Nie będę oryginalna, dzisiejszy przepis to
powtórka z rozrywki sprzed kilku dni.
Ponownie proponuję kruche ciacha, z dodatkiem proszku budyniowego.
Tym razem wersja waniliowo - orzechowa.
Uproszczona do granic przyzwoitości, bo niewymagająca wałkowania,
wycinania, jedynie uformowania kuleczek w dłoni.
Tym razem naprawdę błyskawicznie, bez brudzenia niczego,
poza jedną miską, łyżką i dłoni.
Tym razem wersja waniliowo - orzechowa.
Uproszczona do granic przyzwoitości, bo niewymagająca wałkowania,
wycinania, jedynie uformowania kuleczek w dłoni.
Tym razem naprawdę błyskawicznie, bez brudzenia niczego,
poza jedną miską, łyżką i dłoni.
Zapraszam na orzechowe, pulchne ciacha z chrupiącą skórką,
lekkim wnętrzem, o waniliowym ( dzięki budyniowi )
zapachu i maślanym posmaku.
Przepyszne.
Składniki:
proporcje na około osiem dość sporych sztuk
2 łyżki budyniu waniliowego bez cukru
3/4 szklanki mąki pszennej tortowej typ 450
szczypta soli
2 pełne łyżki cukru pudru
3 pełne łyżki mielonych orzechów włoskich lub laskowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 gram bardzo miękkiego masła
1 jajko rozmiar M
Wykonanie:
Do większej miski wsypujemy budyniowy proszek, mąkę,
Do większej miski wsypujemy budyniowy proszek, mąkę,
proszek do pieczenia, sól i cukier puder, przesiewamy składniki przez sitko.
Wsypujemy mielone orzechy, dodajemy mięciutkie masło
Wsypujemy mielone orzechy, dodajemy mięciutkie masło
i mieszamy wszystkie składniki łyżką lub widelcem,
do powstania drobnych, zlepionych grudek.
Wbijamy jajko, ponownie mieszamy, aż wszystko połączy się
w jednolitą, troszkę lepiącą masę.
Jeśli wydaje Wam się zbyt luźna, dosypcie łyżkę mąki.
Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na około 30 minut.
Po schłodzeniu wyciągamy, odrywamy fragmenty większe
Po schłodzeniu wyciągamy, odrywamy fragmenty większe
od orzecha włoskiego i w dłoniach formujemy, kulamy gładkie kulki.
Każdą kulkę delikatnie spłaszczamy i zachowując odstępy kładziemy
na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Z podanych proporcji upiekłam osiem całkiem sporych ciastek.
Wkładamy blaszkę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni
Wkładamy blaszkę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni
i pieczemy 15 minut - nie dłużej, nawet jeśli wierzch ciasteczek
wydaje się słabo zarumieniony.
Wyciągamy i po chwili przekładamy na talerz.
Nie ukrywam, najsmaczniejsze są bezpośrednio
po upieczeniu, jeszcze delikatnie ciepłe rozpływają się w ustach.
po upieczeniu, jeszcze delikatnie ciepłe rozpływają się w ustach.
Przechowane dzień lub dwa, też pozostają chrupiące i znakomite.
Piątkowe popołudnie.. klikam do Was, a odpocząć mam plan
po dość intensywnym tygodniu.
Zastanawiam się jak w te ciacha wkomponuje się proszek
budyniu żurawinowego, z którym dziś wróciłam z Dino.
Piec czy nie piec.. Jutro. Będzie żurawinowo.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz