piątek, 17 stycznia 2020
Biszkopt z ulubionymi bakaliami
Ciasto nieskomplikowane, idealne na umilenie styczniowych poranków.
Do kawy, przed pracą.
Do kawy w samo południe, by energię odzyskać po kilku godzinach liczenia, pisania, mówienia, badania, analizowania, sprzedawania, reklamowania, projektowania, jeżdżenia, operowania, urzędowania, noszenia na rękach siedmio kilogramowych pociech
( czymkolwiek te godziny musieliście wypełnić ).
Zamiast gotowej bułki z pobliskiej piekarni
- z szynką, kotletem, jajkiem lub pastą z cieciorki dla eko bio vege zwolenników.
Do popołudniowej herbatki.
Nie dla zdeklarowanych wydłubywaczy rodzynek z ciast i uczulonych na orzechy.
Niestety. Jeśli się do nich zaliczacie, na tym etapie zakończcie lekturę tego przepisu.
Bo proponuję placek bakaliowy. Z orzechami, rodzynkami
lub w zastępstwie rodzynek - z daktylami, figami, morelami.
Szybko się go uciera, szybko się piecze,
szybko się też powinno go skonsumować, bo szybko wysycha.
Pozostaje smaczny, ale chrupią w nim już nie tylko orzechy - cały chrupie.
Jeśli zostało wam pół paczki rodzynek po pieczeniu świątecznego sernika,
paczka orzechów, które nie zmieściły się w świątecznym pierniku,
kilka fig, które niewykorzystane pozostaną - upieczcie to ciasto.
Jest przyjemne.
Jak piątkowy wieczór po pracowitym tygodniu.
Dziś mamy piątkowy wieczór.
Dlatego to pierwsze przyjemne i oczywiste skojarzenie jakie posiadam.
Posiłkowałam się jednym z przepisów znalezionym w internecie.
Dość dawno i nie zapisałam źródła.
Więc jeśli źródło pozwoli, zamieszczam ten przepis, bez autora wskazania.
Ale - dziękuję, bo to naprawdę dobry przepis :)
Składniki:
na tortownicę o śr. 24 cm
4 duże jaja
1 szklanka drobnego cukru
1/2 szklanki oleju
1,5 szklanki mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki cukru waniliowego
szczypta soli
1/2 szklanki siekanych ulubionych orzechów
(włoskie są ulubione w tym wydaniu)
1/2 szklanki rodzynek
kilka pokrojonych suszonych fig
Wykonanie:
Jaja ubijamy z cukrami na gęstą jasną masę - około 5 minut.
Przesiewamy mąkę z proszkiem i cynamonem, solą i miksujemy,
powoli wlewając olej.
Gdy masa jest jednolita, odkładamy mikser,
wrzucamy pokrojone drobno bakalie i mieszamy szpatułką.
Wlewamy do tortownicy posmarowanej olejem i obsypanej mąką.
Pieczemy około 40 minut w 180 stopniach - do suchego patyczka.
Po wystudzeniu - posypujemy cukrem pudrem,
lub polewamy lukrem z dodatkiem soku cytrynowego.
I kroimy - nawet spory trójkąt wydaje się bardzo leciutki, puchaty
i zupełnie nieszkodliwy dla naszego komfortu noszenia obcisłych spodni.
( oszustwo to straszne - bakalie maja moc, wiecie jaką ).
czwartek, 16 stycznia 2020
Tort mascaropne z kajmakiem i biszkoptami w kawie
Cztery warstwy. Sześć poziomów.
Każdy z nich mógłby stanowić byt samodzielny - niezależny. Każdy pyszny.
A tu - w kompozycji wyjątkowej, bo każdy jej element
współgra z tym na górze i na dole.
Nie wiem, co w nim najpyszniejsze.
Wiem natomiast, że polecam go z pełnym przekonaniem,
nie ujmujcie mu jednak żadnego ze składników.
Przepis kilkuetapowy.
Nie powinien sprawić problemów, nawet tym,
którzy pewnie czują się tylko w miksowaniu babkowych gotowców.
To kolejny z tortów, upieczonych przeze mnie w minionych tygodniach.
Wspominałam w ostatnio zamieszczanych przepisach,
o moim maratonie pożegnalnym.
Ten tort maraton mój, emocjonalnie niełatwy zakańczał.
Unikałam dotąd pieczenia tortów dla osób,
którym chciałam udowodnić,
że o pieczeniu mam jako takie pojęcie. Asekurantka ze mnie.
Jest wiele przepisów, które gwarantują,
że częstowani będą w pełni usatysfakcjonowani.
Receptury dające poczucie bezpieczeństwa.
Rezygnując ze zdroworozsądkowego
zagwarantowania pewności wypieku jakości, znów upiekłam tort.
Dla osób bardzo wyjątkowych.
I wyszedł wyjątkowy. Tak go oceniono.
Dziękuję Wam Dodatkowicze za to.
Dziękuje Wam nie tylko za to.
Dla Was warto ryzykować,
więc to na pewno nie ostatni wspólnie testowany tort.
Składniki:
Tortownica 24 cm średnicy:
Czekoladowy biszkopt :
3 jajka
4 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka gorzkiego kakao
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego
Jaja miksujemy z cukrami na biały gęsty krem.
Przesiewamy stopniowo mąki wymieszane wcześniej
z kakao i proszkiem do pieczenia, mieszamy łyżką.
Wlewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia
i pieczemy w 190 stopniach przez około 25 minut.
Studzimy.
Krem mascarpone:
250 gram mascarpone
450 ml śmietany kremówki 30 %
2 łyżki cukru pudru
1 łyżka żelatyny
Żelatynę zalewamy niewielką ilością zimnej wody,
odstawiamy do napęcznienia i rozpuszczamy w mikrofalówce
( nie można jej zagotować, bo starci właściwości żelujące ).
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem.
Mascarpone ucieramy w osobnej misce, dodajemy śmietanę
i miksujemy do połączenia.
Wlewamy rozpuszczoną żelatynę, mieszamy na gładko.
Dodatkowo:
1 puszka kajmaku kakaowego
1/2 kostki miękkiego masła
1/3 słoika konfitury wiśniowej
łyżka galaretki wiśniowej
1 szklanka mocnej, słodkiej kawy do nasączenia biszkoptów
i biszkopta kakaowego
1 paczka biszkoptów - okrągłych
Czekolada deserowa - 4 kostki, do starcia na wierzch ciasta.
Wykonanie:
Konfiturę rozpuszczamy w rondelku z galaretką,
odstawiamy na chwilę do lodówki, by zaczęła tężeć.
Miękkie masło ucieramy w misce mikserem, z całą puszką kajmaku.
Ścinamy wierzch biszkopta
( cieniutką warstwę, by później zetrzeć ją na wierzch ciasta ).
Ciasto nasączamy obficie zaparzoną kawą.
WAŻNE - tort składamy przy założonej obręczy tortownicy.
Masy ścinają się do właściwej konsystencji dopiero po schłodzeniu w lodówce.
W czasie wykładania na biszkopcie konieczna jest obręcz,
ograniczającą ich zapędy wypłynięcia ;)
Nakładamy pierwsza warstwę - kajmak zmiksowany z masłem.
Na kajmak wykładamy jeden przy drugim, nasączone w pozostałej
kawie okrągłe biszkopty ( nie żałujcie im nasączenia ).
Pomiędzy biszkopty wkładamy łyżeczką konfiturę wiśniową zastygniętą z galaretką.
Teraz kładziemy pierwszą warstwę masy śmietanowej - połowę jej ilości.
Ponownie układamy nasączone biszkopty, jeden przy drugim
( zaczynajcie układanie od środka ciasta ).
I nakładamy kolejną, drugą warstwę śmietany z mascarpone.
Wyrównujemy wierzch i posypujemy startym na tarce
o grubych oczkach, odkrojonym biszkoptem kakaowym.
Na sam koniec ścieramy deserową czekoladę.
Ciasto wstawiamy do lodówki do stężenia.
Co ja piszę, jakie ciasto, to tort z prawdziwego zdarzenia.
![]() |
| pierwsza warstwa biszkoptów na kajmaku, pomiędzy wiśniowa konfitura |
wtorek, 14 stycznia 2020
Szarlotka orzechowa z biszkoptami i masą mascarpone
Niestety, będę sentymentalna. Uderzę w ckliwe tony.
Pewne okazje wymagają odpowiedniej oprawy.
Ważne dla nas daty, spotkania z ważnymi dla nas ludźmi.
Nieczęsto są warte zapamiętania na zawsze.
Za mną trudny, wyczerpujący emocjonalnie maraton tego typu spotkań.
Takich, których nie zaciera w naszych wspomnieniach ani czas,
ani kolejne rozdziały, te zupełnie nowe.
A ciasto ( bo przecież ma być o szarlotce to moje klikanie )
upiekłam, by osłodzić jeden z etapów tego maratonu.
Etapu, z kategorii spotkań przy ciachu pożegnalnym.
A powodów tak wiele, by dziękować Tym,
z którymi pożegnać się musiałam.
Uzmysłowili mi, w czym tkwi rozstań warość największa.
W tym, że możemy szczerze powiedzieć - dziękuję.
Mam szczęście. Mam wokół siebie takich właśnie ludzi.
Choć nie do końca. Dla nich słowo dziekuję, to za mało.
Tak jak i dobre ciasto, to za mało.. ale zawsze coś :)
Składniki:
Biszkopt orzechowy:
1 i 1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
4 jaja
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki oleju
cukier waniliowy
1 łyżeczka cynamonu
2 garści posiekanych orzechów włoskich
1 garść rodzynek
Krem:
500 ml śmietany 30 %
250 gram mascarpone
3/4 szklanki cukru pudru
1 łyżka żelatyny
1 garść posiekanych orzechów włoskich
4 kostki białej czekolady, do starcia i posypania wierzchu ciasta.
Masa jabłkowa:
5 średnich jabłek
2 opakowania galaretki cytrynowej
3 łyżki soku z cytryny
1 paczka biszkoptów
1 łyżka cukru
Dodatkowo:
1 szklanka posłodzonej wody z sokiem cytrynowym - na poncz
Wykonanie:
Ciasto:
Jajka ucieramy z cukrami, na białą masę, przez około 10 minut.
Przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i cynamonem.
Wlewamy olej i miksujemy, tylko do połączenia składników.
Wsypujemy na koniec posiekane orzechy, rodzynki,
mieszamy szpatułką i przelewamy do tortownicy o średnicy 24 cm,
albo blaszki o wymiarach około 22 cm / 24 cm.
Pieczemy w 180 stopniach przez 40 minut.
Studzimy i ścinamy górną warstwę ciasta, tak około 1 cm
( by masa jabłkowa właściwie przylegała do ciasta ).
Ciasto możemy również naponczować wodą z sokiem cytrynowym i cukrem.
Masa jabłkowa:
Jabłka ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Przekładamy do dużego garnka i smażymy z łyżką cukru,
sokiem cytrynowym, w razie potrzeby podlewając wodą.
Wystarczy około 10 minut - nie powinny się rozgotować.
Na koniec gorące mieszamy z galaretkami, aż się rozpuszczą. Studzimy. Wykładamy równą warstwą na naponczowany
posłodzoną wodą z sokiem cytrynowym biszkopt.
Biszkopty nasączamy w wodzie z sokiem z cytryny i cukrem,
układamy jeden przy drugim na jabłkach.
Krem:
Żelatynę rozpuszczamy w 1/4 szklanki zimnej wody,
pozostawiamy do napęcznienia.
Rozpuszczamy ją następnie, nie dopuszczając do zagotowania
- ja robię to w mikrofalówce.
Schłodzoną śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno.
Serek mascarpone ucieramy w misce, dodajemy do niego ubitą śmietanę i miksujemy na najniższych obrotach, wlewając powoli żelatynę.
Do gotowej masy wsypujemy orzechy włoskie
( dobrze robi im wcześniejsze podprażenie ).
Mieszamy całość delikatnie i wykładamy na masę jabłkową i biszkopty,
wyrównujemy wierzch i posypujemy startą białą czekoladą.
Baaardzo ciężką, wypełniona po brzegi blaszkę wkładamy do lodówki
na kilka godzin, do stężenia.
![]() |
| Biszkopty nasączone i wyłożone na masę jabłkową |
poniedziałek, 13 stycznia 2020
Tort ajerkoniakowy z masą budyniową
Tort. Powinien uświetnić okazję, ważny moment, wydarzenie,
przełom, sukces, porażkę, jubileusz, rocznicę, święto.
Upieczony, by przy jego kawałku celebrować ważne daty w kalendarzu,
lub daty istotne tylko dla nas.
Ten tort powstał w związku z datą kalendarzową. Szósty styczeń. Trzech Króli.
W tym roku złamałam wszelkie zasady.
Tort cytrynowy z bezą - pieczony z reguły na tę okoliczność, nie stał się bohaterem.
Kilka dni wcześniej upiekłam cytrynowca - Madera,
zatem postawiłam tym razem na ciasto absolutnie nie cytrusowe i nie kwaskowate.
Jest bardzo elegancki. Łagodne smaki biszkopta i masy budyniowej
przełamała wkładka powidłowo - galaretkowa.
Smak ajerkoniaku jest intensywnie wyczuwalny, ale nie dominuje nad pozostałymi.
Masa ma kremową konsystencję, poddaje się krojeniu nożem,
nie rozlewając się na boki i doły, talerze i stoły.
Z podanych proporcji wychodzi duża, 24 cm torownica,
po brzegi wypełniona trzema pysznymi warstwami.
Siódmy styczeń. Nie pozostał ani jeden trójkąt.
Tzn. podejrzewam, że został w śniadaniówce córki,
która dostała pomyłkowo do szkoły nie swoje śniadanie, z dołączonym tortem.
Dowiem się, gdy wróci.
Albo za jakiś czas, odnajdując wspomniany kawałek w miejscu,
będącym przechowalnią niedojedzonych fragmentów prowiantu.
Czy magazyn spożywczy w swym pokoju posiadają tylko dzieci
narażone na szykany za niedojadanie? Córka mi tego wpisu nie wybaczy ;)
Składniki:
na tortownicę o średnicy 24 cm
Ciasto ajerkoniakowe :
240 gram mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
160 gram cukru pudru
200 ml oleju
150 ml ajerkoniaku
2 płaskie łyżki kakao
Masa budyniowa:
1 opakowanie budyniu waniliowego
450 ml mleka
150 gram cukru pudru
1 łyżka żelatyny
200 ml śmietany 30 %
Dodatkowo:
mały słoiczek konfitury śliwkowej lub wiśniowej
2 łyżki galaretki wiśniowej
Wykonanie ciasta:
Oddzielamy żółtka od białek, mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia.
Żółtka ucieramy na biały krem ze 100 gramami cukru pudru.
Wlewamy stopniowo olej i ajerkoniak, miksujemy do połączenia.
Białka ubijamy na sztywno, na koniec dosypujemy
pozostałe 50 gram cukru pudru, ubijamy jeszcze przez chwilkę.
Do masy żółtkowej wsypujemy mąkę i delikatnie mieszamy, by się połączyły.
Następnie dodajemy pianę z białek, również powoli i delikatnie mieszając.
Do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia wylewamy około 2/3 masy.
Do pozostałej w misce części wsypujemy kakao
i mieszamy, aż masa stanie się jednolicie brązowa.
Wylewamy ją wówczas na jasne ciasto
i widelcem fantazyjnie robimy wzorki, mieszając oba ciasta, tworząc marmurek.
Pieczemy w 180 stopniach przez około 35 - 40 minut, do suchego patyczka.
Wyciągamy i studzimy.
Teraz czas na wykonanie żelki.
Konfiturę podgrzewamy w rondelku, dodajemy do niej dwie łyżki galaretki
i mieszamy do rozpuszczenia, ale nie do zagotowania! Odstawiamy na chwilkę.
Galaretka zastyga, ciasto się studzi - czas na masę budyniową.
Budyń mieszamy ze 100 ml mleka. 150 ml mleka zagotowujemy,
wlewamy budyń i gotujemy mieszając szybko, by nie powstały grudki.
Studzimy.
Żelatynę moczymy w odrobinie zimnej wody, gdy napęcznieje,
rozpuszczamy ją delikatnie podgrzewając - ja robię to w mikrofalówce.
Pozostałe 200 ml mleka podgrzewamy z 150 gramami cukru.
Dodajemy rozpuszczoną żelatynę i mieszamy dokładnie.
Teraz czas na śmietanę - ubijamy ją na sztywno
i dodajemy do masy z budyniu.( wystudzonej !!!).
Mieszamy łyżką do uzyskania aksamitnej masy.
Z wystudzonego już ciasta ajerkoniakowego ścinamy wierzch - jak najcieńszą warstwę.
Drążymy delikatnie łyżką środek, na głębokość około 1 cm,
zostawiając rant szerokości 2 cm.
Ścięty wierzch ciasta ścieramy na tarce o grubych oczkach - posypiemy nim górę dzieła.
Wydrążony środek ciasta smarujemy tężejącą konfiturą,
wyrównujemy całe zagłębienie. Zakładamy obręcz tortownicy.
Teraz wykładamy masę śmietanową, wygładzamy powierzchnię i posypujemy startym ciastem.
Po przeczytaniu powyższej instrukcji, odniesiecie wrażenie,
że to niepokojąco pracochłonny wypiek. Nie przeczę.
Trochę serca trzeba w niego włożyć i dobrze rozplanować
poszczególne etapy w czasie.
Efekt jest wart tej logistycznej operacji.
Poza tym, miewamy momenty, w których chcemy zająć czymś myśli,
ręce, 5 misek i kuchnię mieć tylko dla siebie przez dłuższy czas.
Jeśli tego potrzebujecie - do dzieła.
![]() |
| Etap mieszania śmietany z masą budyniową |
![]() |
| Starty wierzch ciasta który posłuży jako kruszonka na górę |
wtorek, 7 stycznia 2020
Cytrynowo - migdałowe ciasto Madera
Szukałam przepisu na ciasto czekoladowe, przekładane masą wiśniową.
Zanim go znalazłam, wzrok mój padł na przepis pt "Madera".
Nie powstrzymałam się. Zamiast czekolady - cytryna. Zamiast wisienek - cytryna.
Ogółem całe to ciasto, to cytrynowa, puszysta, delikatna kompozycja.
Nie żałuję zmiany koncepcji.
Upieczone bez okazji, po prostu z potrzeby przetestowania odnalezionej receptury.
Wysłałam córkę do sklepu po trzy cytryny
i coś na osłodę męki dźwigania tego kwaśnego ciężaru.
Cała reszta była pod ręką.
Przepis prosty w wykonaniu, a efekt tak znakomity,
że doskonały również na wyjątkowe okoliczności.
Poza tym - rzekomo trwa zima. Czas cytrusów eksploatowania na wszystkie sposoby.
W herbatkach, grzańcach..
Ja proponuję kawałek tego wypieczonego cytrusa do zwykłej, czarnej herbaty.
Nie słodźcie jej.
Ciasto jest bardzo słodziutkie.
Składniki:
3/4 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mielonych migdałów
180 gram masła
2/3 szklanki cukru
1 łyżeczka skórki startej z cytryny
1/2 łyżeczki cynamonu
3 jajka - "L"
1/4 szklanki soku wyciśniętego z cytryny
szczypta soli
Kandyzowana cytryna:
1/2 szklanki cukru
1/4 szklanki wody
1 cytryna pokrojona w małe kawałeczki
Lukier cytrynowy utarty z:
1 szklanki cukru pudru i 1 - 2 łyżek soku cytrynowego
Wykonanie:
Do miski przesiewamy mąkę z proszkiem, solą, wsypujemy migdały i mieszamy.
W drugiej misce miksujemy miękkie masło z cukrem,
skórką cytrynową, cynamonem - aż powstanie kremowa, jasna masa.
Dodajemy do niej po kolei jajka, miksując po każdym około pół minuty.
Nadal miksując - na małych obrotach,
wsypujemy mieszankę mąki z migdałami i wlewamy sok z cytryn.
Przekładamy ciasto do formy 20 cm / 20 cm, wyłożonej papierem do pieczenia,
wyrównujemy powierzchnię ( powinno być dość gęste ).
Pieczemy w 170 stopniach, około 40 minut, do suchego patyczka.
Ciasto nie wyrasta wysokie, powinno się ładnie zarumienić.
Studzimy i polewamy lukrem cytrynowym.
Aby zrobić kandyzowana cytrynę, którą wyłożymy na wierzch wypieku,
zaczynamy od obrania jednej cytryny.
Kroimy ją następnie w drobne cząstki.
W małym rondelku gotujemy wodę z cukrem, tak około 3 - 4 minut.
Dodajemy pokrojoną cytrynę i gotujemy do momentu zgęstnienia - około 10 minut.
Studzimy powstały syrop, wybieramy z niego cząstki cytryny i wykładamy na ciasto.
Zamiast wisienki na torcie - tu uwieńczeniem dzieła jest właśnie ta kandyzowana cytryna.
Nie pomijajcie tego elementu, dodaje całości jeszcze wyraźniejszego cytrynowego akcentu.
Ciasto polecam wielbicielom babek ucieranych cytrynowych, cytrynowych tart i wszelkich kwaskowatych wypieków.
Jest bardzo słodkie, ale nie mdłe.
Zachowuje długo świeżość, nie wysycha nawet przez trzy, cztery dni
( przechowywane pod przykryciem ).
sobota, 4 stycznia 2020
Szarlotka z migdałową kruszonką
Polecam ten przepis zarówno do wykorzystania jabłek,
jak również innych owoców - porzeczek, jagód, wiśni.
Migdałowa maślana kruszonka jest chrupiąca, pachnie fantastycznie.
Jabłkowe nadzienie wtapia się częściowo w dolną warstwę kruszonki,
dzięki czemu szarlotka idealnie się kroi, jabłka nie przesuwają się
i nie wypadają na talerzyk w czasie wbijania widelczyków w serwowane porcje.
Składniki:
Jabłkowe nadzienie:
4 spore jabłka - pocięte w cieniutkie plasterki,
podduszone przez 5 - 10 minut z sokiem cytrynowym,
szczyptą cynamonu, ewentualnie łyżką cukru.
Wystudzone przed wyłożeniem na ciasto.
Ciasto kruche na spód szarlotki:
2 szklanki mąki
80 gram masła
1 jajo, 2 żółtka
szczypta soli
2 łyżeczki cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka kwaśnej śmietany
3 łyżki cukru pudru
Wykonanie:
Mąkę przesiewamy z proszkiem, solą, cukrem.
Dodajemy masło, siekamy, po czym palcami robimy zacierki.
Dodajemy jajka, śmietanę i zagniatamy szybko ciasto.
Rozwałkowujemy je na wielkość blaszki - 20 cm / 24 cm,
wykładamy na dno, wyłożone papierem do pieczenia.
Wkładamy do lodówki na czas przygotowania kruszonki migdałowej.
Kruszonka:
1 szklanka mąki
1 szklanka startych migdałów
120 gram miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
cukier waniliowy
1 żółtko
Mieszamy w misce wszystkie składniki, rozcieramy palcami
aż powstanie dość lepka, ale sypka kruszonka.
Połowę kruszonki wykładamy na wyciągnięte z lodówki ciasto w blaszce
(wcześniej nakłuwamy je widelcem).
