sobota, 25 września 2021

Drożdżowa babka z marchewką i rodzynkami


Nie często doświadczamy komfortu 
planowania rozkładu dnia, w pełni pod siebie.
Kończący się właśnie piątek oceniam jako komfotowy.
I doceniam, ponieważ dalsze plany 
powoli zaczynają przybierać formę
schematów tego, co konieczne.
Odczułam komfort bliskości tych, z którymi na codzień tylko sie mijam.
Rozmowy - ważne, mimo że o niczym istotnym.
Kolejna deklaracja, że warto częściej.
Spacer przez park, kawa z ciasteczkiem zawstydzajaco idealnym.
Optymistyczne prognozy zaczynaja się sprawdzać, 
wieje ciepłym, jesiennym powietrzem. 
Przyjemny weekend przed nami. 
Mam dla Was przepis na weekendowe śniadanie. 
Takie późne, stwarzające okazję do wypicia kolejnej kawy, 
gdy czekamy na zakończenie procesu, w który angażujemy drożdże :).
Polecana drożdżówka, to moje spóźnione śniadanie, sprzed kilku dni.
Zostały może z dwie kromeczki.
Wpisała się w schemat tego komfortu dbania o siebie.
Miękka, słodka, delikatnie cynamonowa i choć cukru w niej niewiele, 
to absolutnie należy do kategorii ciast drożdżowych, nie pieczywa. 
Smaczna sama w sobie, idealna do pokrycia warstwą tego, co lubicie.
Ja z reguły wybieram miód i powidło z dodatkiem kakao. 

Składniki:
proporcje na formę keksową o rozmiarach około 10 cm / 22 cm

1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej 
1 jajo L
50 ml mleka
20 gram drożdży
3 - 4 łyżki cukru
2 łyżki oleju lub rozpuszczonego masła
1 łyżeczka cynamonu
1 średniej wielkości marchewka, 
starta na tarce o średnich oczkach i odciśnięta z soku
1/2 szklanki rodzynek lub pokrojonych drobno daktyli
garść pestek dyniowych

Wykonanie:
Zaczyn:
Do lekko podgrzanego mleka wkruszamy drożdże, wsypujemy łyżkę cukru,
mieszamy i odstawiamy pod przykryciem na 15 minut, by zaczyn podrósł.
Do dużej miski przesiewamy mąkę, cynamon, resztę cukru. 
Mieszamy i wlewamy olej, wbijamy jajko, dodajemy wyrośnięty zaczyn, 
wsypujemy startą marchewkę, rodzynki lub daktyle, 
mieszamy łyżką i zagniatamy ciasto - wystarczy przez 3 - 4 minuty.
Może lepić się troszkę do dłoni i pozostać wilgotne.
Miskę z ciastem wkładamy do piekarnika 
nagrzanego do 50 stopni i pozostawiamy ją tam przez 30 minut. 
Ciasto powinno wyraźnie powiekszyć swą objętość.
Wyciągamy miskę, wszystko raz jeszcze mieszamy łyżką 
lub szybko zagniatamy i przekładamy do foremki keksowej wyłożonej papierem do pieczenia.
Posypujemy garścią pestek z dyni.
Ponownie wkładamy do piekarnika, do 50 - ciu stopni 
i gdy urośnie do brzegów formy, 
zwiększamy temperaturę do 170 - ciu stopni. 
Pieczemy około 25 minut.
Po upieczeniu zostawiamy bułeczkę w piekarniku przez 5 minut, 
wyciagamy i gdy tylko przestygnie wystarczajaco, 
by rozpocząć krojenie - czas na śniadanie.

Mam nadzieję, że docenicie jego wyjątkowość.
Życząc smacznego, życzę też odnalezienia chwil, 
w których ważnym planom zmienicie status z zaległego na - wykonany.
Ja swoje "zaległe" pozostawiam w sferze nieprzewidzianych i przypadkowych zdarzeń.
Tak jak spotkania, których termin miał zostać określony, a nie został.
Jeśli do nich dojdzie, przez przypadek - docenimy je tym bardziej. 







środa, 22 września 2021

Ciasto orzechowe z mascarpone i śliwkami

Ponownie śliwki. 
W zasadzie ponowny jest tylko post z nimi w roli głównej. 
Polecane dziś ciasto upiekłam przed miesiącem, 
było debiutem tegorocznego sezonu śliwkowego.
Przepis czekał na publikację, ja zrobiłam sobie wakacje.
Daleko, ciepło, laptop został w domu.
Nad wartością nieocenioną takich chwil 
nie będę się rozwodzić, zbyt oczywiste :)
Tak więc wracam do tego oto debiutanta, z orzechowym charakterem.
Miękkie, wilgotne, intensywne w smaku ciasto, 
na nim warstwa waniliowego mascarpone. 
Górę wykańcza maślana kruszonka z wyczuwalną nutą cynamonową.
Działkowe, stare, często ignorujące sezon owocowania śliwy 
- w tym roku z nawiązką nadrobiły minione, skąpe lata.
Ich szaleństwo przełożyło się zatem na dwa garnki powideł 
i kilka kilogramów owoców, rozdanych ochotnikom 
gotowym do walki z domowym przetwórstwem.
Ciasto doskonałe na poczęstunek, 
po popołudniowym spacerze wśród żółtych nawłoci. 
Wymagające umiarkowanego nakładu pracy, 
więc najoptymalniej zaplanować pieczenie na wolny poranek. 
Jeśli szukacie pomysłu na zaopiekowanie się owocami 
tak wyczekanymi, jak te właśnie - oto pomysł :).

Składniki:
wszystkie, poza twardym masłem, w temperaturze pokojowej
proporcje na blaszkę o rozmiarach 20 cm /30 cm lub zbliżonych

1 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki zmielonych orzechów włoskich ( w zastępstwie migdały również się sprawdzą )
1 jajko rozmiar L
120 gram twardego masła
1/2 szklanki kefiru
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
około 30 dag śliwek węgierek

Masa serowa:
250 gram mascarpone
1 jajko
1 łyżka budyniu waniliowego
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka cynamonu

Wykonanie:
Śliwki myjemy, przecinamy na połówki i usuwamy pestki. 
Makę przesiewamy do większej miski z proszkiem do pieczenia, cukrem, 
wsypujemy mielone orzechy i dokładnie mieszamy.
Jajko mieszamy w miseczce z kefirem.
Masło kroimy w kostkę, dodajemy do mąki z orzechami, 
siekamy do powstania grudek, następnie palcami 
rozcieramy na drobne, mokre zacierki.
Odsypujemy 1/2 powstałej kruszonki do szklanki.
Do reszty wlewamy jajko z kefirem, dodajemy sodę i sól, 
mieszamy i zagniatamy ciasto.
Wylepiamy nim wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę, 
wyrównujemy powierzchnię.
Masa serowa:
Mascarpone mieszamy widelcem lub trzepaczką z jajkiem, 
cukrem i budyniem na gładki krem, 
rozprowadzamy go równo po powierzchni ciasta.
Przygotowane śliwki układamy rządkami, 
jedną obok drugiej, wciskając delikatnie w ser. 
Włożyłam też kilka mirabelek, co widać na zdjęciach :).
Posypujemy je cukrem trzcinowym i cynamonem,
a nastepnie całą powierzchnię posypujemy kruszonką ze szklanki. 
Jeśli wydaje Wam się zbyt sucha, 
rozetrzyjcie ją jeszcze z łyżeczką miekkiego masła. 
Wkładamy gotowe ciasto do piekarnika 
i pieczemy około 50 - 60 minut w 180 stopniach.
Przez 10 minut studzimy w piekarniku, potem wyciagamy na blat.
Przed krojeniem niestety trzeba pozwolić ciastu zupełnie przestygnąć,
by warstwy uzyskały odpowiednią konsystencję, a ser wystarczająco zastygł.
Przez kolejne dni wypiek pozostaje wilgotny i miękki.
Życzę udanego debiutu śliwkowego!
Choć z obawą przypuszczam, że na debiut, to tak właśnie o miesiąc za późno :).










wtorek, 21 września 2021

Wilgotne ciasto kakaowe ze śliwkami pod kruszonką


Jestem sceptyczna w odniesieniu do przepisów na ciasta ucierane, 
przygotowywane metodą dwóch misek. 
Suche składniki z jednej trafiają do mokrych z drugiej, 
krótkie mieszanie i do piekarnika.
Obawiam sie gumowej, przyciężkawej struktury, 
wynikającej ze zbyt przeciągniętego mieszania składników, 
lub po prostu z faktu, że droga na skróty 
- prowadzi do mniej efektownego celu.
Ale, czasem kusi mnie, by właśnie dwie miski wyciągnąć, 
zostawiając mikser na swoim miejscu.
Dzisiejsza propozycja pozwala nadzieję pokładać w tym, co czasem zawodzi.
Miękkie, intensywnie kakaowe, aromatyczne ciasto
unoszące soczyste śliwki pod chrupiącą kruszonką.
Z wykorzystaniem wyłącznie ręcznej trzepaczki 
zamieszajcie sobie ten kakaowy placek, w jesiennym już nieco ubranku.
Jutro pierwszy dzień jesieni. 
Zbliżają się momenty, w których bez wzmożonej stymulacji, 
popadniemy w tryb wyhamowania. 
Dobrze, chodź przez krótki czas funkcjonować 
w schemacie odpuszczania sobie. 
Wróciłam ze spóźnionych nieco, ciepłych, kojących wakacji.
Nie szukałam na siłę czasu, którego i tak nie mogłabym wykorzytać.
Zwolnijcie dotychczasowe tempo, jeśli tego potrzebujecie.
Zaopatrzcie się w aromatyczne składniki korzennych wypieków. 
Dopieśćmy smakiem i zapachem coraz dłuższe wieczory.  
Zaglądajcie do Kroniki, by kawałek domowego wypieku 
mógł znaleźć się na talerzyku, trzymanym na owiniętych kocem kolanach.
Zacznijmy od śliwkowego kakaowca. 

Składniki:
proporcje na tortownicę o średnicy 22 cm

250 gram mąki tortowej
3 jajka, rozmiar L
1/2 szklanki cukru ( można troszkę więcej )
1 opakowanie cukru waniliowego
1/2 szklanki oleju rzepakowego
220 ml maślanki - użyłam deseru maślankowego 
o smaku jabłek i wanilii z Lidla
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
3 pełne łyżki ciemnego kakao
1/2 tabliczki czekolady deserowej, pokrojonej w drobne kosteczki
śliwki - około 10 sztuk
kruszonka:
2 łyżki mąki
2 łyżki cukru
3 łyżki roztopionego masła
szczypta cynamonu

Wykonanie:
Z podanych składników zagniatamy kruszonkę 
- w miseczce wystarczy wymieszać je widelcem.
Do dużej miski przesiewamy mąkę z proszkiem, 
sodą, kakao, wsypujemy cukry.
W drugiej misce ubijamy trzepaczką jajka z szczyptą soli, 
dolewamy olej, maślankę.
Ubijamy energicznie, do otrzymania gęstej piany.
Wlewamy ją do suchych składników, 
wsypujemy pokrojone kosteczki czekolady 
i mieszamy trzepaczką krótko, tylko do połączenia.
Ciasto przelewamy do tortownicy 
posmarowanej tłuszczem i obsypanej mąką. 
Na wierzchu wykładamy połówki śliwek, skórką do dołu 
i posypujemy całość drobną kruszonką.
Wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika 
i pieczemy około 60 minut, do suchego patyczka.
Po wyłączeniu piekarnika, zostawiamy w nim ciasto przez 5 minut, 
wyciągamy, po 15 minutach odpinamy obręcz. 
Mój pierwszy kawałek znalazł się na talerzu jeszcze parujący. 
Pyszny na ciepło, z wilgotnymi cząstkami czekolady wewnątrz, 
kruszonką chrupiącą pod soczystymi śliwkami. 
Fantastyczna kompozycja. Mimo, że stworzona metodą drogi na skróty.







