowa:
2 białka
szczypta soli
3 łyżki cukru
20 gram masła
100 gram wiórków kokosowych
1 łyżka budyniu waniliowego

Wykonanie:
20 dag masła rozpuszczamy w rondelku i dodajemy do niego kokos oraz łyżkę cukru.
Mieszamy i studzimy. Przekładamy do większej miski.

Wszystkie składniki ciasta umieszczamy w misce i zagniatamy w gładką kulę.
Ja proponuję taką kolejność: przesiewamy mąkę, dodajemy cukier puder,
sól, żółtka, mleko i miękkie masło.
Początkowo mieszam składniki widelcem, na koniec zagniatam dłonią.
Na czas wykonania bezy kokosowej chowam ciasto do lodówki.

Beza: białka ubijamy na sztywno z solą, pod sam koniec ubijania dodajemy dwie łyżki cukru.
Masa ma być sztywna i lśniąca. Wsypujemy łyżkę budyniu i mieszamy delikatnie szpatułką.
Tak przygotowaną pianę dodajemy do kokosu i mieszamy łyżką.

Ciasto rozwałkowujemy na podsypanym mąką blacie na około 3 mm placek.
Wycinamy kółeczka szklanką lub okrągłą foremką, układamy na blaszce,
odstępy nie muszą być duże, bo ciastka nie rosną w trakcie pieczenia.
Na każdy krążek ciasta, na sam środek, kładziemy łyżkę masy kokosowej tworząc kopczyk,
na jego wierzchołek nakładamy pół łyżeczki powideł śliwkowych.

Blaszkę z ciastkami wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temp 180 stopni,
na około 20 min. Grzanie góra - dół, dolna półka.
Ciasteczka są gotowe, gdy ich brzegi są zarumienione a masa kokosowa lekko brązowa.
Studzimy na kratce przynajmniej 10 min.
Wgryzienie się w ciepłą bezę kokosową jest bolesne.

Za tydzień znów niedziela, zapewne upiekę kolejną blaszkę.
Czy za tydzień będzie równie piękny dzień jak dziś ?
W lesie warstwa zalegających liści sięga kostek. Złoto - brązowe alejki.
Ostatnia szansa w tym sezonie na spacerowanie w sandałach
i szuranie nimi w tym suszonym dywanie.
Zachodzące słońce prześwietlające liście paproci. Piękne.
Przed nami kolejny pogodny tydzień,
ale prześwity gałęzi brutalnie uświadamiają, że czas pogodzić się z faktem,
że definitywnie kończy się jesień będąca przedłużeniem lata .
Zaczyna się ta, stanowiąca wstęp do zimy.


















sobota, 19 października 2019

Szarlotka krucha z ucieranym wierzchem.


Tym razem trochę niestandardowy sposób na szarlotkę.
W zasadzie prosty, w smaku klasyczny wypiek. 
Masę jabłkową ( mięciutką, bo z potartych podduszonych jabłek ),
wyłożoną na spód zagniatanego ciasta,
przykrywamy drugą częścią tegoż samego ciasta,  zmiksowaną z mlekiem.
W takiej rozrzedzonej konsystencji masa idealnie pokryła całą powierzchnię placka i jabłuszek.
Zapieka się na rumiano, idealnie poddaje się krojeniu, nie pęka.
Dzieło wieńczy warstwa lukru cytrynowego.
W zasadzie nie jestem w stanie określić, czy to ciasto ucierane, czy zagniatane.
Sprawdza się na plenerowe przyjęcia, co dokumentuję zdjęciami.
Upiekłam je na pożegnanie sezonu działkowego.
Zazwyczaj na tę okoliczność piekłam piernikowe brukowce, w tym roku odmiana.
Nie żałuję - do domu przywiozłam wąski końcowy paseczek ciasta w blaszce.
Druga połowa października, nadal pięknie.
Jesień w takiej odsłonie to najbardziej refleksyjny
i najbardziej doceniany okres,
bo każdy kolejny dzień ciepła może być ostatnim,
przed tym co nieuniknione.
Zapachy, subtelne ciepło promieni słońca, które już coraz niżej.
Dziś rozsmakowaliśmy się w pięknie. I w mojej szarlotce.
Zerkaliśmy znad stołu na purpurowe sumaki,
suche i bardzo brzydkie liście lipy spadały nam na głowy,
do talerzy z bigosem i do kubków z herbatą.
Te na talerzach z ciastem nie znalazły się przypadkiem, przyznaję się :).

Składniki:
2 jajka L
1/2 szklanki cukru
1 cukier waniliowy
200 gram miękkiego masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 szklanki mąki
( ja dałam 1 szklankę pełnoziarnistej, 2 szklanki tortowej )
około 1/3 szklanki mleka
4 duże jabłka - polecam odmiany słodkie
1 łyżka masła
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
ewentualnie cukier do smaku

Wykonanie:
Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Przekładamy do rondla, skrapiamy sokiem z cytryny, dokładamy masło,
cynamon, ewentualnie cukier i prużymy aż zmiękną, ale nie rozpadną się.
Na koniec wsypujemy łyżeczkę mąki ziemniaczanej,
mieszamy dokładnie i odstawiamy do przestudzenia.

Jaja w całości ucieramy z cukrami, aż zbieleją i staną się kremowe.
Wrzucamy miękkie masło i miksujemy na gładko.
Przesiewamy mąkę z proszkiem i początkowo miksujemy mikserem,
gdy masa stanie się zbyt gęsta, kończymy zagniatając całość dłonią, jak ciasto kruche.

Około 2/3 ciasta wykładamy do blaszki - 22 cm / 23 cm wyłożonej papierem.
Wylepiamy dłonią warstwę około 1,5 cm.
Posypujemy bułką tartą całą powierzchnię i równo wykładamy masę jabłkową.
Do pozostałej w misce części ciasta wlewamy powoli mleko i miksujemy,
aż konsystencja stanie się rozrzedzona, ale nadal gęsta, nie płynna.
Ciasto wykładamy łyżka na jabłka
i rozsmarowujemy równo po całej powierzchni wierzchem łyżki.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 50 min.
Jest gotowe, gdy zarumieni się na delikatny brąz,
wyrośnie równomiernie i zacznie nieziemsko pachnieć.

Studzimy około pół godziny.
Polecam polać gęstą warstwą lukru z sokiem cytrynowym.
Ta szarlotka jest równie smaczna zaraz po upieczeniu, jak i na drugi dzień.