Na wysypaną równomiernie kruszonkę wykładamy wystudzone,
podduszone jabłka, a na nie wysypujemy resztę kruszonki,
rozprowadzamy po całej powierzchni
i wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni, na około 50 minut.
Ja w połowie pieczenia, na około 15 minut włączyłam funkcję
podpiekania tylko z dołu, by mieć pewność,
że ciasto kruche na spodzie upiecze się wzorcowo
( z reguły spody z kruchego ciasta podpiekam przez około 15 minut,
przed wyłożeniem na nie owoców sezonowych, w tym przepisie nie jest to konieczne ).
Po upieczeniu studzimy i polewamy słuszną ilością lukru cytrynowego.
Świeżość zachowuje jeszcze przez dwa dni - został mi jeden,
zapomniany kawałek, więc to fakt potwierdzony :)
Wstrzymuję swe zapędy do odniesienia się
do kontekstu powstawania tego ciasta i jego przeznaczenia.
Powód jeden - ciasto pożegnalne.
Dla Tych, z którymi rozstawałam się po bardzo, bardzo długim czasie współpracy.
Smakowało - zapewniam, opiniami się sugerując.
Ja nie jestem obiektywna.
Są takie chwile, w których wydaje nam się, że już nic nie będzie smakowało jak dotąd.
Zapewne, przy kolejnym podejściu, ta szarlotka będzie smakowała zupełnie inaczej. Mam nadzieję.
piątek, 3 stycznia 2020
Foccacia
Chrupiące drożdżowe chlebki z dziurkami.
Do rwania, łamania i zagryzania, najsmaczniejsze ciepłe.
Doskonałe jako przekąska na kolację, dodatek do sałatki, mięsa, ryby.
Sprawdzi się przyniesiony w prezencie, jeśli wybieracie się z wizytą, na kolację z winem.
Wręczony na powitanie, jeszcze ciepły.. robi wrażenie. Wypróbowałam to.
Z podanych proporcji powstaną dwa chlebki, czyli ilość wystarczająca dla około sześciu osób.
Ciasto zagniata się ręcznie, przez około 5 minut.
Wyrasta w pół godziny i piecze się błyskawicznie - około 15 minut.
Jeśli szukacie przepisu na domowe pieczywo, niewymagające stosowania skomplikowanych procedur piekarniczych, spróbujcie.
Składniki:
250 gram mąki
1 saszetka suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
150 ml letniej wody
1 pełna łyżeczka miodu
4 łyżki oliwy lub oleju
sól do posypania chlebka
Wykonanie:
Do miski przesiewamy mąkę, drożdże, sól, zioła.
Miód rozpuszczamy w ciepłej wodzie i wlewamy do mąki,
dodajemy cztery łyżki oleju i zagniatamy ciasto - aż stanie się gładkie i będzie odchodzić od dłoni.
Powinno wystarczyć około 5 minut na uzyskanie tego efektu.
Odstawiamy ciasto przykryte ściereczką na pół godziny, powinno wyraźnie zwiększyć objętość.
Po tym czasie ponownie szybko je zagniatamy,
dzielimy na pół i formujemy w dłoniach dwa owalne chlebki,
rozciągamy je na grubość około 2 cm.
Uformowane chlebki kładziemy na blaszce piekarnika,
wyłożonej papierem do pieczenia
i ponownie pozwalamy im rosnąć pod ściereczką, przez 10 - 15 minut.
Następnie palcem robimy wgłębienia na całej powierzchni.
Smarujemy pędzelkiem niewielką ilością oleju i posypujemy gruboziarnistą solą.
Wkładamy do rozgrzanego do 220 stopni piekarnika, na około 15 - 20 min.
Są gotowe, gdy intensywnie się zarumienią i zaczną pięknie pachnieć.
Wyciągamy blaszkę, studzimy chlebki na kratce przez 5 minut i już.
Można łamać i chrupać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