niedziela, 5 września 2021

Szarlotkowe muffiny z syropem klonowym



Małe, soczyste szarlotki. 
Idealne do zrobienia w pośpiechu, 
przepis awaryjny przed zbyt późno zapowiedzianą wizytą lub spotkaniem, 
do którego pozostała godzina.
Gdy jedynym posiadanym w domu owocem jest jedno jabłko.
Jak to muffiny, doskonałe jeszcze ciepłe,
a w kolejnych dniach - do zapakowania do śniadaniówek. 
Piekłam je umówiona na spotkanie, odwlekane zbyt długo. 
Tak to bywa. Wystarczy czasem kilka słów wypowiedzianych za szybko, 
by później za długo zaniedbywać coś cennego.
Wychodząc z domu zapakowałam moje muffiny, 
jeszcze zbyt ciepłe, by je szczelnie zamknąć w pudełku.
A później, już wszystko tak, jak się spodziewałam. 
Poprosiłam o cappucino. 

Puszysta pianka wypełniająca kubek, 
mała szarlotka z ciepłymi kostkami cynamonowych jabłek w środku.
I równie ciepłe, zaniedbane gesty. 

Składniki:
240 gram mąki pszennej tortowej
100 gram cukru
2 jajka
150 ml gęstego jogurtu naturalnego
120 ml oleju rzepakowego
2 łyżki syropu klonowego
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka cukru waniliowego
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 duże, słodkie jabłko 

Wykonanie:
Zaczynamy od obrania i pokrojenia jabłka w dość drobną kostkę, 
którą posypujemy cynamonem i odkładamy na czas przygotowania ciasta.
Jajka wbijamy do miski i ubijamy trzepaczką dolewając syrop klonowy.
Gdy masa się spieni, dolewamy jogurt, olej 
i ubijamy jeszcze chwilkę, do dokładnego połączenia.
Do drugiej miski przesiewamy suche składniki: 
mąkę z proszkiem do pieczenia, 
cukier, cukier waniliowy, ewentualnie cynamon.
Do suchych składników przelewamy mokre, 
mieszamy bardzo krótko trzepaczką, 
wrzucamy jabłkowe kostki i równomiernie, 
szybko rozprowadzamy je w cieście. 
Najwygodniej owoce łączyć z masą widelcem.
Przygotowanym ciastem napełniamy 
foremki 12 - tu muffinek, do 3/4 wysokości.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni, pieczemy 25 minut.
Rosną wysokie, rumiane, gęsto wypełnione 
soczystymi jabłkowymi kawałeczkami.
Wierzch bezpośrednio po upieczeniu jest chrupiący,
delikatny posmak cynamonu nadaje babeczkom jesiennego charakteru. 
Miękkie, wypieczone, bezproblemowo odchodzą od papilotek.
Można oczywiście posypać je cukrem pudrem, 
polać lukrem, ale to absolutnie zbędne.
Idealne na ten przedjesienny okres, w jabłkach wszelakich odmian 
można przebierać i doceniać ich walory. 
Doceniajmy!






piątek, 27 sierpnia 2021

Owsiane ciasteczka z syropem klonowym i bakaliami


Przyjemnie kruche, bardzo delikatne i wbrew przypuszczeniom 
wystarczajaco słodkie, by uchodzić za prawdziwe łakocie ciasteczka.
Wykorzystałam syrop klonowy jako słodzik, 
dodatek daktyli, cynamonu i orzechów dodatkowo podkręcił 
lekko korzenny smak.
Upieczone przeze mnie nie zawierają mąki pszennej 
- wyłącznie owsianą i grahama.
Jeśli jednak wolicie zamiast grahama wykorzystać mąkę pszenną, 
jak najbardziej się sprawdzi.
Są sycącą przekąską - idealną do kawy z mlekiem,
do zapakowania na wynos zamiast batonika.
Kruchość i delikatność utrzymują kilka dni, 
tylko ich wnętrze z czasem nieznacznie mięknie.
Smakowały również tym, którzy do miłosników mąk ciemnych, 
pełnoziarnitych nie należą. 
Posmak ciasteczek jest przede wszystkim orzechowy i maślany 
- trudnym jest wpaść na trop, z czego zostały zrobione :)

Składniki:
proporcje na około 12 ciasteczek

100 gram mąki owsianej ( lub zmielone na mąkę płatki owsiane )
100 gram mąki graham lub pszennej
2 pełne łyżki syropu klonowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 żółtko
70 gram miękkiego masła
garść orzechów włoskich - drobno pokrojonych
garść daktyli - drobno pokrojonych
1 łyżeczka cukru waniliowego lub cynamonowego
szczypta soli

Wykonanie:
Masło wkładamy do miski, wlewamy syrop klonowy,
mieszamy łopatką lub trzepaczką.
Wbijamy żółtko i ucieramy energicznie do połączenia. 
Masa na tym etapie może stwarzać wrażenie rozwarstwionej.
Wsypujemy cukier waniliowy lub cynamonowy
oraz obie mąki, przesiane z proszkiem do pieczenia, 
dodajemy sól i mieszamy - początkowo nadal używając trzepaczki lub łopatki. 
Dosypujemy bakalie i zagniatamy ciasto dłonią.
Formujemy kulę, odstawiamy na 10 minut. 
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni 
i wyściełamy blaszkę do pieczenia papierem do pieczenia.
Z ciasta odrywamy kawałeczki wielkości orzecha włoskiego 
i formujemy dłońmi ciasteczka, ja nadałam im owalny kształt. 
Układamy na przygotowanej blaszce, w niewielkich odstępach i pieczemy około 13 - 14 minut. 
Powinny się delikatnie zarumienić i popękać apetycznie.
Ważne, by nie wydłużać czasu pieczenia, dość szybko rumienią się od spodu.
Studzimy.
Jak na ciastka bezcukrowe, są optymalnie słodkie
dzięki syropowi klonowemu i daktylom.
Orzechy dodają charakterystycznego posmaku, nie warto z nich rezygnować, 
ewentualnie można podmienić włoskie na inne, ulubione.
Smacznego chrupania :)





poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Szarlotka z borówkami na półkruchym cieście


Dziś, z tygodniowym opóźnieniem przedstawiam Wam szarlotkę. 
Ten szybki i mało skomplikowany przepis miałam potrzebę zamieścić, 
gdy tylko wykroiłam jeszcze ciepły kawałek.
Nadałam jednak niniejszemu wpisowi status - może poczekać.
Tygodniową przerwę w pisaniu,
zapełniałam odhaczaniem z niekrótkiej listy tego, co konieczne.
Dziś ją zamknęłam. Nie bez ulgi, zawierała nadwyżkę elementów stresujacych.
Warto celnie mierzyć w priorytety, odkładając chwilowo to, co gwarantuje komfort.
Dziś wracam do tego odkładanego i doceniam ten fakt podwójnie.
Piszę z miejsca, za którym zdążyłam się wytęsknić.
Nadrabiam zaległości. 
W mieście, w którym jestem, to ciasto nosi miano placka.
Placek półkruchy, który wilgotniejąc od warstwy jabłuszek, 
z każdym kolejnym dniem bardziej przypomina ucierany biszkopt. 
Garść borówek, dodana do cynamonowych jabłek, delikatnie urozmaica smak.
Przepis niezwykle prosty i dający pewność udanego, 
doskonałego na różne okoliczności wypieku.

Składniki:
na formę o wymiarach 20/30 cm lub tortownicę o średnicy 22 cm

3 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki smietany 18%
2/3 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka L
1/2 kostki masła - miękkiego
1/2 opakowania cukru waniliowego
3 jabłka
1/2 szklanki borówek amerykańskich
1 łyżeczka cynamonu
1 pełna łyżka galaretki w proszku - u mnie winogronowa
1 łyżka bułki tartej

Wykonanie:
Jaja wbijamy do miski, wsypujemy cukry 
i ubijamy trzepaczką lub widelcem, do lekkiego spienienia.
Do spienionych jajek przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, 
dodajemy śmietanę i miękkie masło. 
Mieszamy początkowo wszystkie składniki widelcem,
po czym zagniatamy dokładnie dłonią, na zwarte ciasto. 
Wkładamy je do lodówki na 20 minut.
W tym czasie ścieramy na tarce o dużych oczkach obrane jabłka, 
posypujemy cynamonem i mieszamy dosypując łyżkę galaretki w proszku.
Ciasto po wyciągnieciu z lodówki dzielimy na pół. 
Jedną częścią wylepiamy spód wyłożonej papierem do pieczenia formy,  
na grubość około 1,5 cm. 
Nakłuwamy widelcem całą powierzchnię , nastepnie posypujemy bułką tartą.
Przygotowane jabłka odciskamy z soku i wykładamy na ciasto. 
Posypujemy borówkami i pokrywamy drugą połową ciasta. 
Najprostszą metodą jest odcinanie plastrów grubości około 1 cm
i wykładanie ich miejsce w miejsce, aż do zapełnienia całej powierzchni.
Gotowe do pieczenia ciasto wkładamy do piekarnika,
rozgrzanego do 180 stopni, na około 45 minut.
Przepis nie wymaga podpiekania spodu, który wyrasta idealnie,
nie stwarzając ryzyka zakalca. 
Ciasto jest miękkie, bardzo smaczne, maślano - śmietanowe. 
Stanowi idealną bazę dla wielu innych owoców sezonowych.
Sezon na najlepsze wypiekowe jabłka niezparzeczalnie się zaczyna. 
Spacerowałam wczoraj po tutejszym targu, 
gdzie poza wspomnieniami z czasów dzieciństwa,
przed oczami piętrzyły się przywożone z pobliskich gospodarstw kilogramy pokus.
Najsłodsze kolby kukurydzy, strąki zielonej fasolki, morele, już tegoroczne jabłka. 
Niestety, nie zostanę tu na tyle długo, by móc je wykorzystać. 
Co do szarlotki - moja upieczona z jabłek kupionych w miejscu
bardzo odległym od wspomnianego targu. 
Nie umniejsza to jej walorów absolutnie :)
Życzę udanego wypiekania
i radości z nadejścia chwil odkładanych na potem. 








wtorek, 27 lipca 2021

Batoniki owsiane z masłem orzechowym i daktylami


Bez jajek, cukru i mąki - a jednak ciasteczka.
Ich przygotowanie zajmuje kilka minut i jest absolutnie banalne.
W trzech słowach: wymieszać, uformować, upiec.

Lubuję się w potrawach i wypiekach z dodatkiem płatków, nie tylko owsianych.
Omlety, placki z płatków i białek z mikrofalówki, 
ciasteczka klasyczne - chrupiące, z bakaliami.
Kolejna na liście będzie owsianka zapiekana z owocami.
Musi jednak poczekać - wyjechałam. 
Nie pamiętam, który z ostatnich urlopów, był tak wyczekanym.
Ulubione miejsce nad Bałtykiem, 
z gwarantowanym przez lata doświadczeń brakiem pogody.
Plaża, która nie wypełnia się parawanami po brzegi, nawet w sezonie,
gołąbki w sosie pomidorowym w barze "U Zosi", wędzarnia na skrzyżowaniu.
Punkt widokowy z drewnianą ławką, 
na której przysiadanie to przedśniadaniowy rytuał.
Smak świeżego pączka, drożdżówki z jagodami, 
wyciąganej z torby pełnej ciepłego jeszcze pieczywa.
Widok plaży o świcie nieodmiennie 
kojarzy mi się z zapachem świeżego ciasta drożdżowego.

Chyba starałam się właśnie odpowiedzieć na pytanie 
- dlaczego od wielu lat, właśnie tu. 

A co do batoników.
Po siedmiu godzinach jazdy do Poznania, 
zjedzeniu tego, co miało wystarczyć, a nie wystarczyło,
przypomniałam sobie o batonach.
Sycące, dzięki daktylom słodkie, 
dzięki masłu orzechowemu miękkie wewnątrz, troszkę słonawe.
Tak więc, jeśli przed Wami droga, 
mogąca wydłużyć się o kilka nieplanowanych godzin,
zabierzcie je z sobą.
Pomimo pewności częstego mijania wielkiego, żółtego
M, górującego nad okolicą na betonowym słupie,
pomimo promocyjnych zestawów 
na stacjach benzynowych - "do każdej kawy ..",
pomimo tego, że stawiam ogółem na suchy prowiant 
z obowiązkowym pomidorkiem w folii aluminiowej,
warto włożyć obok pomidorka kilka batoników. 
I nie spieszcie się. Udanego wypoczynku!

Skladniki :
proporcje na 8 batoników
3/4 szklanki płatków owsianych ( nie błyskawicznych )
4 łyżki mleka
3 łyżki masła orzechowego
garść - około 10 sztuk pokrojonych daktyli
4 łyżki ziaren słonecznika 
1/2 szklanki wiórków kokosowych

Wykonanie :

Wiórki, płatki i słonecznik podprażamy chwilkę na suchej patelni, 
powinny się tylko delikatnie zarumienić.
Przesypujemy je do miski i studzimy.
Masło orzechowe wkładamy do małej miseczki lub kubka,  
dolewamy mleko i mieszamy - jeśli składniki nie będą chciały się połączyć, 
można podgrzać je przez chwilkę w mikrofalówce 
i wówczas wymieszać na gładką masę. Należy ją również przestudzić.
Nastepnie masło z mlekiem dodajemy do podprażonych suchych składników 
i mieszamy łyżką do uzyskania gęstej, wilgotnej masy.

Foremkę o długości około 25 cm wykładamy papierem do pieczenia 
i wykładamy ciasto.
Ręka dociskamy masę do dna i tworzymy płaski prostokąt,
o szerokości 8 cm, długości około 25 cm.
Spłaszczamy, wyrównujemy palcami 
i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 12 - 15 minut.
Na batoniki kroimy dopiero po przestudzeniu.
Swieże są delikatne, z chrupiącymi brzegami,
po kilku dniach zmiękną, ale nawet długo przechowywane są bardzo smaczne. 

Każdy wyjazd to nowe doświadczenia i przeżycia.
Czasem to rezygnacja z uczestnictwa 
w istotnych momentach życia tych, którzy zostają.
Możliwość spoglądania w jednym kierunku,
wiąże się z odwróceniem głowy od pozostałych.
Przyznaję, że nie mogłam być częścią wydarzenia, które powinno mieć rangę priorytetową. Pożegnanie wyjątkowej Osoby, 
która podjęła decyzję o tym, że pora na zmiany.
Sprawiła, wiele lat sprawiała, że wielu z nas czuło się wyjątkowymi. 

Wyrozumiałość, subtelność i mądrość. Wdzięk. Ciepło, wsparcie. 
To wszystko tracimy, wraz z Jej odejściem.
Zgadzamy się, to właściwy moment.
Pani Mario, mam pewność, że przed Panią wyłącznie dobre momenty. 
Zasłużone przez lata niezpomnianej współpracy, 
szefowania przez duże S, bycia z nami i dla nas.
Bardzo żałuję, że nie mogłam wyciągnąć ręki, 
po jeden z tych równo pokrojonych kawałków 
ciasta. Za włączenie mnie zdalnie w uroczystość 
i zdjęcia - dziekuję.